Meandry wielkomiejskiego myślenia


Jarek od pewnego czasu stał się takim wizerunkowym obciążeniem dla PiS-u jakim był Bronek dla Platformy. Rzec można dziaders, który nijak nie może się wpasować w świat Tik-toka i Netflixa. Ostatnia jego wypowiedź o „młodych kobietach dających w szyję” wywołała prawdziwą furię w internetach. Jako, że mam kocią naturę i lubię chodzić swoimi ścieżkami zacząłem sam się zastanawiać nad tą kwestią. Mi wielkomiejska singielka z korpo kojarzysz się oczywiście z kotem, serialami, ONS-em na Tinderze, trenowaniem tajskiego pilates i innych dziwnych sportów, ale też z alkoholem właśnie. Szczególnie z musującym białym winem pitym razem ze swoim kotem, a czasami z tzw. „Czadem z Tindera”. Pomyślałem „ok, to stereotypy, a może by sprawdzić co mówią uczeni?”. Sprawdziłem: https://natemat.pl/84251,mlode-wyksztalcone-niezamezne-i-duzo-pija-presja-i-mezczyzni-pchaja-mlode-kobiety-w-ramiona-alkoholu

Tak było dekadę temu. Jak jest teraz? Raczej wątpię, że sytuacja zmieniła się na lepsze. Czyli, że co? Jarek może mieć rację? Pół racji? Choćby ćwierć racji? Otóż dla osoby myślącej prawdziwie „wielkomiejsko” nie może. Dogmat brzmi: „Cokolwiek powie Kaczyński musi być to złe, szkodliwe i nieprawdziwe”. Człowiek by być prawdziwie wielkomiejskim na „Jarosław Kaczyński” musi reagować okrzykiem „Kaczyński! Jak ja gooo nieeeeenawidzę!”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *