O dawnych zimach (z zapisków) cz. 1


1995/1996 Zaczęła się bardzo wcześnie. Mróz chwycił już końcem października, a na Wszystkich Świętych sypnęło mocno. Listopad był śnieżnym i mroźnym. Grudzień przyniósł odwilż i deszcze, które w noc Wigilijną zmieniły się w śnieżycę. Po niej przyszły mrozy do -36 stopni. Na Nowy Rok zelżały, ale zima trzymała Podkarpacie w swych objęciach do końca marca, a i w kwietniu przychodziły silne przymrozki i opady śniegu.

1996/1997 Ta zima była dość krótka. Śnieg spadł w grudniu, w lutym przyszło przedwiośnie. Była jednak obfita w śniegi. Buran w Świntego Szczepana zasypał całą naszą krainę. Mrozy sięgały -36 stopni.

1997/1998 Zima owa była srokata. Okresy dość twardej zimy (do -25) przeplatały się z odwilżami, deszczami i wichurami dującymi od węgierskiej strony. Dłużyła się ta srokata pogoda od października do marca.

1998/1999 Zima owa była długa (od listopada do kwietnia) i bardzo śnieżna. Śnieżyce, zawieruchy, burany raz po raz zasypywały nasze Podkarpacie. Przy czem najbardziej sypało w grudniu i lutym.

1999/2000 Była to zaiste bliźniaczka zimy jej poprzedzającej.

2000/2001 Dziwnie ciepła była owa zima. Przyszła bardzo późno, trwała ze dwa tygodnie.

2001/2002 Grudzień dość mroźny zakończył się wielkimi śnieżycami. W styczniu przyszło przedwiośnie, choć w górach było jeszcze mnóstwo śniegu, aż do marca.

2002/2003 Surowa zima. Jak mróz chwycił końcem listopada to puścił w połowie stycznia. Zapanowała wtedy mglista odwilż. W lutym mrozy wróciły i trzymały do marca. A mrozu było do -30 stopni.

2003/2004 To była solidna zima z mrozem i śniegiem.

2004/2005 Przyszła późno. Końcem stycznia. Lecz jak przyszła to odwilż dopiero końcem marca nadeszła.

2005/2006 Na dobre rozpoczęła się w połowie grudnia i twardo trzymała do połowy marca. Zimno fest było. Do -35. Dominacja powietrza z Arktyki i Syberii.

2006/2007 Zupełna odwrotność poprzedniej. Śnieg tylko w górach. Liczne wichury, orkany i fale słot. Czasem tylko trawę srebrzył szron.

2007/2008 Trzy ataki arktycznego powietrza. Pierwszy już w październiku. Drugi trwał od połowy grudnia do Nowego Roku. Dość zimno było i mgła pięknie szadzią zdobiła drzewa. Trzeci nastąpił w lutym w postaci paru śnieżnych dni. Po za tym było buro i czasem tylko z rana srebrnie.

2008/2009 Solidna zima z mrozami do -25. Przerywanymi okresami, gdy było na plusie. Końcem lutego przedwiośnie.

2009/2010 Podobna do poprzedniej. Z tą różnicą, że cały marzec mróz skuwał ziemię. Do -20 było wtedy.

2010/2011 Dość śnieżna, całkiem mroźna choć odwilżowe okresy dość długie. Początkiem marca – przedwiośnie.

2011/2012 Dziwną była ta zima. Śnieg spadł w połowie stycznia. Po tygodniu zaczęły się srożyć mrozy. Dwa tygodnie było po -30 każdego poranka. Po tych dwóch tygodniach przyszła wielka śnieżyca i zaraz po niej zaczęło dmuchać od Węgier i zrobiła się wiosna.

2012/2013 Pierwszy śnieg już w październiku spadł. Zima „bita” (z małymi przerwami) trwała od początku grudnia do marca. I od połowy marca, kiedy uderzył silny buran, a po nim mrozy -25 stopni, do początków kwietnia. Chyba ostatnia prawdziwie sroga zima.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *