Duh Ratnika
Najnowsza historia Chorwacji także należy do tych nazbyt ciekawych. Wiosną 1941 roku niemiecka inwazja zakończyła eksperyment pt. Pierwsza Jugosławia. Przez następne cztery lata w krainie rozciągającej się od Triglava do Wardara trwała zażarta wojna wszystkich ze wszystkimi. Chorwaci zabijali się w tej wojnie nawzajem. Z jednej strony walczyli w szeregach wojsk tzw. Niezależnego Państwa Chorwackiego , z drugiej w czetach partyzantów walczących o Drugą, socjalistyczną Jugosławię. Sam marszałek Tito był w połowie Chorwatem a w połowie Słoweńcem. Jedni i drudzy nie mieli litości dla jeńców i tych których uznawali za zdrajców. Zadawanie męczarni schwytanym były raczej standardem niż incydentami. Płonęły wsie chorwackie. Jedne za pomoc partyzantom komunistycznym. Inne atakowane w odwetowych rajdach przez rojalistyczno-wielkoserbską partyzantkę zwaną czetnikami. Po rozgromieniu wojsk okupacyjnych zwycięskie siły Tity wyczyściły ziemie chorwackie z zwolenników nacjonalistycznych ustaszy.
Nowa odsłona starej wojny
Czterdzieści sześć lat po zakończeniu II wojny światowej owa Druga Jugosławia rozpadła się. Nie był to aksamitny rozwód tylko wznowienie chaotycznego i brutalnego konfliktu sprzed kilku dekad. Dla Chorwatów było to doświadczenie masowe. I jest stosunkowo rzec można żywe – najmłodsi weterani to dziś panowie około 50-tki. Najmłodsi z tych co pamiętają ostrzały, pogromy i wypędzenia to ludzie w moim wieku. W tej wojnie, jak to z wojnami bywa, były momenty z których mogą być dumni i te które okrywają ich hańbą. Chwała obrony Dubrownika nie zmywa krwi wymordowanych w wiosce Ahmici. Nie mnie jednak pamięć o Wojnie o Niepodległość łączy ten naród a okazane męstwo jest przedmiotem dumy.
Rozliczenia
Z takim historycznym bagażem Chorwacja na początku XXI wieku wyruszyła w drogę do Unii i NATO. Trzeba było rozliczyć się ze swoją historią i zdaje się kraj z biało-czerwoną szachownicą w godle poradził sobie z tym zadaniem. Miał jednak taką możliwość. Nie wisiało nad nim już bowiem widmo wojny. Oczywiście relacje Chorwatów z Serbami jak i Bośniakami nadal nie należą do łatwych. Rzecz jasna istnieje „prywatny” kult kolaboracyjnego reżimu ustaszy. Różny jest też stosunek do pierwszego prezydenta kraju Franjo Tudźmana. Dla jednych to Ojciec Ojczyzny. Dla innych postać co najmniej złożona. Generalnie jednak ten piękny kraj nie różni się bardzo od innych naddunajskich państw. Historia jest już historią. Weterani zaś prowadzą dziś normalne życie mężczyzn z tej części świata. Nie wyrastają nowe żołnierskie nekropolie. I takiej drogi życzył bym Ukraińcom.
P. S.
Banderowcy to nie są „ukraińscy ustasze” tak samo jak Wałesa nie jest polskim Mandelą. Sporo podobieństw można jednak dostrzec.
P. S. 2
https://www.konflikty.pl/historia/czasy-najnowsze/wojna-chinsko-wietnamska-1979/
O zapomnianym konflikcie, który może mieć niedługo kolejną odsłonę.