Marsz po wąskiej grani


Gdy w połowie lat 60-tych XX wieku na dobre rozgorzała II wojna indochińska kambodżanski król starał się jak mógł by nie dać wplątać swego kraju w ten konflikt. Jego postawa – balansowania pomiędzy oczekiwaniami Hanoi, Sajgonu, Waszyngtonu, Moskwy i Pekinu jest całkowicie zrozumiała. Niestety nie była możliwa do realizacji na dłuższą metę. W 1970 monarcha został obalony a jego kraj pogrążył się w wojnie.

Co ma Kambodża sprzed 50-lat do dzisiejszej Polski? Ano to, że my też nie możemy być neutralni. Ani wobec konfliktu na Ukrainie, ani wobec konfrontacji USA – Chiny. Każde gadanie o wielowektorowości to gadanie głupot.

P. S.

Uznanie przez Armenię, że Górski Karabach to część Azerbejdżanu bardzo cieszy. To wielki sukces Azerów – przypieczętowanie wygranej wojny. Paradoksalnie to też sukces Ormian. Czasem lepiej coś stracić by zyskać dużo więcej. W końcu to sukces Polski – bo porażka Rosji to nasz zysk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *