Źle się stało


Polacy sami z siebie, oddolnie i masowo pomagali Ukrainie od czasu tzw. pełnoskalowej inwazji wojsk Chanatu Moskiewskiego na ten kraj. Ten zapał oczywiście znacznie przygasł, ale to zupełnie naturalne. W kluczowym momencie, gdy zagrożone było samo istnienie Ukrainy, pomoc przyjęła formę powszechną. Był to ruch ponad podziałami politycznymi, klasowymi czy światopoglądowymi. Wielu Polaków wstąpiło do Legionów Zeleńskiego. Tysiące innych jeździło na Ukrainę z pomocą humanitarną. Nie budzi też większych sporów wysyłanie SZU ogromnych ilości uzbrojenia. Nawet teraz, gdy jest już pewne, że bufor będzie istniał, a walki lądowe toczą się setki kilometrów od Kijowa. Ukraińscy Polacy stoją lojalnie po stronie kraju, którego są obywatelami. Liczba więc Lachów, którzy polegli za Synio-Żowtyj Prapor liczyć zapewne należy na setki. Wszystko to mimo tego, że na Ukrainie stoją pomniki takich ludzi jak Kłym Sawur czy Taras Czuprynka. Mimo wszystkiego co nas dzieli.

Antygona tekstem aktualnym

Mimo tego wszystkiego okrągła rocznica wiadomej tragedii (jak eufemistycznie nazywa się te wydarzenia na Ukrainie) sprawy ekshumacji ofiar antypolskiej akcji nie ruszyła. Były miłe gesty i okrągłe słowa, ale nadal obowiązuje barbarzyńskie i absurdalne moratorium. Widzę jak fatalne wrażenie robi to na ludziach. Sporo rozmawiam na tematy ukraińskie z rodakami o bardzo różnych poglądach. Od wyborców Razem po zwolenników Konfederacji tylko najlepiej bez Brauna. Stronnikami Kaczyńskiego i fanami antypisu. Rozgoryczenie jest powszechne. Sam jestem rozgoryczony. Przemówienia, okrągłe słowa, znicze w katedrze nie zmieniają faktu, że kości leżą nie pochowane w bezimiennych jamach.

Nikt nie zasługuje na pochówek w sekretnej jamie. Ani żołnierz rosyjskich sił inwazyjnych, ani bojownik Państwa Islamskiego, ani askarys z niemieckiej policji pomocniczej. Tu zaś mowa o cywilnej ludności wymordowanej za sam fakt należenia do innej grupy etnicznej. Natomiast owa mogiła partyzantów ukraińskich poległych w walce z NKWD wokoło, której toczy się owa absurdalna sprawa jak była tak jest. Nikt tych kości nie wykopał i nie porozrzucał. Byłem zresztą we wrześniu zeszłego roku w Lublińcu Starym. Mogiła ukraińskich ofiar zaczystki przeprowadzonej przez LWP i KBW jest cała, nie zniszczona ani nie pohańbiona.

Kim był Wołyń?

Irytujące dla wielu Polaków i Polek jest też nieaseryywne stanowisko naszych władz. Niewinne ofiary Wołynia…Ja bym się chciał zapytać prezydenta Andrju kim był k… ten Wołyń? To jakieś krwiożercze bóstwo czy jakiś smok? Z tego co wiem Wołyń to malowniczy region w zachodniej części Ukrainy. W tym to regionie (poza jego wschodnimi krańcami) od wiosny do jesieni 1943 oddziały paramilitarne jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów dokonały systematycznych masakr polskiej ludności wiejskiej. Zwał jak zwał – czystka etniczna, ludobójstwo, rzezie – w każdym razie sam Wołyń nie zabijał. Tak jak nie zabijała Rwanda, nie mordowała Bucza, nie było nigdy nazistów z kosmosu.

Ja rozumiem, że dyplomacja to nie jest walenie słowami po pysku. Od tego są krzykacze wiecowi i demagodzy z internetu. Jednak taki poziom nie drażnienia naszych ukraińskich partnerów to już jest ośmieszanie Rzeczpospolitej Polskiej. To jest niegodne prezydenta.

Prawda jak tafla czystej wody

Nie było też żadnej żakerii, nowej koliszczyzny, rabacji. Była systematyczna, zbrodnicza operacja przeniesiona w 1944 na teren Galicji Wschodniej (albo jak kto woli Małopolski Wschodniej/Rusi Czerwonej) w której udział miały też zmobilizowane przez owych ukraińskich nacjonalistów chłopskie watahy. Była to taka sama ofensywa terrorystyczną jaką nie tak dawno dżyhadyści prowadzili przeciwko jezydom, szyitom i chrześcijanom w Syrii i Iraku. To dokładnie to samo co robili serbscy nacjonaliści w Chorwacji i Bośni w początku lat 90-tych XX wieku. Z tym, że w Serbii nie ma pomników gen. Mladicia (są tylko nieoficjalne murale) a na Ukrainie posągi gen. Szuchewycza stoją…

Nie było obopólnych masakr i wzajemnych napadów. Zaprzeczyć też nie można polskim winom. Ukraińcom należała się w II RP się autonomia. Nie tylko kulturalna, ale i terytorialna. Polskie formacje równiez dokonywały strasznych rzeczy. Wiadomo też kto był katem a kto ofiarą w Pawłokomie, Wierzchowinach czy Zawadce Morochowskiej. Nikt też nie zaprzeczy istnieniu Ukraińców ratujących Lachów. Jak i takich, którzy w zbrodniach uczestniczyli pod przymusem. Polacy mają również świadomość, że UPA jest czczona nie za swe zbrodnie tylko ofiarną walkę z Sowietami. Tolerujemy to i staramy się zrozumieć.

Nie chcemy wiele

Polski naród widzi bohaterstwo i męczeństwo narodu ukraińskiego. My Polacy wiemy, że rzezie dokonywane przez UPA były 80 lat temu, a okrucieństwa putinowskiej soldateski dokonują się teraz. Poza marginesem słuchającym mądrości inaczej głoszonych przez Sykukskiego i Brauna powszechna jest świadomość, że i nam Putin chciałby zrobić to samo. Świadomość, że w Otwocku i Piasecznie działo by się to samo co w Irpieniu i Buczy. Nie mniej jednak zakazu wydobycia i godnego pochówku NASZYCH LUDZI nie zapomnimy. Jeśli Ukraina naprawdę chce pojednania to niech zmieni swoją politykę w tej kwestii. My Lwowa nie chcemy, chcemy cmentarzy dla polskich ofiar.

L

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *