A jeśli jednak…
Dawno, dawno temu poznałem człowieka, który w młodości wojował za Jego Cesarskie Mości Franza Josefa i Karola Habsburgów. Ubrany był w barani kożuch. Na nogach miał oficerki. Miał wąsy, wielką szramę na twarzy i szklane oko będące pamiątką z walk na włoskim froncie. Oczywiście palił fajkę. Rzec można wyglądał jak postać z baśni. Tak i baśniową jest wojna dla ogromnej większości Polaków i Polek mających mniej niż 80 lat. Przez ostatnie 1,5 roku owa mityczna wojna znacznie się przybliżyła. Nadal jednak wydaje się czymś mało realnym, koszmarem sennym raczej niż czymś namacalnym. To wielki błąd bo jeśli zacznie się na Pacyfiku to prędzej czy później zacznie i u Nas. Mityczna wojna przekroczy magiczną szengeńsko-natowską granicę. Może to być za pół roku i za kilka lat. Raczej nie, ale nie, że w ogóle nie. Lepiej być przygotowanym mentalnie na najgorsze niż oddalać od siebie najgorsze wizje. Zaklinanie wojny nie pomoże.