Aż głupio pisać
Stanowisko Kijowa w sprawie konfliktu zbożowego przypomina mi upór z jakim Ukraińcy odrzucali zimą 1918/1919 polsko-francuskie propozycje podziału Galicji Wschodniej. Ich odpowiedź brzmiała wtedy niech Nas rozsądzi krew i miecz. Dobrze na tym nie wyszli. Jeśli Kijów chce grać z nami twardymi kartami to chyba powinniśmy tak właśnie zagrać. Dlaczego mamy wydawać mężczyzn, którzy nielegalnie wyjechali z Ukrainy do Polski? Wyjechali nie dlatego, że myśmy im pomogli tylko na skutek korupcji jaka panuje w ukraińskim systemie mobilizacyjnym. Oni pracują na rzecz naszej gospodarki. Co do zaś celów wojennych – patrząc realistycznie, albo jak kto woli cynicznie, nasz bufor przetrwał. Rosyjskie zagrożenie na odcinku, nazwijmy to południowo-wschodnim zostało oddalone. Czemu mamy przejmować się jaka flaga powiewa nad Bierdiańskiem?
Co zaś głośnego filmu Zielolona Granica… Ktoś mnie kiedyś czy nie szkoda mi tych ludzi, a to jest refudżesów, którzy od lata 2021 próbują sforsować (nieraz razem z dziećmi) granice Polski, Litwy i Łotwy. Otóż szkoda mi ich. Tak samo jak szkoda mi Iwana, który chcąc wyrwać się z beznadziei życia w Muchosrańsku został kontraktowym żołnierzem rosyjskiej armii i poległ na przedpolach Kijowa. Ludzi szkoda, a wojna jest wojna. Na Podlasiu trwa od jesieni 2021 rosyjska dywersja, a refudżesi są w tej wojnie swego rodzaju dywersantami. To, że nic do Polski nie mają i chcą się jak najszybciej dostać do legendarnych Dżermany nie zmienia tego faktu.
P. S.
Ciekawe rzeczy dzieją się na Kaukazie. Tatarom Kaukaskim życzę ostatecznego odzyskania Górskiego Karabachu. Jest azerski tak samo jak Krym ukraiński. Ormianom żeby mogli zostać w swoim Arcachu. Oraz żeby wyrwali się spod kurateli Moskwy. Obu narodom, aby tym razem obyło się bez wojny. Oraz tego żeby, choć kochać się nie muszą, żyli ze sobą w dobrosąsiedzkich relacjach.