Ostatnia wojenna zima?
Zeszłoroczna jesień była prawdziwą jesienią zwycięstwa. Zaczęła się od błyskotliwej kontrofensywy na Charkowszczyźnie. Cóż to był za atak! Uderzenie w lukę, kompletne zaskoczenie wroga, który porzucał nawet i czołgi na poboczach dróg. Pancerne zagony szalały na tyłach wroga, partyzanci i komandosi kąsali pierzchających orków. Były nawet, jak dobrze pamiętam, udane desanty spadochronowe i śmigłowcowe. Wyzwolono setki miast, wsi i osad. Ludzie witali wyzwolicieli kwiatami i łzami szczęścia. Wszystko było jak w wojennych filmach kręconych dla rozniecenia patriotycznych uczuć. Taki był początek owej jesieni roku 2022. Kończyła się zaś wyzwoleniem Chersonia. Tam, nad dolnym Dnieprem, ofensywa była powolna i mało wyrafinowana. Krok za krokiem, krok za krokiem… Stały nacisk na przyczółek doprowadził jednak do wycofania okupantów. Stolica Chersońszczyzny jest dziś co prawda miastem mocno wyludnionym, ograbionym i częściowo zniszczonym przez ostrzały i wywołaną przez Rosjan powódź, jednak powiewa nad nim żółto-niebieska. Tak – jesień 2022 roku była wspaniała. Prezydent Zelenski był wielki, generał Załużny był wielki, Ukraina była wielka.
Dziś Ukraina wojnę de facto przegrywa. Barwne rajdy komandosów, ataki przeprowadzane za pomocą dronów, rakiet czy zdalnych torped są sympatyczne, ale wielka kontrofensywa poniosła porażkę. Jeśli czytacie regularnie Chutornika to pamiętacie, że jeszcze na początku jesieni miałem jakieś nadzieje z nią związane. Teraz ich już nie mam. Późna jesień to czas słoty. Po nich przyjdą grudniowe burany, które zabielą stepy. Front zamarznie i rozgrzać go bedzie mogła tylko moskiewska ofensywa, której celem będzie raczej krew niż ziemia. Wielkie kontrnatarcie ukraińakich wojsk nie udało się, ale jak i miało się udać? Bez Gryfów i Sokołów które wspierałyby natarcie? Realizowana nie za pomocą pancernej pięści tankowych dywizji tylko za pomocą szturmowych rot? Myślicie, że Załużny nie zna powiedzenia gen. Guderiana – należy walić pięścią a nie palcami? Znał dobrze, ale działał pod ogromną presją czasu. Politycznie nie było możliwości przekładać na 2024 rok tego ataku. Nie udało się i co dalej?
Ukraina to nie Iran czy Pakistan. To kraj jedynaków. Rok 2022 był czasem narodowej mobilizacji. Teraz jednak rekrutów trzeba dosłownie wyłapywać. Średni wiek frontowego żołnierza to ok. 40 lat. Z 20 letniego snowflowersa żołnierza nie zrobisz, ale i 45 letni żołnierz z łapanki dobrze bić się nie będzie. Ile jeszcze w ten sposób można wojować? Nie wiem, ale na pewno nie długo. Kilka miesięcy raczej niż kilka lat. Te kilka miesięcy przypadną na sezon jesienno-zimowy. Zapewne znów przeprowadzone zostaną falowe ataki rakiet i dronów na elektrociepłownie, stacje transformatorowe, elektrownie itd. Być może i na lądzie ruszą wojska moskiewskiego chana do szturmów. Takich jak te ostatnie pod Awdijiwka. Udadzą się? To dobrze dla Rosji. Jesli zaś nie udadza to i tak kremlowscy panowie zyskają. Ukraińskie wojsko wykrwawiać się będzie bowiem w ciągłych kontratakach. Wojsko jedynaków. Po zimie zaczną sie rozmowy o zawieszenie broni i Ukraina broń zawiesić będzie musiała.
Anglosasi, Niemce i reszta Zachodu
Ameryka powoli traci zainteresowanie tym konfliktem. Bufor między Rosją a NATO przetrwał. Wielki plan Moskwy został zniweczony przez heroiczną postawę nielicznych jeszcze wtedy obrońców państwa nad Dnieprem. Rosyjski Kijów byłby koszmarną porażką Waszyngtonu, który rok wcześniej stracił Kabul. Rosyjski Mariupol i Sewastopol można jednak, z perspektywy Waszyngtonu, zaakceptować. Wojna na Ukrainie powoli przygasa za to, być może, szykuje się kolejna wielka wojna na Bliskim Wschodzie. Ogromne wojska jakie zmobilizował Izrael to o wiele więcej niż trzeba do rozprawy z Hamasem. Podejrzewam więc, że szykuje się wyprawa na Liban. Masakra w Strefie Gazy i najazd na Liban może spowodować zjednoczenie Arabów ponad wszelkimi podziałami i na dodatek pojednanie ich z Persami. Lobby wiadome jest w USA o wiele mocniejsze (swoją drogą uczmy się od Starozakonnych) niż ukraińskie. Broń, amunicja i sprzęt będą więc wyładowywane z samolotów w Tel Awiwie, a nie na Jasionce. Niestabilnie jest też w okolicach Tajwanu, a pamiętać trzeba, że to Chiny Ludowe, a nie Rosja są teraz przeciwnikiem nr 1 dla Amerykanów. Do tego wszystkiego dochodzi znudzenie tematem wśród amerykańskiego społeczeństwa jak i frustracja z powodu rozkradania sporej części środków pomocowych. Doskonale to rozumiem. Łotysz może się obawiać, że będzie następny w kolejce. Obywatel stanu Nebraska już nie. Dla niego Ukraina jest krajem typu Afganistan czy Wietnam Południowy. Czymś niby to sojuszniczym, ale odległym jak inna planeta. Nie można się temu dziwić, ani mieć do niego pretensji.
Kanada czy Wielka Brytania też już wiele, w sensie militarnym, raczej Ukrainie nie dadzą. Jakieś rakiety, wsparcie moralne, trochę amunicji I tyle. Choćby i chciały Ameryką nie są. Niemce są Niemoskiewską Rusią i owszem zainteresowane. Dokładnie zainteresowane wasalizacją. Spragnione przejęcia za czapkę gruszek jej cukrowni, cementowni, fabryk. Wykupem wielkich obszarów czarnoziemu. Tych które jeszcze trzyma w reku zwykły stepowy farmer-chutornik. Dla Krzyżaków Ukraina kolejny rynek zbytu i rezerwuar taniej siły roboczej. Potrzebują tylko kogoś w rodzaju hetmana Skoropadskiego. Zelenski chyba zaczął już go grać (choć czasem przypomina w swej grze młodego Fidela Castro) i obawiam się, że jako polityk skończy tak samo. Niemcy pragną też zakończenia przelewu krwii oraz w dalszej perspektywie stopniowej normalizacji z Rosją. Francja? Też potrzebuje białej i taniej siły roboczej. Też pragnie pokoju. Kto tam jeszcze został na tzw. Kolektywnym Zachodzie? Portugalia? Dla Portugalii Ukraina jest równie odległa jak dla nas Iracki Kurdystan. Słowacja? Kto wygrał wybory na Słowacji…? Łotwa? O tak Łotwa nadal stoi za Ukrainą, ale ilu jest Łotyszy? Dwa miliony?
Za to tzw. Globalne Południe jak i Imerium Czerwonego Smoka zachowują neutralność przechodząca miejscami w życzliwą neutralność. Handlują też z Moskovią bez żadnych oporów. Indianinowi z nikaraguańskich gór z jarzmem pańszczyzny (serio – w Nikaragui pańszczyznę zniesiono w drugiej połowie XX wieku) i imperializmem kojarzyć się będzie raczej Waszyngton niż Moskwa. Dla Hindusa Rosja to kraj taniej ropy. Dla Czadyjczyka zaś Ukraina to taka abstrakcja jak dla Ukraińca Czad.
Polska perspektywa
Polacy? To nie rok 2022. Dziś więcej ludzi zaciekawionych jest walkami frakcji youtuberów czy nowymi utworami Maty niż desantami na lewym brzegu dolnego Dniepru. Ci zaś co się owymi desantami interesują, często czują, że to już nie nasza wojna. Poziom arogancji z jaką ukraińskie kierownictwo zaczęło od kilku miesięcy traktować Polskę jest bowiem obraźliwy dla każdego polskiego patrioty. Nawet takiego, któremu politycznie z partią Prezesa nie po drodze. Smutne to, ale taka jest prawda.
W samej Rzeczpospolitej idą zmiany. Pewnych rzeczy nowa- stara, powoli formującą się, władza w Warszawie zlikwidować nie może. Tak więc nie będzie likwidacji WOT-u i zasadniczej ochotniczej. Nie zostaną zerwane wielkie kontrakty zbrojeniowe. Nie będzie tego, gdyż choć Tusk musi słuchać Krzyżaków to sami Krzyżacy są wasalami Amerykanów. Nie będzie jednak 300 tysięcznej armii. O ile w ogóle był to plan realny. Nie będzie też żadnych nowych Hadziaczów. Zelenski płaszczy się bowiem przed Niemcami niczym jakiś iście euroazjatycki wódz ordy. Tusk przy nim to elegancki kamerdyner. To zaś, że to pisowski rząd, mimo wielu wad, akurat w sprawie uratowania istnienia Ukrainy zrobił tyle co żaden chyba inny rząd na świecie…To się wykanceluje. Przecież już teraz ukraiński prezydent udaje, że żadnego Dudy nigdy nie znał. Tak więc Niemce znów rozgrywają, a Polska przegrywa.
Rozejm czy pół-rozejm?
Zawarcie zawieszenia broni wcale nie oznacza pełnej stabilizacji sytuacji. Po okresie wyciszenia Rosja może wznowić małą wojnę. Taką jak ta, która toczyła się od rozejmu Mińsk 2 do pełnoskalowej inwazji. Łączyć to się może z rzadszymi, ale dokuczliwymi atakami przeprowadzanymi za pomocą rakiet , bomb szybujących, dywersantów. Co jakiś czas będą następować kilkudniowe eskalacje. Taka wieczna wojna będzie sprzyjać degradacji Ukrainy. Wyniszczony kraj przy sprzyjającej okazji padnie ostatecznie pod ciosami kolejnej wielkiej inwazji.
Jest jednak dla tego kraju nadzieja. Nadzieja w nowej elicie. Nie starej elicie postsowieckiej opartej o magnaterię powstałą w latach 90-tych XX wieku. Oligarchię po trochu mafijną po trochu postkomunistyczną. Nie elicie wychowanej na grantach, stypendiach i innych krzyżackich jurgeltach. Lecz tej wykutej w ogniu walki. Zahartowanej w okopach. Mówiąc prościej Ukrainie życzę by stała sie hetmanatem żądzonym przez elitę kozacką. Tylko oni mogą wyprowadzić ten kraj na prostą.
P. S.
http://foxmulder2.blogspot.com/2023/10/wiecej-szczescia-niz-rozumu.html?m=1
Dwa teksty bardzo ideowo od siebie różnych publicystów. Z oboma się zgadzam w dużej mierze choć nie w całości. Za jakiś czas może napiszę jakiś powyborczy tekst, ale na razie wolę czytać niż pisać. W każdym razie do władzy doszli aferałowie, pezelowvy i eseldowcy. Wszystkich dobrze znam- moja pamięć polityczna sięga wyborów prezydenckich z 1995 roku. Nie mam też złudzeń co do roli jaką będzie pełnić partia Razem. To będzie taki zbiorowy Jacek Kuroń.
P.S. 2
Przy pisaniu tekstu nie konsultowałem się z Jarosławem Wolskim 😉 Jego najnowsza audycje odsłuchałem w poniedziałek do porannej kawy.


