O wojnie gazańskiej


Gaza jest jak Mariupol…nie uważam tego porównania za trafne. Gdyby Mariupol był jak Gaza to zanim został zrównany z ziemią doszłoby do krwawego rajdu ukraińskiego na jakiś Jużnopizdzieck na Kubaniu. Nie było jednak ataków na rosyjskie bazy, brania zakładników w szpitalach, wyżynania stanic i kołchozów, ani uprowadzania jasyru. Jasyr to brały bandy Kadyrowa w Mariupolu. Gdyby Gaza był jak Mariupol to ofiar było by już nie dziesięć a sto tysięcy.

Bombardowania…

Nie mniej jednak już nawet Amerykanie mówią Izraelowi by działał z mniejszą brutalnością. Która na krótka metę może jest taktycznie korzystna, ale długookresowo… Długookresowo przed Żydami stoi widmo ponownej okupacji tej ponurej krainy. Egipt jej nie chce. Nie chcę też Gazańczyków. Nie chciał ich też w latach 70-tych, gdy Żydzi byli (sic!) gotowi ją zwrócić. Nie będzie też jej chciał za ćwierć wieku. Skoro zaś okupacja to będzie trzeba walczyć z partyzantką jednocześnie odbudowując zrujnowane miejscowości. Trzeba też będzie powołać jakieś kolaboracyjne struktury palestyńskie. Zmasowanne bombardowania nie ułatwią żadnej z tych trzech rzeczy. O moralności już nie wspomnę. Co więcej powodują niewidzianą od dekad solidarność muzułmanów. Sunnici i szyici, Arabowie, Turcy, Persowie i inne ludy islamskie łączy dziś jedno hasło: antysyjonizm. Izrael traci też sympatię wśród zachodnich społeczeństw. Lewica przypomniała sobie, że syjonizm to forma kolonializmu. Prawicowych antysemici o swojej (notabene Arabowie to też lud semicki) nienawiści do przewrotnych Żydów. Zwykli zaś ludzie są przerażeni skalą odwetu. W końcu zaś i bombardowania i (tym bardziej) odcinanie Gazańczyków nawet od dostaw wody może sprawić, że Bibi będzie ścigany przez MTK listem gończym jak Putin i Miloszevicz.

Z drugiej strony jak ma IDF walczyć? Po to wymyślono bombowiec by zrzucał bomby. To już nie Izraelitów wina, że na lotnictwo Hamasu składają się formacje dronów i eskadry motolotni. Gdyby druga strona miała taki oręż jak mają Żydzi to już dawno jedną atomówkę zrzuciliby na Hajfę, drugą na Tel Aviv, a trzecią na Ber Szewę. Nie jest też winą Żydów, że palestyńscy patrioci starają się jak mogą by ofiar cywilnych było jak najwięcej. Nie odpowiadają też za to, że bandyci z Hamasu kazali po objęciu władzy wysadzić żydowskie studnie. Ani też za to, że Egipt nie chce pozwolić na ewakuację cywilnej ludności na swoje terytorium. Swoją drogą Egipcjanom się nie dziwię bo przecież przyjęcie tych mas oznaczało by też przyjęcie hamasowców. Co w praktyce wywołało by reaktywację krwawych porachunków jakie w zeszłej dekadzie trawiły ten kraj.

…i negocjacje

Niektórzy uważają, że Palestyńczyków wymyślił Związek Radziecki. To taka sama prawda jak to, że Ukraińców wymyślił rząd w Wiedniu. Palestyńczycy są narodem, ale nie za bardzo można z nimi prowadzić dialog. Kiedyś i owszem było pole do rozmów. Miejsce na wzajemne ustępstwa. Kiedyś Żydzi wojowali z Organizacją Wyzwolenia Palestyny. Była to organizacja partyzancko-terrorystyczna podobna raczej do Irlandzkiej Armii Republikańskiej niż ISIS. Z tą różnicą, że OWP tworzyła własne para-państwa i miała na wyposażeniu taki oręż jak np. czołgi czy wyrzutnie Grad o czym bojownicy IRA mogli tylko pofantazjować. Bojownicy Arafata owszem stosowali terror chętnie i często. Rolnicy, sklepikarze, rybacy, robotnicy byli dla nich takim samym celem jak żołnierze i policjanci. Podkładali bomby w cywilnych obiektach. Minowali drogi w taki sposób by wylatywały na nich izraelskie pojazdy bez rozróżnienia- transporter opancerzony, autobus czy traktor. Prowadzili powierzchniowe ostrzaly rakietowe nadgranicznych miejscowości. Porywali ludzi, posiadali tajne więzienia, używali żywych tarcz, brali zakładników. Porwania samolotów to był kiedyś palestyński sport narodowy. Współpracowali z różnymi grupami terrorystycznymi świata. Często tymi, które szkolił, uzbrajał i sponsorował ZSRR. Próbowali w 1970 przejąć władzę w Jordani, a kilka lat później doprowadzili do wojny domowej w Libanie. Mimo wszystko jednak OWP była organizacją świecką. Choć kulturowo islamscy nie marzyli o kalifacie czy innej religijnej utopii. Chcieli zniszczenia Izraela i chcieli niepodległej Palestyny. Skoro zaś wierzyli raczej w socjalizm i nacjonalizm niżli w Państwo Boże można było z nimi racjonalnie rozmawiać. Jaki dialog można prowadzić z dżyhadystami? Z kolei władze Autonomii Palestyńskie wywodzące się z OWP są postrzegane przez zwykłych Palestyńczyków jako banda złodziei. Są bo są, ale narodu Palestyńskiego nie reprezentują.

Teoretycznie

Teoretycznie jest nadzieja. W Iranie nowych Sasanidów obali rewolucja, która wyniesie do władzy szahinszaha stosującego się do reguł nowej konstytucji. Żydowscy osadnicy wyjadą z Zachodniego Brzegu. W Palestynie powstanie jakaś konstruktywna trzecia siła. Muzułmańska żądzą odwetu za wydarzenia krwawej jesieni 2023 przez lata będzie słabnąć. Proces pokojowy zacznie się na nowo. Tym razem będzie skuteczny.

To jednak czyste spekulacje. Dziś mamy tylko jatkę. Dziś mamy czas największej klęski Izraela od czasu, gdy to państwo odrodziło się po wiekach nieistnienia. Nie chodzi już o to, że jednego dnia partyzanci potrafili zabić kilkuset żołnierzy i policjantów zaskakując słynącą z nowoczesności i świetnego wyszkolenia armię. Chodzi raczej o te ponure obrazy polowania na Żyda. Rozpaczliwy opór samoobron. Zgwałcone Żydówki prowadzone ulicami jako wojenno-seksualne trofea. Żydzi kryjący się po krzakach, śmietnikach i dziurach w ziemi. Synowie Izaaka znów rozstrzeliwani, paleni, szlachtowani i zabijanie granatami. Tryumfujące komanda egzekucyjne rywalizujące kto zabije więcej. Była to prawdziwą uczta krwii wrogów izraelskiego narodu. Klęska totalna ich kraju bo powstał wszak po to by ten naród miał jakąś bezpieczną przystań. Dziś mamy okrutną wojnę. Żydowski odwet. Jordan krwii i morze wzajemnej nienawiści.

Za kim jestem?

Tekst może wydawać się komuś silący się na obiektywizm. Silę się jednak na ile to jest możliwe. Nie, nie będę biegał po ulicach z flagą Palestyny ani walczył z syjonizmem na froncie fejsbukowym. Izrael musiał powstać – innego wyjścia po Holokauście Żydzi już nie mieli. I nie mógł powstać nigdzie indziej niż na ziemi między górami Libanu, pustyniami Synaju, rzeką Jordan i Morzem Śródziemnym. Nawet jeśli uważa się, że było to niesprawiedliwe wobec arabskiej ludności Palestyny (całkowicie zrozumiały dla mnie punkt widzenia) Izrael jest izraelski w taki sam sposób jak Lwów jest dziś ukraiński a Słowacja nie jest Górnymi Węgrami. 7 października to nie izraelskie czołgi wdarły się do Gazy tylko palestyńskie komanda dywersyjno-katowskie najechały kibuce. Czyniąc rzeź w dniu wielkiego święta starozakonnych. Gdyby nie atudestruktywność samych Palestyńczyków już dawno istniało by palestyńskie państwo. Żydzi jakoś potrafią się dogadać z sąsiadami. Są traktaty z Jordanią i Egiptem. W samym Izraelu żyją Druzowie, Beduini, Czerkiesi a nawet i osiadli Arabowie. Mogą służyć w IDF. Tak samo jak homoseksualiści, którzy w Gazie mogą…starać się nie dać złapać oprawcom.

Nie będę też biegał po ulicach z proporcem króla Dawida. Zbyt dobrze pamiętam o polskich obozach, o specyficznych relacjach Izraela z Federacją Rosyjską oraz o niegodziwościach jakie, w niemałej liczbie, wyrządzili synowie Izaaka synom Izmaela. I nie mówię tu o tym co sie działo w 1948 bo i świat był wtedy inny lecz o tym co działo się już w XXI wieku. To, że uznaję prawo IDF do wojowania nie oznacza, że to moja wojna. Moja wojna (choć z miesiąca na miesiąc coraz mniej moja) toczy się znacznie bliżej. Jest też o wiele bardziej moralnie jednoznaczna.

Na foto – wojownicy IDF w Libanie. 1982

P. S.

Ciekawy tekst: https://www.bbc.com/ukrainian/articles/cyr17ry5v3lo

P. S. 2

W wieku miejscach samoobrony uratowały swoje miejscowości przed totalną masakrą. W innych ich opór pozwolił choć części niezdolnych do walki na ucieczkę. Kolejny to przykład, że Obrona Terytorialna ma sens.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *