Między Narwą a Połtawą


Rok 2022 był rokiem kiedy patrzyłem na Ukrainę jak na Dawida walczącego z Goliatem. Ukraina była jak Roland, Hektor i Cyd. Była Kijowską Rusią walczącą z ordami koczowników. Zupełnie naturalne to odruchy w kontekście i naturalnej dla Polaka sympatii dla narodu walczącego z Rosją i osobistych przeżyć z ową wojną związanych. Jako, że wierzyłem w Ukrainę wierzyłem też w jej zwycięstwo. Z czasem jednak ten płomień wiary był coraz słabszy. Czas grał na korzyść Rosji. Ja to widziałem i każdy kogo ta wojna nie znudziła po kilku miesiącach widział to samo. Konflikt przybrał formę podobną do wieloletnich walk iracko-irańskich. Rosjanie, co by złego o nich nie powiedzieć, okazali się zdolni do długotrwałej wojny. Tak etniczne Ruski jak i inne ludy zamieszkujące Federację Rosyjską. Rosja wojuje, Rosja nie odpuszcza. Orkiestra gra Pożegnanie Słowianki, kolejne tysiące idzie na boje bo taka wola cara. Są to raby gosudara a to jest niewolnicy władcy. Chanat Moskiewski zawsze tak wojował. Bez litości dla swoich żołnierzy. Zawsze też umiał adaptować się do nowych uwarunkowań. Widzimy, że produkuje się tam oręż całkiem sprawnie. Od topornych pocisków do haubic po wyrafinowane drony-kamikadze czy machiny do zakłócania sygnału GPS. Wyśmiewani orkowie okazali się skutecznymi wojownikami. Może blitzkrieg im nie poszedł, ale i największa z ukraińskich kontrofensyw też zakończyła się klęską. Sojusznicy? A czy ma znaczenie różnica w poziomie życia między RFN a Koreą Północną? Nie, ma znaczenia. Ważne, że Rosja dostaje od komunistycznej Koreii co jej trzeba. Czy to ważne, że Iran

Czy już pora zawiesić broń?

Ukraińskie społeczeństwo zaś po wielkim zrywie roku 2022 jest bardzo zmęczone niekończącym się przelewem krwii. Najważniejszym miernikiem morale podczas tego typu wojny jest stosunek społeczeństwa do poboru. Jest on negatywny i już od dawna komendy uzupełnień urządzają polowania na rekruta takie same jak konendy uzupełnień w Rosji. Problem polega na tym , że rosyjski system jest skuteczny w tym zakresie a ukraiński nie. Średnia wieku ukraińskiego frontowca to 40 lat. Ukraińcy to lud będący jedną nogą w epoce postsowieckiej drugą zaś już w świecie postnowoczesnym. Jedno i drugie jest toskyczne dla narodu politycznego. To nie to, że Ukraińcy nie mają w sobie patriotyzmu. Jest to jednak patriotyzm post-nowoczesny. Wojowanie w socjalmediach, chodzenie na manifestacje, ubranie wyszywanki, spalenie książek rosyjskich pisarzy, wytatuowanie sobie godła na plecach etc. Czy ma to jakieś znaczenie? Ma. Czwartorzędne. Pierwszorzędna jest ilość w miarę wyszkolonych rekrutów, którzy zamienia tych co teraz są w okopach. Najlepiej rekrutów 20-paroletnich, wysportowanych i obeznanych z najnowszymi technologiami. Jest ich … jest ich za mało. Tyle. Ukrainę nie obroni NATO, nie obroni ich ukochany Eurisojuz. Nie pomogą im dzidy laserowe, ani wyśniona reqolucja6

Poza problemami z rekrutacją realnych a nie internetowych bojowników Ukrainę znów trawi korupcja, swary, błędne decyzje polityczne i wojskowe. Kolektywny Zachód … od dawna patrzy na ukraińską walkę z mieszaniną rozczarowania i znudzenia. Domaga się od ukraińskiego wojska sukcesów a jednocześnie nieeskalowania. Wysuwa się rządania efektownej walki z patologiami korupcyjnymi a wiadomo przecież, że nie pozwoli się kierownictwu państwa na to co jest konieczne do tego. To jest rozprawy z patologiami na sposób bezpardonowy. Łącznie z oficjalnie wydawana i wykonywaną karą śmierci dla choćby takich co okradaja walczących.

Wojna nie idzie Ukrainie. Codziennie rośnie liczba świeżych grobów. Giną najlepsi synowie i córki tego kraju. Dzień w dzień prowadzi się kolejne amputacje. Sukcesy? Punktowe. Nękające wroga i pokazujące, że SZU nadal walczy. Nie zastąpią jednak przebicia się do Morza Azowskiego. Zaczeły się dezercje, problemy natury kryminalnej i przeróżne żołnierskie patologie. Walcząca armia nie musi rozpadać się w wyniku błyskotliwych natarć wroga. Może się po prostu rozpaść, zbuntować, zacząć wracać do domu. Znamy takie przykłady z historii. Choćby z czasów I wojny światowej czy całkiem nuedawbo z Afganistanu. Czy w takim razie pora na wariant koreański o którym tyle się mówi?

Wojny zwykłe i ojczyźniane

Sam długo uważałem, że Ukraińcy mają od lata 2023 tylko dwie drogi. Kolejny narodowy zryw, który zapełni szeregi wojska masami rekruta, albo negocjacje rozejmowe w przyszłym roku. Później zrozumiałem, że Ukraina w 2024 to co innego niż Finlandia w 1944 czy Korea Południowa w 1950. Po pierwsze Rosja potrzebuje nie Mariupola tylko Kijowa. Nie chodzi tu tylko o polityczną mistykę. Kijów to nie tylko Matka Grodów Ruskich – stolica Małorosji, ale i ludzie. Ukraina to ludzie. Wschodni Słowianie (podobnie zresztą jak Białorusini), których etniczni Rosjanie potrzebują jeśli nie chcą za kilka dekad zostać mniejszością w samej Rosji. Plan rekonkwisty Małorosji to więc sprawa, którą można odłożyć w czasie, ale nie można z niej zrezygnować. To dla Rosji taka sama wojna jak ta z Karolem XII czy Napoleonem.

Jeśli wojna raz trzeci

Po drugie – zadajmy sobie pytanie czym może się zakończyć zamrożenie wojny? Otóż trzeba będzie zakończyć stan wojenny, zdemobilizować setki tysięcy ludzi i otworzyć granicę dla mężczyzn. Mnóstwo zdemobilizowanych weteranów wyjedzie za chlebem do Polski, Niemiec, Holandii, Kanady i innych krajów. Gdy za kilka lat Chanat Moskiewski zacznie koncentrować ordy do kolejnej, trzeciej już inwazji (3 licząc od 2014) ukraiński prezydent, lub też prezydencina wezwą naszych bohaterów do powrotu i obrony Ojczyzny. Czy jednak większość zdecyduje się wrócić? Niektórzy może i tak zrobią. Inni zaś rzekną ja się już nawalczyłem, lub też teraz to pora na innych, albo i już raz dałem się otumanić patriotyzmowi. Tych drugich będzie może i większość. Kto więc pójdzie bronić Ukrainy? Ci co nie wojowali ani w 2014 ani w 2022 ani w 2023? Wolne żarty. Nie poszli teraz, nie pójdą i w przyszłości. Podczas więc owej trzeciej inwazji państwo ukraińskie padnie pod ciosami. Nad Kijowem załopota sztandar z carskim orłem o dwóch głowach. Nie…rozejm to też złe wyjście.

Posępnie i szczerze

Pesymizm? Realizm. Wojska rosyjskie zostały w 1700 pobite pod Narwą. Szwedzi wygrali w podobnym stylu jak Ukraińcy 322 lata później pod Kijowem. Piotr Wielki był jednak cierpliwy. Finalnie to on wygrał III wojnę północną. To on na końcu rozdawał karty. Tak może być i tym razem. Wolał bym być kiepskim prorokiem, ale po 24 lutego 2022 już tak mam, że rozważam też te najczarniejsze scenariusze. Może i zresztą za ćwierć wieku nie będzie nie tylko Ukrainy, ale i, że użyje słów legendarnego performera z Białegostoku – nie będzie już niczego. W sumie nic z tym zrobić nie mogę. Nie jestem ani prezydentem, ani generałem ani nawet uczonym geopolitykiem. Może i ta cała pisanina na nic…Na nic? Na świadectwo z tej strasznej epoki przesytu i chaosu.

Na foto – Sobór Sofijski w Kijowie XI 2018. Fińscy żołnierze bronią kraju – zima 1939/40. Piec typu burżujka – XII 2023. Podkarpacie.

P. S.

Ktoś może mi zarzucić, że zarzucam Ukraińcom słabość, tchórzostwo i snołflołerstwo. To nie to. Zawsze tacy dla których wojna jak matka rodzona byli w mniejszości. I w epoce brązu i w średniowieczu i w epoce napoleońskiej i w czasach wojen światowych. To normalne, że ludzie się boją. Problem w tym, że rosyjska machina łapie sobie 24 letniego nadwrażliwego, nieskalanego sportem i pracą fizyczną incela Iwaniuszkę. Po kilku tygodniach nie jest już nieśmiałym Iwaniuszką tylko operatorem dronów-kamikadze Wanią. Jest profesjonalnym zabójcą.

P. S. 2

Konfliktu między środkowo-europejskimi a ukraińskimi firmami transportowymi nie chcę komentować bo za mało o nim wiem. W ogóle czytanie newsów, słuchanie podcastów, śledzenie wydarzeń (szczególnie tych związanych z nowymi osiągnięciami w dziedzinie sztucznej inteligencji) sprawia mi coraz większe problemy nerwowe. Może po prostu za dużo myślę, za dużo przeżyłem, potrzebuję odpocząć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *