Naród i wódz
Mówi się, że podczas długich i zażartych wojen przewagę uzyskują państwa zarządzane twardą ręką. Biuro Polityczne, które kierowało walką wietnamskich komunistów skutecznie prowadziło wojny przeciw Francji, USA, Chinom Ludowym, Południowemu Wietnamowi, Czerwonym Khmerom i szeregowi innych przeciwników. Piotr Wielki zdeterminowany był by wygrać trzecią wojnę północną. Cel osiągnął. Wojska Stalina zatknęły w końcu Proporzec Zwycięstwa nad ruinami Berlina. I tak dalej…
Czy więc państwo oparte o demokratyczne zasady ustrojowe i przestrzegające owych praw jest w stanie toczyć długi i krwawy konflikt, aż do osiągnięcia zwycięstwa? A jakże – Abraham Lincoln poprowadził USA do pokonania zbuntowanego Południa. Nie był carem, tyranem ani fuhrerem. Był jednak wodzem. Skutecznie dobrał zestaw generałów , potrafił zmotywować naród, sam dawał przykłady poświęcenia i odwagi. Finalnie wojska Skonfederowanych Stany Ameryki skapitulowały przed wojskami Unii choć sam Lincoln zapłacił za to życiem ginąc od kul zamachowca.
Choć na temat prezydenta Ukrainy mógłbym rzec wiele gorzkich i sarkastycznych słów nie mogę mu odmówić zalet. Jest odważny, pracowity i charyzmatyczny jak Lincoln. W 2024 musi wykrzesać z siebie na nowo ten żar jakim emanował w pierwszym roku wielkiej wojny ukraińskiej. Zmobilizować Naród na nowo to nie jest mniej ważne od zaopatrzenia armii w buty, drony, naboje, czołgi i wszystko inne konieczne do walki. Najlepiej uzbrojona i zaopatrzona armia, za którą nie stoi Naród rozpadnie się. Znamy i takie przykłady z historii wojen. Znalezienia sił – tego bym życzył Ukrainie i jej prezydentowi (temu a może I nowemu, kto wie) w nowym 2024 roku. Trzecim roku wielkiej wojny.
Na foto – bitwa gdzieś w Wietnamie miedzy 1965 a 1972. Foto 2 – krzyż przydrożny w Beskidzie Niskim.
P. S.
I nie zapomnijmy o tej wojnie. O potokach krwii. Nie wolno znudzić się ani zapomnieć – dziś wojna tam, jutro może być tu.
