O pewnym kapłanie
Ostatnio odwiedziłem salę kinową by obejrzeć film Powstaniec 1863. Film jak film. Gra aktorska…Aktorzy robią czasem głupie rzeczy. A to wystąpią na wiecu popierającym nikczemnego Tuska, a to nawciągają się mefedronu po czym robią głupstwa. Gdy jednak zaczynają robić to na czym się znają czyli grać to zdarza się, że robią swoją robotę naprawdę dobrze. Tak było i tym razem. Gorzej wyszło z scenariuszem. Nade wszystko jednak zabrakło rozmachu w scenach batalistycznych. Filmowi bliżej do Wyklętego niż dajmy na to Walecznego Serca czy Piątej Ofensywy. Z tym, że idąc do kina na Wyklętego z góry wiedziałem, że będzie to kameralne kino partyzanckie a tu zapowiadano superprodukcje na miarę ekranizacji Potopu. Generalnie jednak film mi się spodobał. Taki na czwórkę.
O wiele ważniejsze od wartości artystycznych jest jednak jego znaczenie polityczne. Jest to film, rzecz jasna, antyrosyjski. Moskale są przedstawieni jednowymiarowo. To komiksowe kreatury. Pijacy, sadyści tudzież cynicy. No cóż od 2022 takie ich postrzeganie stało się modne w Polsce. To nie 2010 kiedy nasi celebryci ostentacyjnie jednali się z słowiańskimi braćmi. Oczywiście ciekawsze postacie rosyjskich oficerów i sołdatów tamtej epoki wykreowano w Szwadronie, ale z drugiej strony może komuś przypomni się i Bucza i Smoleńsk. Bo nawet wydarzenia związane z tym pierwszym miastem powoli stają się dawno temu.
O wiele ciekawszym aspektem politycznym tego filmu jest, prawdopodobnie nie zamierzony, cios w modną w ostatnich latach tzw. ludową historię Polski. Jest to ojkofobiczny nurt publicystyczny podług którego należy wyrzucić z polskiej historii szlachecki dworek i plebanię. Odkąd zacząłem nie tyle znać co trochę rozumieć historię przestałem i gloryfikować polskość dworkową. Nie mniej jednak równie nierozumne jest uznanie dworku i plebani za z samej swej natury wrogie i szkodliwe dla polskiego ludu. To zarazem trąci najgorszymi latami PRL-u, jest małpowaniem amerykańskiego wokizmu, de facto wyrazem jadowitej nienawiści do Tenkraju oraz sabotażem realizowanym (miejmy choć nadzieję, że nieświadomie) na rzecz rosyjskiego faszystowsko-neostalinowskiego reżimu. Ten film… No właśnie o czym jest film? Opowiada o autentycznej postaci. Księdzu katolickim, pobożnym i prawym. Żaden tam chciwy, tłusty, zapijaczony katabs tylko prezbiter wzorcowy. Ksiądz jest do tego szlachcicem i jakby było tego mało żył, duszpasterzował i walczył (choć w bitwie trzymał krzyż w ręku zamiast rewolweru czy szabli) na Podlasiu. Tam, gdzie teraz swe bastiony ma polski Ciemnogród. Ksiądz ów nie dość, że był generałem rewolucyjnej armii i członkiem stronictwa czerwonych to na dodatek… Nie został za swoją działalność przez władze kościelne suspendowany ani ukarany w żaden sposób. Co więcej wszystkiego katolicki biskup jest w filmie prawy i odważny, szlachta i chłopi razem biją okrutnych Moskali Och! Oczywiście to film fabularny a w dodatku kręcony pod tezę. Nie opowiada jednak bzdur w przeciwieństwie do ojków, którzy chcieli by nowej Woke-Polski.
Na koniec o nadzei. Nie ma już w Warszawie carskiego gubernatora. Nie będzie też i Partii Okrągłego Stołu. Nie będzie w polskiej polityce nikczemnego tuska i jego sługusów – podpułkownika Sienkiewicza zwanego Białą Kreską, prokuratora Bodnar czy Szimona Hołowni znanego też jako feldmarszałek. Zdmuchnie ich nie PiS ani nie Konfederacja. Zmiecie ich sam Naród. Tak będzie.
P. S.
Czy Polska potrzebuje Turnickiego Parku Narodowego, Parku Narodowego Puszczy Romnickiej czy Parku Narodowego Dolnej Odry? Oczywiście, że tak. Tak samo jak potrzebowała parków Gorczańskiego czy Biebrzańskiego. Park Narodowy jak sama już nazwa wskazuje chroni skarby ojczystej przyrody. To jest to samo co ochrona starych zamków, drewnianych kościołów czy starodawnych alei. Rzeczpospolita potrzebuje jednak też Centralnego Portu Komunikacyjnego, silnego wojska i elektrownie atomowej. Tego zaś wszystkiego nikczemny tusk jest przeciwnikiem.
P. S. 2
Na Kosa też się pewnie wybiorę. Nie mam nic przeciwko tego rodzaju ludowej historii 🙂