Ołówek
Starałem się napisać recenzję filmu dokumentalnego o szturmie i rzezi Mariupola. Mariupol… Miasto Krwii, ukraiński Vukovar, Saragossa XXI wieku. Jak opisać niepojęte? Próbowałem. Pisałem i pisałem, a im więcej tym bardziej byłem tą pracą umęczony. Wyobrażałem sobie polskie miasta w podobny sposób ukarane. Elbląg, Rzeszów, Augustów, Olsztyn. Ciężko pisać z takimi obrazami w głowie. Przypominały mi się własne przeżycia z 2022 roku. Ciężko. W końcu dopadło mnie głębokie zniechęcenie. Zarzuciłem więc tworzenie tego tekstu. Być może dobrego, solidnego lub co najmniej zdatnego do czytania.
Napiszę go kiedyś w końcu i co z tego? Uratuję choć jedno życie? Nie. Zacząłem więc sobie rysować. Może to i bardziej racjonalne? Rysując wyrzuca się z siebie to co kłębi w środku. Przecież to jedno ludzkie życie , to którego nie ocaliłem, to też moje życie. Może to właśnie je warto uratować.
Obserwuję też życie przyrody. Zima co prawda nie była zbyt surową, nie mniej jednak wybuch wiosny to miła odmiana. Przyroda żyje w rytm swoich odwiecznych praw. Surowych i często brutalnych, ale też uczciwych, pozbawionych ludzkich dziwactw.
Gdy tak poobserwuje człowiek przyrodę to i przestaje się denerwować polityką. Zaczyna rozumieć jak nikły ma wpływ. Kiedyś…
… najbardziej (nie licząc 2022) wierzyłem w radykalną zmianę na lepsze w 2005 i 2015 roku. To też były decydujące lata mojego prywatnego życia. Czyżby 2025 był kolejnym takim rokiem? Kto wie, może tak mam zapisane, życie związane z latami zakończonymi na 5 ? Teraz jest jednak 2024. Marzec, ale pogoda kwietniowa. Za tydzień trzeba będzie orać i sadzić. Ludzkość przetrwa bez felietonów, ale bez ziemniaków już nie bardzo. Wesołych Świąt.
P. S.
Małe recenzje i szybkie komentarze na chutornik_dzialfoto






