O rozumieniu historii


Niektórzy, a jest ich nie mało, uważają , że nie należy dręczyć młodzieży Hannibalami, Tukidydesami, Karolami Młotami bo „było to dawno”. Otóż było to wcale nie tak dawno bo cała nasza cywilizacja wyrasta z ww. Jeśli chcemy Narodu cywilizowanego na sposób europejski to trzeba uczyć owych „dawnych niepotrzebnych dziejów”. Także elektryków, spawaczy, murarzy. Podstaw, murarz ma przede wszystkim dobrze murować, ale żeby być europejskim  murarzem musi wiedzieć co to bitwa pod Maratonem. Jeśli nie wie Europejczykiem nie jest. Choćby wyglądał jak apolliński blondyn – atleta. Trzeba też coś ww. młodzieży opowiedzieć np. o podboju Indii przez Ariów. Ktoś powie „to nie tylko dawno , ale i daleko”. Daleko , ale Hindusów z Pakimi, Bengalami i Lankijczykami będzie niedługo dwa miliardy. Pewnie połowa informatyków pochodzi z tamtej części świata. Chyba warto cokolwiek o tamtej krainie wiedzieć? Chyba , że likwidujemy demokrację i zdajemy się na zarządzenie przez Big Tech.

Opowiadając komuś o historii trzeba nauczyć go dwóch rzeczy – nie patrzenia na dawne epoki współczesnymi oczyma i rozróżnienia między faktami a interpretacjami. Furorę robi ostatnio książka „Chłopki”. Czytują je głównie panie i zwykle reakcją jest zgroza. Gdyby jednak rozumiały by historię wiedziałyby , że tak po prostu wyglądał wtedy świat. Oczywiście los dziewczyny z chłopskiej rodziny żyjącej w dajmy na to województwie nowogródzkim był trochę inny niż podobnej dziewczyny z chłopskiej rodziny z Łotwy. Pewne rzeczy były jednak te same. Nawet córka farmera z czarnoziemej i bogatej Dakoty nie miała podpasek, pralki automatycznej ani Termomixa bo ich zwyczajnie nie było. Warto o tym pamiętać jak i o tym, ze czasem czasoprzestrzeń się zapętla. Dowódca północnokoreańskiej kompanii szturmowej walczącej z wojskami ukraińskimi w obwodzie kurskim jest jak najbardziej wojownikiem XXI wieku. Mentalnie jednak siedzi w latach 50-tych wieku XX i walczy z „natowskimi imperialistami”.

Co do zaś interpretacji. Użyjmy przykładu bliskiego i kontrowersyjnego. Strajk Kobiet z jesieni 2020 roku. Uważam , że przyniósł on Polsce straszliwe straty porównywalne z zniszczeniem połowy elektrowni przez strategiczne uderzenia rakietowe. Do tego ten kataklizm był nie do uniknięcia. Czy to fakt? Nie to moja interpretacja. Julka Niemeńska, studentka krakowskiej ASP i aktywistka aktywizmu wszelakiego uważa z kolei , że było to wyzwoleńcza rewolucja , która wprowadziła Polskę w XXI wiek. To też jej interpretacja.  Z kolei Mirosław Dębowski , przedsiębiorca branży tartacznej i lokalny polityczno-katolicki działacz z powiatu suwalskiego uważa cały ów Strajk za babską fanaberię wywołaną przez Tuska i lewackie feministki. To też interpretacje. Fakty zaś to: było tak, tak i tak. Fakty to fakty a interpretacje to interpretacje i zawsze o tym należy pamiętać bo inaczej nic się z owej nauki historii nie wyniesie.

Po co to wszystko piszę? Ano dlatego, że może ktoś przeczyta i zrozumie. Choć bardziej dla własnej przyjemności z pisania.

P.S.

Wyborów  w USA nawet nie chce mi się komentować. Ludzie stworzyli mechaniczne diabły, które za nich uczą się i myślą i sami przestali przy tym myśleć. Nie wiem   kto jest gorszy dla USA, Polski i Świata – „komunistka” Kamala czy „faszysta” Donald.

P.S. 2

Mignął mi na Internetach nagłówek w „Polityce” o przywróceniu poboru. Otóż to utopia i mrzonka. Pobór przywrócono np. na Łotwie, Litwie czy w Chorwacji, ale w III RP jest to niemożliwe, gdyż mamy nastolatków zorganizowałyby natychmiast Drugi Strajk Kobiet, a tego bałby się panicznie każdy rząd czy to pisowski czy jebajpisowski czy konfederacki. Równie dobrze można planować pochód Wojska Polskiego na Moskwę by osadzić tam nowego Dymitra.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *