Na koniec roku
Na Nowy Rok mam pewne postanowienia. Jedno tak jakby sportowe drugie okołoliterackie. Może i się uda. Mam nadzieję. Na tym się skupię, choć czasy nadal ciekawe. Obalenie Asada w takim tempie zaskoczyło chyba wszystkich pułkowników, analityków, ofsintowców i geopolityków. Nie zdarzyło się też to co zapowiadano w czasach, gdy reżim trzymał się mocno. Nie ma masakr ani czystek ani chaosu. Na Ukrainie cóż… Nadal przypomina to wszystko wojnę iracko-irańską. Ukraina nie przegrywa, ale traci codziennie ludzi takich jak Taras Hawryłyszyn, Dmytro Kociubajło czy Ołeskandr Macijewski. Ukraina trzyma się na żołnierzu, który „trwał i wytrwał”, ale przegrywa na froncie wewnętrznym. Na korupcję, recesję, inflację, defetyzm, rozpacz, dezercje nie pomogą udane ataki mini-czołgami ani zamachy na rosyjskich generałów w samej Moskwie. W Polsce cóż… „System Tuska” dał radę „wyj…. PiS’, ale nie radzi sobie nawet z administrowaniem. Mocodawcy Tuska są słabi, a Cesarz Zachodu potraktował go jak Putina i Łukaszenkę. Kiepsko, ale alternatywy nie są zbyt obiecujące. Choć oczywiście na prezydenckich mój głos ma Nawrocki. Bo niby kto inny? To tyle o polityce. Wesołych Świąt i oby Nowy Rok przyniósł, daj Boże, pozytywne zmiany.
P.S.
Zapraszam też na Instagrama : chutornik_dzialfoto
