Kurhan na wzgórzu
Szukałem w księgarni głośnych wspomnień Brytyjczyka – obrońcy Mariupola i więźnia rosyjskich obozów koncentracyjnych. Nie mogąc ww. znaleźć postanowiłem zakupić najnowszą powieść Ślunskiego Króla. Twardocha znałem tylko z jego publicystyki. Czasem (moim zdaniem) irytującej czasem zaś bardzo trafnej. Zakupiwszy zatopiłem się w lekturze.
Rzecz dzieje się w Krynkach nieco ponad rok temu. Więc żadne tam Stalingrady i Auszwitze tylko wczoraj. Gdzie są Krynki? Jak nie wiecie to może lepiej – „pewnych rzeczy lepiej nie widzieć, o pewnych rzeczach lepiej nawet nie wiedzieć” jak pisał pewien rosyjski pisarz. To nie są „stalowe burze” ani nawet pesymistycznie szczera wojenna proza Rembeka. To jest jakaś podróż do kresu nocy. Ciężkie, depresyjne, od 21 lat. Czy mówi prawdę o tej wojnie? Zapewne po części tak, wydaje się , że nawet jest bardzo prawdziwa. Myślę jednak, że nie powinno się do niej podchodzić jak do fabularyzowanego reportażu. Powieść to powieść. Inny gatunek.
I druga książka o wojnie
Równolegle z „Nullem” czytałem „Showmana” Simona Szustera. To biografia ukraińskiego prezydenta nie będąca hagiografią pisaną na podstawie Internetu. Choć nie pozbawiona paru poważnych wad jest solidną opowieścią o skomplikowanej, tragicznej, czasem wielkiej i heroicznej, czasem małej i nikczemnej postaci Napoleona z Krzywego Rogu. Cokolwiek myślimy o bohaterze tej książki, czy go kochamy czy nienawidzimy, warto dowiedzieć się czegoś więcej niż masa chaotycznych danych absorbowanych przez nasze mózgi z Internetu i telewizji. Usystematyzować informacje. Przemyśleć tę historię.
P. S.
Bieżąca moja publicystyka amatorska na moim murze na Fejsbuku i na chutornik_dzialfoto (Instagram).