Tam gdzie łopoczą chorągwie
Ładnie tu. Wulkaniczne Karpaty spadają ku płaskiej i żyznej Nizinie Węgierskiej. Zasobny w wodę Uż przepływa przez miasto tocząc swoje wody ku Laborcowi i dalej ku Cisie. Jest tu zamek na wzgórzu, starówka, winnice i bulwary nad rzeką. Jest to jak najbardziej Ukraina, lecz zupełnie inna niż ta zza gór. Nigdy nie było tutaj władztwa Rusi Kijowskiej, ani Halickiej ani też nie zapuścili się tu nigdy Kozacy Zaporoscy. Przez wieki Użhorod był Ungvarem. Niedaleko leży Przełęcz Werecka. To tędy pod koniec wieku dziewiątego Arpad przeprowadził swój lud do Panonii. Do dziś pełno tu Węgrów, jak Słowaków, Żydów i Cyganów. Ukraińcy? Gdy w XIX wieku za górami, na galicyjskim przedgórzu Karpat wielu Rusinów zaczęło się utożsamiać z wielkim narodem ukraińskim tu nadal nazywali siebie „Rusynami”. Jedni uznali, że są osobnym narodem. Inni , że są odłamem wielkiego narodu rosyjskiego. Jeszcze inni sądzili , iż razem z Hucułami, Bojkami i Łemkami tworzą naród karpatoruski. Spokrewniony z Ukraińcami, Rosjanami i Białorusinami, ale odrębnym. Niewielu uznało się za Ukraińców. Najwięcej było zaś takich, dla których słowo „Rusyn” oznaczało tyle co tożsamość regionalną. Ot „My Rusyny, górale miejscowe, poddani Cysorza z Wiednia”.
Potem przyszedł wiek XX. Śnieżną zimą 1914/1915 śniegi w okolicznych górach zabarwiły się na czerwono. Car Rosyjski chciał pokonać Cysorza z Wiednia (a zarazem Króla Węgier) lecz mu się nie udało. Niedługo później upadli obaj i na dwadzieścia lat przyszła tu Czechosłowacja. Praga inwestowała w swe Kresy. Widać ten czechosłowacki ślad w architekturze Użhorodu i Mukaczewa. Po niej na chwilę, na dosłownie tygodnie nad Zakarpaciem załopotał sztandar w barwach żółtej i niebieskiej. Wrócili Węgrzy na lat sześć i w 1944 przez góry przebiła się znów Ukraina. Ukraina-nieUkraina. Ukraina Sowiecka. Stalin zdecydował przyłączyć tą malutką krainę do USRR. Było to korzystne. W 1956 i 1968 pacyfikacyjne wyprawy sowieckie na Węgry i Czechosłowację „ruszały z równego”.
W 1991 przyszła tu Ukraina, taka na serio. Użhorod był jednak tą „inną Ukrainą”. W zupełnie inny sposób niż Sewastopol czy Ługańsk lecz jednak właśnie tak… Bardzo inną. W 2014 Zakarpacie mocno majdanowało lecz w wojnę toczącą się w odległym Donbasie nie angażowało się jakoś specjalnie mocno. Z Użhorodu do Iłowajska jest 1475 km za szosą. Z Użhorodu do Tokaju 125 km. Ile to daje różnicy? 1350 kilometrów. Daleko… Gdy w 2022 zaczęła się straszliwa „pownomasztabna” do Użhorodu zjechały wielotysięczne masy bieżeńców. Wiele małżeństw nie chciało się rozdzielać na granicy, wiele osób chciało być daleko od wojny, ale nie chciało opuszczać Ukrainy. Uciekali i biedni i ci bogatsi. Zjechało tu też masa uchylantów. Ludzi nie mających czy to odwagi czy to pieniędzy i znajomości by przedrzeć się za granicę. Nie ma tu ryjących psychikę „powietrznych trwóg”, nie ma „komendanckiej godziny”. Oczywiście miejscowe WKU poluje na przyjezdnych mężczyzn, ale wszystkich przecież nie wyłapią. Bulwary nad szerokim Użem tętnią życiem. Miasto żyje, rzekłbym nawet wygląda na kwitnące.
Wydaje się, że wojny tu nie ma. Gdy jednak przespacerujemy się na położony kwadrans spaceru do centrum główny cmentarz pierwsze co zobaczymy to kwatera wojskowa. Cztery rzędy grobów. Koło 200-300 krzyży. Przy każdym narodowa flaga. Na każdym portret poległego obywatela miasta. Najwięcej jak się zdaje jest moich rówieśników – faceci urodzeni w latach 80-tcyh. Sporo też tych z roczników 1970-tych i 1990-tych. Są i chłopcy urodzeni już w XXI wieku. Z fotografii patrzą twarze zawodowych mundurowych, zakapiorów z gór, spokojnych robotników, inteligentów –ideowców. 200-300 mogił… Wielka Brytania straciła w wojnie na Falklandach 258 poległych. Użohorod przed 2022 miał około 115 000 mieszkańców. 200- 300 to mało czy dużo? Zależy jak spojrzeć. Po strategicznemu można rzec – zasoby ludzkie są jeszcze spore. Po ludzku – kruche jest ludzkie życie, zdmuchuje wojna życie jak wiatr stepowy płatki maków. Cicho na tym Wzgórzu Sławy. Tylko chorągwie łopoczą nad mogiłami. Tu wojna jest.