Listy z podróży do Portugalii


14 VII

Jako, że parę dni mnie nie będzie to parę polecajek filmowych.

Zimna Wojna – przeraźliwie smutny melodramat a takie właśnie lubię najbardziej. A do tego główny bohater to moje alter ego więc tym bardziej lubię.

Cienie zapomnianych przodków – klasyka radzieckiego kina, także melodramat i film – poemat.

Dersu Uzała – a to z kolei nie melodramat tylko film o tym co w życiu najważniejsze. Czyli udanych łowach i męskiej przyjaźni. Ale też można się popłakać.

I na koniec – ostatnio u Zychowicza dobre audycje. Też polecam.

 

17 VII

No tu moja stopa jeszcze nie stała.

Faro jest położone nieopodal Słupów Herkulesa. Nazwa portu znaczy podobno tyle co „Latarnia Morska”. Co doskonale pasuje do miasta. Portugalczycy pierwsi od czasów wyprawy normańskich zaczęli wypływać w głąb  wodnych pustkowi Atlantyku. Portugalia to kraj obrócony twarzą w stronę Oceanu.

Klimat tu w Faro jest  subtropikalny i jest trochę chyba jak w Brazylii czy Angoli.  Choć jest tu też np diaspora ukraińska sic!. Za bogato nie jest, ale nie jest też sterylnie do przesady jak u nas. Więcej luzu, więcej życia 😉

 

18 VII

I człowiek się zastanawia – co tu dalej w życiu robić? Może zamustrować się na jakiś masowiec cz innego klipra?

In plus primo – lubię morze, lubię ocean i mogę pływać nie tylko tam gdzie ciepłe kraje a na bananowcach siedzą paugaje, ale do Czerczila w Zatoce Hudsońskiej także

In plus secundo – dobrze wspominam czasy, gdy część  roku żyłem na wyprawie pracując w trybie barbarzyńskim, ale jak wracałem to jak wiking z wyprawy. Piękne to były czasy jak ładnym kelnerkom dawało się duże napiwki , a studentom stawiało się Bombajskiego Szafira bo człowieka było stać. Ciągnie mnie do przygody bo i też się zasiedziałem.

In minus – eh gdyby człowiek skończył klasę o profilu elektryk średnich napięć a nie humanista-socjolog to dużo łatwiej byłoby się zamustrować do załogi. Z innej perspektywy jednak, gdyby człowiek na studiach humanistycznych bardziej uganiał się za dobrymi ocenami niż za dziewczynami, za ową Wieczną Kobiecością to dziś … Dziś robiłby  rehabilitację do doktoratu o … O np. Flocie Czarnomorskiej podczas wojny krymskiej i w ogóle by się – co dalej? – nie przejmował. Cóż zrobić – profesorem to ja juz nie będę , ale coś trzeba wymyślić 😉

19 VII

I weselne

P. S.

Piotrek musimy skończyć ta dyskusje na tematy spoleczno-ekonomiczne , która urwaliśmy ok. 3.20 🙂

20 VII

Saudade

******

W podróży najważniejszy jest detal, bo z tysiąca małych elementów tworzy się synteza.

******

Boa noite! Convidamos você para a loja de antiguidades

21 VII

Tak i patrzę na ten przestwór wód i przypomina mi się, że niemal dokładnie po drugiej stronie kontynentu cztery lata temu było takie portowe miasto Mariupol. Trzy lata temu już go nie było. Wiosną 2022 roku,po 86 dniach bombardowań i szturmu ta Saragossa 21 wieku została starta z powierzchni ziemi. Porto ten los nie grozi bo największym sąsiadem Portugalii jest Ocean Atlantycki a nie Federacja Rosyjska.

Wojny w Porto nie było dawno. Chyba ostatni raz podczas wojny domowej na początku 19 wieku. Nie mniej jednak jak się pochodzi po mieście widać mnóstwo pustostanów, ruder i kamienic bardzo potrzebujących remontu. Co jest przyczyną? Podejrzewam, że światowy kryzys z 2008 roku. W tym kontekście nie dziwią mnie wyskakujące co jakiś czas sierpy i młoty.

Czy Portugalia mogła być krajem komunistycznym? Owszem w latach 1970-ych, po upadku prawicowego reżimu bolszewicy (z pomocą ZSRR i Kuby) przejęli władze w kilku świeżo niepodległych portugalskich koloniach i ostrzyli sobie zęby na przejęcie rządów w Lizbonie. Na szczęście Portugalia uniknęła tych atrakcji.

******

Portowa dzielnica. P….I jak w Gdyni 🙂

 

22 VII

Małpa mi się śniła. Znaczy pora wracać. Ależ człowiek odpoczął od polityki! Od newsów! Niby coś tam docierało. A to , że drony lecą dalej falami na Ukrainę, a to , że Państwo Położone Między Hermonem a Synajem najechało Syrię. Wie, ale tak z odległego pogłosu. Cieszy się Oceanem.

Na obrazku – bitwa pod Albuerą. Tam w 1811 starły się wojska brytyjsko-hiszpańsko-portugalskie z francusko-polskimi. Jak w 18 wieku nie chciało się Polakom płacić podatków i dbać o państwo to w 19 musieli walczyć , aż tutaj w cudzych wojnach. Do przemyślenia.

23 VII

Dawno temu uczyłem się trochę portugalskiego. Ćwiczyłem wtedy capoeirę i nawet miałem zdawać egzamin na pierwszy sznur do pasa.

Umiejąc już to i owo postanowiłem zaprezentować swoje umiejętności. Okazja ku temu zdarzyła się pewnej czerwcowej nocy. Całą grupą, prosto z domówki wyszliśmy na kluby. Na Plantach wykonałem piękne Parafuso. To takie salto jakby. Kopiesz przeciwnika w szczękę dwoma stopami na raz. Wyskoczyłem, niewidzialny nieprzyjaciel dostał cios lecz niestety nie pomyślałem, że klapki nie są dobrym obuwiem do takich pokazów. 3 złamania i 5 pęknięć w lewej stopie. Tak skończyła sie moja przygoda z portugalskim, capoeira i kulturą Afrobrazyijczyków.

24 VII

– Sebastian do tablicy. Lekrurę przeczytałeś?
– Tak Pani
Pani od polskiego zrobiła tzw. wielkie oczy

-Sebastianku Ty… Ty przeczytałeś „Starego człowieka i morze” ?!

– Tak I mi się podobała

I Sebastain opowiedział śpiewająco o walce Santiago z Marlinem. Widać było , że stary rybak stał się jego idolem, że darzył go podobnym respektem jak Tupaca Shakura czy gwiazdy stadionów. Na koniec pań od polskiego zapytała:

– A jaki jest morał tej książki? Co pisarz chciał nam przekazać?

– Że Pani , że chłop ma być chłop a nie ….    (I tu padło niecenzuralne określenie na literę p )

*******

No i już koniec tej weselno – sentymentalnej podróży. Weselna to wiadomo, a czemu sentymentalna? A to już prywatna sprawa, ale taka , że można byłoby o tym zaśpiewać pieśń w typie fado. Fado to ichniejsza muzyka narodowa. Podobno kwintesencja portugalskości. To Los, Nostalgia i Ocean.

P. S.

To tytoń nie marihuanina xD Żeby było jasne 😛

******

Hallo Małpa?! Słychać mnie? No bo mi żetony się skończą. Tak, tak jutro rano w domu.

 

25 VII

Na ramieniu moim głowa Mirka. W sumie to było nie planowane… Mirek generalnie jest elektrykiem. Pracuje w stoczni jachtowej w Kantabrii czy innej Nawarze. Wcześniej był elektrykiem w Exeter więc było co do pogadania. Poznałem go w samolocie i już przy pierwszym wejrzeniu widać było, że drinkował tuż przed lotem dość mocno.

A potem – paniiii stewardessssooo jeszcze po drineczku dla mnieeee i kolegiiii!

W końcu pani stewardesa odmówiła dalszych drineczków a mój nowy kolega usnął jak dziecko.

Na ramieniu głowa Mirka a podemną Kraków. Miasto mojej młodości. O tam Szewska! Szewska…

Trzecia w nocy, disco na ulicy Szewskiej, wiosma budzi wszystko do życia. Ona jest piękna jak senne marzenie a ja podchodzę i zagaduję. Okazuje się , że ASP a więc Artystka. I lubi Cohena i Stasiuka i SDM i Hłaskę i ja w ogóle jestem do Hłaski podobny i przyyyyystojny ….

Ale to było strasznie dawno temu. A do Hłaski to nie wiem czy chcę być podobny XD

*********

I koniec wakacji. Na koniec taka refleksja – dziś ludzie wrzucają na socjale tysiące fotek z podróży. Tak i ja, jestem dzieckiem swojej epoki. Czy to jest jednak clou podróżowania?

Z najważniejszej Podróży w moim życiu mam, literalnie, cztery zdjęcia. A opowiadać o niej mógłbym godzinami. Bo jest o czym.

Z 27 dni podróży autostopem od Lwowa po Dobrudżę nie zachowała się mi ani jedna fotografia.

Z pierwszego wyjazdu do UK. Niezmiernie ciekawego i znaczącego w życiu ledwie 40 zdjęć. Do tego robionych kalkulatorem.

W podróży najważniejsza jest opowieść a nie fotki i lajki.

P.S.

Więcej fotek z wycieczki już niebawem J , a wszystkie na chutornik_dzialfoto na Instagramie. Polecam.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14 VII

Jako, że parę dni mnie nie będzie to parę polecajek filmowych.

Zimna Wojna – przeraźliwie smutny melodramat a takie właśnie lubię najbardziej. A do tego główny bohater to moje alter ego więc tym bardziej lubię.

Cienie zapomnianych przodków – klasyka radzieckiego kina, także melodramat i film – poemat.

Dersu Uzała – a to z kolei nie melodramat tylko film o tym co w życiu najważniejsze. Czyli udanych łowach i męskiej przyjaźni. Ale też można się popłakać.

I na koniec – ostatnio u Zychowicza dobre audycje. Też polecam.

 

17 VII

No tu moja stopa jeszcze nie stała.

Faro jest położone nieopodal Słupów Herkulesa. Nazwa portu znaczy podobno tyle co „Latarnia Morska”. Co doskonale pasuje do miasta. Portugalczycy pierwsi od czasów wyprawy normańskich zaczęli wypływać w głąb  wodnych pustkowi Atlantyku. Portugalia to kraj obrócony twarzą w stronę Oceanu.

Klimat tu w Faro jest  subtropikalny i jest trochę chyba jak w Brazylii czy Angoli.  Choć jest tu też np diaspora ukraińska sic!. Za bogato nie jest, ale nie jest też sterylnie do przesady jak u nas. Więcej luzu, więcej życia 😉

 

18 VII

I człowiek się zastanawia – co tu dalej w życiu robić? Może zamustrować się na jakiś masowiec cz innego klipra?

In plus primo – lubię morze, lubię ocean i mogę pływać nie tylko tam gdzie ciepłe kraje a na bananowcach siedzą paugaje, ale do Czerczila w Zatoce Hudsońskiej także

In plus secundo – dobrze wspominam czasy, gdy część  roku żyłem na wyprawie pracując w trybie barbarzyńskim, ale jak wracałem to jak wiking z wyprawy. Piękne to były czasy jak ładnym kelnerkom dawało się duże napiwki , a studentom stawiało się Bombajskiego Szafira bo człowieka było stać. Ciągnie mnie do przygody bo i też się zasiedziałem.

In minus – eh gdyby człowiek skończył klasę o profilu elektryk średnich napięć a nie humanista-socjolog to dużo łatwiej byłoby się zamustrować do załogi. Z innej perspektywy jednak, gdyby człowiek na studiach humanistycznych bardziej uganiał się za dobrymi ocenami niż za dziewczynami, za ową Wieczną Kobiecością to dziś … Dziś robiłby  rehabilitację do doktoratu o … O np. Flocie Czarnomorskiej podczas wojny krymskiej i w ogóle by się – co dalej? – nie przejmował. Cóż zrobić – profesorem to ja juz nie będę , ale coś trzeba wymyślić 😉

19 VII

I weselne

P. S.

Piotrek musimy skończyć ta dyskusje na tematy spoleczno-ekonomiczne , która urwaliśmy ok. 3.20 🙂

20 VII

Saudade

******

W podróży najważniejszy jest detal, bo z tysiąca małych elementów tworzy się synteza.

******

Boa noite! Convidamos você para a loja de antiguidades

21 VII

Tak i patrzę na ten przestwór wód i przypomina mi się, że niemal dokładnie po drugiej stronie kontynentu cztery lata temu było takie portowe miasto Mariupol. Trzy lata temu już go nie było. Wiosną 2022 roku,po 86 dniach bombardowań i szturmu ta Saragossa 21 wieku została starta z powierzchni ziemi. Porto ten los nie grozi bo największym sąsiadem Portugalii jest Ocean Atlantycki a nie Federacja Rosyjska.

Wojny w Porto nie było dawno. Chyba ostatni raz podczas wojny domowej na początku 19 wieku. Nie mniej jednak jak się pochodzi po mieście widać mnóstwo pustostanów, ruder i kamienic bardzo potrzebujących remontu. Co jest przyczyną? Podejrzewam, że światowy kryzys z 2008 roku. W tym kontekście nie dziwią mnie wyskakujące co jakiś czas sierpy i młoty.

Czy Portugalia mogła być krajem komunistycznym? Owszem w latach 1970-ych, po upadku prawicowego reżimu bolszewicy (z pomocą ZSRR i Kuby) przejęli władze w kilku świeżo niepodległych portugalskich koloniach i ostrzyli sobie zęby na przejęcie rządów w Lizbonie. Na szczęście Portugalia uniknęła tych atrakcji.

******

Portowa dzielnica. P….I jak w Gdyni 🙂

 

22 VII

Małpa mi się śniła. Znaczy pora wracać. Ależ człowiek odpoczął od polityki! Od newsów! Niby coś tam docierało. A to , że drony lecą dalej falami na Ukrainę, a to , że Państwo Położone Między Hermonem a Synajem najechało Syrię. Wie, ale tak z odległego pogłosu. Cieszy się Oceanem.

Na obrazku – bitwa pod Albuerą. Tam w 1811 starły się wojska brytyjsko-hiszpańsko-portugalskie z francusko-polskimi. Jak w 18 wieku nie chciało się Polakom płacić podatków i dbać o państwo to w 19 musieli walczyć , aż tutaj w cudzych wojnach. Do przemyślenia.

23 VII

Dawno temu uczyłem się trochę portugalskiego. Ćwiczyłem wtedy capoeirę i nawet miałem zdawać egzamin na pierwszy sznur do pasa.

Umiejąc już to i owo postanowiłem zaprezentować swoje umiejętności. Okazja ku temu zdarzyła się pewnej czerwcowej nocy. Całą grupą, prosto z domówki wyszliśmy na kluby. Na Plantach wykonałem piękne Parafuso. To takie salto jakby. Kopiesz przeciwnika w szczękę dwoma stopami na raz. Wyskoczyłem, niewidzialny nieprzyjaciel dostał cios lecz niestety nie pomyślałem, że klapki nie są dobrym obuwiem do takich pokazów. 3 złamania i 5 pęknięć w lewej stopie. Tak skończyła sie moja przygoda z portugalskim, capoeira i kulturą Afrobrazyijczyków.

24 VII

– Sebastian do tablicy. Lekrurę przeczytałeś?
– Tak Pani
Pani od polskiego zrobiła tzw. wielkie oczy

-Sebastianku Ty… Ty przeczytałeś „Starego człowieka i morze” ?!

– Tak I mi się podobała

I Sebastain opowiedział śpiewająco o walce Santiago z Marlinem. Widać było , że stary rybak stał się jego idolem, że darzył go podobnym respektem jak Tupaca Shakura czy gwiazdy stadionów. Na koniec pań od polskiego zapytała:

– A jaki jest morał tej książki? Co pisarz chciał nam przekazać?

– Że Pani , że chłop ma być chłop a nie ….    (I tu padło niecenzuralne określenie na literę p )

*******

No i już koniec tej weselno – sentymentalnej podróży. Weselna to wiadomo, a czemu sentymentalna? A to już prywatna sprawa, ale taka , że można byłoby o tym zaśpiewać pieśń w typie fado. Fado to ichniejsza muzyka narodowa. Podobno kwintesencja portugalskości. To Los, Nostalgia i Ocean.

P. S.

To tytoń nie marihuanina xD Żeby było jasne 😛

******

Hallo Małpa?! Słychać mnie? No bo mi żetony się skończą. Tak, tak jutro rano w domu.

 

25 VII

Na ramieniu moim głowa Mirka. W sumie to było nie planowane… Mirek generalnie jest elektrykiem. Pracuje w stoczni jachtowej w Kantabrii czy innej Nawarze. Wcześniej był elektrykiem w Exeter więc było co do pogadania. Poznałem go w samolocie i już przy pierwszym wejrzeniu widać było, że drinkował tuż przed lotem dość mocno.

A potem – paniiii stewardessssooo jeszcze po drineczku dla mnieeee i kolegiiii!

W końcu pani stewardesa odmówiła dalszych drineczków a mój nowy kolega usnął jak dziecko.

Na ramieniu głowa Mirka a podemną Kraków. Miasto mojej młodości. O tam Szewska! Szewska…

Trzecia w nocy, disco na ulicy Szewskiej, wiosma budzi wszystko do życia. Ona jest piękna jak senne marzenie a ja podchodzę i zagaduję. Okazuje się , że ASP a więc Artystka. I lubi Cohena i Stasiuka i SDM i Hłaskę i ja w ogóle jestem do Hłaski podobny i przyyyyystojny ….

Ale to było strasznie dawno temu. A do Hłaski to nie wiem czy chcę być podobny XD

*********

I koniec wakacji. Na koniec taka refleksja – dziś ludzie wrzucają na socjale tysiące fotek z podróży. Tak i ja, jestem dzieckiem swojej epoki. Czy to jest jednak clou podróżowania?

Z najważniejszej Podróży w moim życiu mam, literalnie, cztery zdjęcia. A opowiadać o niej mógłbym godzinami. Bo jest o czym.

Z 27 dni podróży autostopem od Lwowa po Dobrudżę nie zachowała się mi ani jedna fotografia.

Z pierwszego wyjazdu do UK. Niezmiernie ciekawego i znaczącego w życiu ledwie 40 zdjęć. Do tego robionych kalkulatorem.

W podróży najważniejsza jest opowieść a nie fotki i lajki.

P.S.

Więcej fotek z wycieczki już niebawem J , a wszystkie na chutornik_dzialfoto na Instagramie. Polecam.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *