Moralitet
Poranek 14 stycznia 1993 to jedno z najwcześniejszych wspomnień z mojego dzieciństwa. Była dokładnie taka pogoda jak w filmie. Wichura, odwilż, mokry, bury śnieg. Zapamiętałem poranne informacje w radiu o katastrofie. Oraz kłótnię z przedszkolnym kolegą. On miał wujka marynarza i uważał się za eksperta od spraw morskich. Ja miałem zamiar być marynarzem i też uważałem się za eksperta od tych kwestii. Gdy zobaczyłem na Internetach zajawkę serialu wspomnienia wróciły. Przesłuchałem podcast Polskiego Radia na ten temat. Potem, aż zakupiłem dostęp do Netflixa by obejrzeć serial.
W końcu go odpaliłem. Wad nie widzę. Sztorm był tak sugestywny , że kocica schowała się za mnie i wbila kuczowo pazury w moja nogę. Żadnych bieda-efektów. Z aktorów ujął mnie szczególnie Oficer Który Przeżył i S…syn z UOPu. Albo z WSI bo sie nie przedstawil skond un 😉 Bardzo, bardzo dobre aktorstwo w tym serialu (a mnie ciężko oszukać eks-inspicjenta J ) , montaż, zdjęcia etc. etc. Rzemiosło artystyczne na najwyższym poziomie. Bardzo mi przypomina mini-serial Czarnobyl . Fajnie , że Polacy robią kino domowe nie gorzej od Anglosasów. Wszystko udane i oby takich więcej.
W tym filmie może i najważniejsza jest pogoda. W końcu to film o orkanie, który zatopił ogromny statek. Po i przed sztormem widzimy na ekranie szarą, mokrą pół- zimę. Szare niebo, szary mokry śnieg i szarość „kraju z 20% bezrobociem”. No właśnie bezrobocie… Bo to nie tylko film o morzu i Ludziach Morza , ale i o epoce. Która tylko pozornie była kolorowa jak Wielka Gala Disco Polo. To też jest film o solidarności międzyludzkiej i obronie honoru oficerów. No właśnie… Holoubek i Bajon wywodzą się rodem z rodzin filmowych. Z rodzin należących do swoistej arystokracji III RP. Takich gdzie w roku 1993 czytano zapewne czasopismo polskiego inteligenta czyli Gazetę Wyborczą. Nie wiem czy są sami świadomi jak zjadliwy pamflet na III RP stworzyli. Może do końca nie mają, ale na tym polega sztuka przez duże Sz – czasem dzieło jest tak doskonałe, że sam artysta do końca nie rozumie. Ten film do doskonała metafora narodzin III RP. Kraju , który powstał dzięki rewolucji , która niosła na swoich proporcach hasła solidarności międzyludzkiej. Po jej jednak teoretycznym zwycięstwie frakcja rewolucyjnych przywódców ogłosiła, że czegoś takiego jak solidarność nie ma. Jest prawo zysku, jest wolna konkurencja. Neoliberalizm – kto nie umie pływać niech się utopi. Tym bardziej taki pojęcie jak honor nie miało mieć racji bytu w tej nowej Rzeczpospolitej. Nie wiem czy duet Holubek-Bajon są świadomi tego co zrobili, ale zrobili arcydzieło. Moralitet i przypowieść historiozoficzną. Brawo.