Notaki z Niderlandów
Garść notatek i wrażeń z pierwszych dni pobytu w Holandii.
O Europie
Wczoraj po południu, podczas przechadzki wdałem sie w ciekawą pogawędkę z starym Holendrem. Na ławeczce w lasku odbyła się owa rozmowa. Z pieskiem spacerował, ja szedłem ze sklepu. Pogadaliśmy. Trochę po angielsku, trochę na migi. Doskonale znał nazwiska – Sosabowsky i Macciek, polish general”s. Rodzice mu o nich opowiadali. Nie lubi Niemców i Rosji, nie ufa Ameryce, wierzy w Europę – tak mówił mi stary Holender z miasteczka Haelen.
Może to i pomysł? Silna, sfederowana Europa, ale taka, gdzie Niemcy nie są za silni i znają swoje miejsce. Nie jest to miejsce pt. „pierwsi wśród równych”. Może to i pomysł…
O Holendrach
Jacy są Holendrzy? Anglików poznałem. To naród pijaków, poetów i piratów. Pod pozorną flegma kryje się żywioł sztormów i przygody. Tu jest chyba innaczej.
Holendrzy w tej firmie w której pracuję to wyższa kadra + obsługa techniczna urządzeń. Cała reszta to zbieranina polsko-rumuńsko-cygańsko-ukrainska z domieszkami. Afrykańsko-węgiersko-środkowoazjatycko-bałkańsko- bałtyjsko-iberyjskimi. Ci Holendrzy jakich spotkam są zdystansowani , ale mili i zawsze się uśmiechają. Bije od nich zamiłowanie do porządku. Intuicyjnie czuję , że to naród żeglarzy, kupców, pastorów, rzemieślników, gospodarzy i inżynierów-meliorantów.
Jakże inny jest świat fabrycznych Cyganów. Robiłem pół zmiany z takimi co umieją tylko po romsku i rumuńsku. Dało radę. Zrobiliśmy prawdziwy jam session przy robocie. Oni autentycznie śpiewają przy pracy. To I ja zacząłem z nimi.
– na podwórzu , na podwórzu cztery karę konie stoją ! Lecz me serce nie pozwala mojej Cyganeczki lubić! (….) Rozszumiały się wierzby płaaaaczące , rozpłakała się dziewyna w głoooos! (….) tak wisioł Janooosik za poślednieeeee ziebroooo! (….) czerwena roża trojaka! Miała ja muża, muża ja miała, miała ja muża pijaka! (….) gdybym miał gitarę to bym na niej grałłł!
I tak śpiewając z tymi Romami z Rumunii poczułem się całkowicie surrealistycznie. Trochę jak na plantacji trzciny cukrowej na Antylach przed 200 laty, a trochę jak w jakimś filmie Kusturicy. Powstała nić porozumienia. Może dlatego , że moj świat nie jest tak odległy od świata Romów z karpackiej wioski. Na pewno dużo bliższy Im niż świat Holendra z kadry zarządzającej.
P. S.
Potem przyszedł ich patron i on trochę angielski znał. Przedstawił się jako „I’m Adonis I’m duke of Gypsy”. Pierwszy raz uścisnąłem rękę księcia. To było naprawdę niebywałe

O rumuńskiej brygadzistce
– rozumiesz angielski ?
Brygadzistka zapytała i popatrzyła na mnie badawczo
– Troszeczkę My Lady. W Zjednoczonym Królestwie byłem ostatni raz wiele lat temu, ale …możesz mnue nauczyć limba romana. Twój język jest piękny jak Ty I twój Kraj
– Byłeś w Rumunii?
– Dwa razy, wybrzeże czarnomorskie, Bukareszt, Maramuresz, zielona Bukowina
– wow
Wajzorka Diana zarumieniła się:)
P. S.
Nie kłamałem mówiąc, że piękna.
O wycieczce rowerowej
Offdej (okazało się, że tryb pracy qasi-czterobrygadówka) , a więc powstała idea by jechać rowerem do Lidla.
Po drodze znalazłem muzeum regionalne i pałac jakiegoś lokalnego hrabiego (pewnie nazywał się Johanes graf Van Choojen i miał jakąś platację trzciny na Karaibach i kauczuku w Indonezji) i koniki. Krajobraz tak skojarzeniami…Anglia, Czechy, Kotlina Sandomierska, Mazowsze.
Miasteczko miłe. Zakupy udane. Pełny plecak i siatka ok. 40 euro. Kawa w kawiarni ok. 4 euro. Cena za dobę w hotelu robotniczym – 16.
A jutro do młyna.
Co do pracy hmmm… Jak kto już pracował fizycznie, pracował na nocki, pracował na produkcji to spoko. Znośnie. Trochę daje w kość zimno – hala to wielka chłodnia. Jeśli jednak masz 20 lat, nigdy nie pracowałeś, a mama odkurzała twoj pokój i liczysz, że … Na to, że przez 3 h dziennie będziesz grabał euro grabiami , a potem tylko romansowanie, impreza i kurzenie konopii to uciekniesz po pierwszej wypłacie. Już się dowiedziałem, że sporo tu takich.
Więcej o wyprawie xD jak i na tematy polityczne i historyczne na Inst. Chutornik_dzialfoto. Zapraszam 🙂
P. S.
Kocicę holederską nazwałem Stella 🙂

