OSD


We Wrześniu byliśmy gotowi na wojnę. Jak najbardziej. Tylko tą co już była. To bzdura i gobelsowska propaganda , że to jakieś bieda-wojsko wieśniaków słowiańskich starło się z potężnym Wehrmachtem. Nie, to było po prostu starcie szarej piechoty z armią blitzkriegu. Francuzi też nie dali rady. Trzeba się gotować do konfliktów przyszłości jeśli już to robić. Patrzeć w przód, a nie wstecz. Czy w ogóle będzie wojna? Na pewno jeśli NATO się rozsypie, a może , to Moskwa będzie się chciała odegrać na paru krajach. Szczególnie na czterech do których ma szczególną niechęć. Wojna się jednak zmieniła. Jeśli zaś na Pacyfiku będą znów toczone bitwy lotniskowców to wasal Pekinu dostanie nakaz robienia dywersji w Europie Wschodniej. Na skutek zmian technologicznych raczej nie będzie marszu pancernych korpusów na Warszawę. Nikt nie będzie szturmował redut Pragi, ani forsował Wisły pod Manguszewem. Jeśli , gdzieś w Polsce będą się toczyć lądowe bitwy to wśród lasów, jezior i bagien Mazur i Podlasia. Za to można zalewać polskie niebo. Noc w noc. Rakiety, pociski skrzydlate i drony. Zwalczać Szahedy za pomocą F-16 , śmigłowca Apache czy baterii rakiet plot. to trochę jak polować na muchy i komary za pomocą kija bejsbolowego. Można. Tylko remont mieszkania będzie trochę kosztował, a zawsze jakiś owad przeleci. I tu tak samo. Niechyby nawet do polowań na drony używać tych szkolno-bojowych Złotych Orłów cośmy je w Korei kupili. I tak do wyjdzie drogo. A zawsze część przeleci. W samym moim Krośnie i okolicy jest co podpalać. Rafineria, zbiorniki paliwa na lotnisku, fabryki w tym zakłady lotnicze. Ba! Można wycelować Szaheda w salę widowiskową domu kultury. Palić się będzie widowiskowo. To będzie najlepszy spektakl w historii RCKP. A teraz sprawdźcie ile taki Szahed kosztuje i pomyślcie ile będzie kosztować obudowa sali? Tak się teraz wojuje. Rosjanie i Ukraińcy na froncie utknęli, ale wymiana ciosów za pomocą dronów jest fascynującym „meczem”. IV (ja liczę od 1980) wojna w Zatoce Perskiej pokazała , że tanie bezzałogowe potrafią kąsać paskudnie.

Teraz zejdźmy na ziemię. Od prawie dekady mamy w Polsce nowy rodzaj wojsk WOT. Wszyscy już się chyba z nimi oswoili. Nie piszę się już o „harcerstwie dla dużych chłopców”. Orientujemy się czym zajmują się podczas pokoju. Wspomaganiem innych służb. Patrolują granicę i tory, budują wały z worków z piaskiem podczas powodzi itd. Oczywiście uświetniają też uroczystości przeróżne z udziałem oficjeli i ludu. To w czasie pokoju.

OK to w czasie pokoju, a w czasie wojny? W czas W…Zacznijmy od tego czego nie chcemy. Nie chcemy żeby OT nie zostały z braku rezerw zostały użyte jako „wkładka mięsna” do okopów pod Suwałkami? No nie chcemy. Używanie tych sił jako frontowych wojsk to trochę jak ścinanie buka siekierka do rąbania Szczypek do kominka. Można , ale lepiej użyć piły motorowej prawda? Do czego więc ma posłużyć OT prawidłowo użyte? Wojska te zostały powołane na podstawie doświadczeń ukraińskich z 2014 roku. Do zabezpieczania tyłów. Ukraińcom to wyszło. Sam byłem świadkiem , że wyszło. Do dziś pamiętam to rondo w Żytomierzu zalane wiosennym już słońcem. Auto z przestrzelonymi oponami, krew i łuski na asfalcie. Powiązanych jak barany dywersantów. I pijaną zwycięstwem załogę blok-posta. A w skład tej załogi wchodzili gwardziści (albo policja, Gwardia Narodowa na Ukrainie to takie wojska MSW) i właśnie bojownicy lokalnej Terobrony. Pokonali Specnaz! Zadziałali profesjonalnie. Tak to powinno zadziałać i u nas jeśli jutro wojna. Jak to się ma do dronów? Otóż dziś bajecznie bogate monarchie arabskie ściągają speców z Ukrainy żeby ich uczyli jak tanio strącać Szahedy. Jak nie łowić moskitów kijem bejsbolowym. Jak to robią Szoszony? Jednym ze sposobów jest używanie mobilnych grup przeciwdronowych. Żołnierze dyżurują, niczym straż pożarna, w stanicach. Gdy dostają sygnał „leci , wtedy i wtedy będzie tu i tu” jest ogłaszany alarm. Wskakują do auta i jadą na spotkanie lecącego smoka. Tu nie trzeba drogich rakiet. Tu wystarczy pick-up z działkiem automatycznym. Dobry kierowca żeby nie rozbić się po drodze i sprawna załoga działka. Nie zawsze, ale bardzo często wrogi „latający aparat bezzałogowy” dostaje serię i ciągnąć warkocz dymu spada na las czy szczere pole. Nikomu już nie zaszkodzi. I myślę , że w tą stronę powinny ewoluować siły OT. Bo co z tego, że szeregowy XY strzela na strzelnicy bezbłędnie, robi sto pompek, włada świetnie nożem szturmowym i umie latać FPV-ką jeśli w czas wojny Szahedy będą bezkarnie podpalać jego rodzinne miasto? Miasto , które miał z założenia chronić jako żołnierz OT. WOT moim, jakże skromnym zdaniem, powinien nadal być szkolony na lekką piechotę, ale można pomyśleć… O zorganizowaniu w jego ramach Ochotniczej Straży Dronowej . No, ale ja ani generał , ani minister. Tak se piszę bo lubię 🙂

P. S.

Ciekawy temat to tzw. działania stay-behind. Czyli po prostu partyzantka i szerzej ruch oporu na okupowanych terytoriach. Abstrahując od wojenek PiS-PO trzeba założyć i taki scenariusz , że jednak pójdą te korpusy pancerne na Warszawę. Taki w którym trzeba będzie na jakiś czas oddać całe województwa. Jeśli ktoś myśli , że całe bataliony WOT zaszyją się wśród puszcz i mokradeł to się bardzo myli. To nie te czasy. II wojna światowa była dawno, potop szwedzki jeszcze dawniej. Nie znaczy , że się nie da robić dywersji, ale od przygotowania jej są Wojska Specjalne. Nie wiem czy takie plany są. Gdybym ja prowadził państwo to by były. Na razie prowadzę załadunek palet i idzie mi to dobrze 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *