Od Azowa po Wolin
Wracając ze sklepu usiadłem na ławeczce pod dębem. I siedział tam też taki Sasza z Kłajpedy. Pół Ukrainiec , a pół Litwin. Iśmy sobie pod tym dębem pogadali mieszanką czterech języków. O robicie i życiu w Holandii, Wielkiej poniekąd Brytanii, Polsce i Litwie. Na koniec zapytał czy znam historię. Czy wiem , że była taki kraj Rzeczpospolita Obojga Narodów, taka jazda co zwała się husaria. Odrzekłem , że wiem i wiem też , że Smoleńsk był kiedyś nasz. Przytaknął. O tak był nasz, było województwo smoleńskie!
Dziś mamy ponownie tzw. ciekawe czasy, geopolityczny ferment. Porównywalny z czasami wojen napoleońskich czy czasami rozpadu imperiów po wielkiej wojnie 1914-1918. Rosja już poniosła strategiczną klęskę w największej wojnie jaką prowadziła od 1945 roku. Gdyby w 2022 zdecydowała się na ograniczony konflikt, na wybicie korytarza między Donbasem a Krymem , mogłaby ogłosić zwycięstwo. Cel wojny był jednak inny. Ambitny, rzec można była to gra „va-bank”. Celem była rekonkwista tzw. Małorosji. A to jest Ukrainy bez jej najbardziej na zachód wysuniętej części. Odtworzenie słowiańskiego trzonu dawnego ZSRR. Tak by pod kontrolą mieć Mińsk i Matkę Grodów Ruskich – Kijów. Przy okazji spacyfikować „alternatywną Ruś”. Zawsze był to priorytet dla Moskwy. Dlatego brali pod buta Nowogród Wielki, Kozaczyzny (nie tylko zaporoską, ale i dońską, jaicką itd. ). Z tego samego powodu toczyła rozliczne wojny z Wielkim Księstwem Litewskim.Chodziło w tej inwazji nie tyle o ukraiński tytan i czarnoziem, co o kulturę i demografię. No i , niejako przy okazji, upokorzenie znienawidzonego NATO. Stworzenie „Wspólnoty Interesów od Lizbony po Szanghaj”. Nie udało się to. Wojskowo to dla Rosji klęska porównywalna z tymi z 1855 i 1905. Strategicznie porażka jest jeszcze większa. Teraz już na serio Federacja Rosyjska będzie ewoluować ku byciu Chanatem Moskiewskim. Za kilka dekad większość jej ludności to będą Tatarzy, Dagestańcy, Baszkirzy, Czeczenii, Tadżycy i inne ludy Imperium. Złota Orda 2.0. Nie można wykluczyć , iż nad wieżami Smoleńska załopocze na wietrze chorągiew z wyszytą Pogonią. Godłem Litwy i wolnej Białorusi.
Lecz nie ma co myśleć życzeniowo. Ukraina dziś przypomina Hetmanat z czasów Chmielnickiego. Tylko obrócony przeciw Moskwie na nasze szczęście. Militarnie to potęga, ekonomicznie i demograficznie już nie. Nie ma żadnych gwarancji , że po zakończeniu wojny nie imploduje. Nie pogrąży się w chaosie. Na Białorusi „Ojczulek” trzyma ster władzy mocno. Polska sama nie wie czego chce. Kraje Bałtyckie są malutkie i z demografia też tam kiepsko. Europa? Możliwe , że idzie w dobrą stronę. Ani federacji , w której nie ma miejsca dla Brytyjczyków , a Niemcy grają pierwsze skrzypce, ani też „orbanizacji. Co jednak z Europą będzie nie wiadomo. Podobnie jak Polska chyba sama nie wie czego chce. Nie wiadomo też co dalej z NATO. Najsilniejsza jego armia wdała się w kolejną wojenną awanturę na Bliskim Wschodzie i nie wygrała. Ameryka słabnie i miota się. Sojusz jednak to nie tylko USA, ale i Turcja, Szwecja, Łotwa, Wielka Brytania, Rumunia, Finlandia, Czechy itd. Tu można wiele zdziałać, albo i nie. Do tego dochodzą inne czynniki, bo przecież i trzeba brać pod uwagę Chiny Ludowe, międzynarodowe korporacje, zmiany technologiczne i społeczne i mnóstwo innych zmiennych.
Jedno jest pewne Rosja będzie szukała zemsty. Czy za dwa czy za dwadzieścia lat. Czy to będzie Rosja taka jaką znamy ja dzisiaj. Czy „Rosja Tatarska” , bardziej niesłowiańska niż słowiańska i bardziej muzułmańska niż ateistyczno-prawosławna. Odwet jest pewny. Może i taka właśnie „tatarska” jest dla nas groźniejsza, bo płodna, młoda, nie zachlana samogonem i nie zaćpana. Nie z tym petersburskim żulikiem na carskim tronie lecz z nowym Batu – Chanem. Warto pamiętać, że w 1515 podnajęci przez wielkiego księcia moskiewskiego rozbójnicy dokonali szeregu podpaleń w Warszawie. Tylko to mogli wtedy zrobić Moskale nad Wisłą. Czyli jak dziś. W 1654 wojska carsko-kozackie zdobyły i spaliły Wilno. W 1794 zdarzył się zaś szturm i rzeź warszawskiej Pragi. Trzeba też (znów to przypominam , ale trzeba) pamiętać , że wojna to nie tylko marsz kolumn czołgów na stolicę najechanego kraju. To może być też bombardowanie elektrociepłowni w czas mroźnej zimy. Wszystko jest możliwe i na dobre i na złe. Bóg pozwoli na dobre, ale Bóg pomaga tym co sami chcą sobie pomóc.

