Powrót do Niderlandów
Kończy się powoli bardzo urlop. Wracam na Charlie-1. Kolejnego równoległego świata w moim życiu. Pół roku temu jechałem w nieznane. To było zupełnie INNE niż wtedy, gdy jechałem na studia do Krakowa. Do Krakowa…Młodość, przygoda, gwiezdny czas! To było zupełnie nie tak, gdy pierwszy raz leciałem do Anglii. Wtedy, w 2014, przybyłem do kraju za rzekami, za morzem lecz przybyłem niejako „do swoich”. W styczniu 2026 odbyłem może i najtrudniejsza podróż w życiu. Może i bardziej dziką niż ta do Kijowa w lutym roku 2022. Jechałem bo cóż mogłem innego zrobić? Myślałem, że skoro całe moje dorosłe życie to kryzys, to Wielka Przygoda to kryzys wieku średniego mnie ominie. Nie ominął. Około 38 urodzin uderzył jak tajfun. Oj spadające gwiazdy są piękne, lecz gdy uderzą w głowę potrafią bardzo zaboleć. Czuć , że są zrobione z żelaza, a nie z światła…
Zostało mi dwie i pół doby. Przede mną 4, 5,7 miesięcy roboty w fabryce korporacji Van Chooy. Ciekawym doświadczeniem były te 4 miesiące przed urlopem. Trafiłem na „akademik”. Większość Polek i Polaków, których poznałem w Holandii to dzieci niemal. Najstarszy z „młodzieży” ma 25 lat. Pokolenie Z. Najmłodszy ze „starych” to chyba ja – jeszcze 39. 0 literalnie 30-latków, poza Filolożką… Sporo poznałem tam ludzi z Ukrainy. Oj chyba zrobiłem ciekawe wrażenie. Lach, a zna ukraiński. Dobrze, za dobrze, aż dziwne…”może on nie Lach?” Z Ukrainy głównie Ukrainki, choć Ukraińców też. Wiele historii się nasłuchałem…

W „mojej” holenderskiej fabryce pracują też przedstawiciele innych nacji. Holendrów jest zdecydowanie najmniej. Holendrzy są inni niż Brytole. Ci drudzy to pijący, poeci i piraci. Ci pierwsi zaś to gospodarze, kupcy i nawigatorzy. Z Brytyjczykami się zżyłem. W Niderlandach było innaczej. Poza jednym dziadkiem z Haelen, z którym przeprowadziłem sobie pogaduszkę o historii i polityce – null. Uśmiechy, „hujen-morgeen!” I tyle. Od Holendrów dzieli mnie szklana ściana.
Są jeszcze i inni – Wołosi i Mołdawianie, Kaukazy, Azja Postradziecka, Bałkańczycy i Iberowie i Afrykanie, Filipińczycy i Khmerowie. W końcu przedstawiciela Karaibów w postaci przepięknej Laury z Republiki Dominiki , gdzie czerwiec jest zawsze i tańczy się salsę na plaży. Ciekawe to i euro niezłe z tej pracy. Lecz swoich problemów związanych z tym , że urodziłem się w 1986, a nie 1996 nie rozwiążę za całe złoto świata. Nigdzie przed nimi nie ucieknę. Szkoda , że tak nie da się uciekać jak kilkanaście lat temu. Mój uśmiech, Jej ramiona i nic nie bolało. Ale wtedy byłem chłopcem, a teraz…Chyba już się tak nie da. Teraz trzeba skoczyć jak tygrys. Dokładnie tak, jak tygrys.
P. S.
„Czy Ukraińcy zasługują na hejt?” – podcast Dwie Lewe Ręce. Ciekawe.