Tuż przed wrześniem
Deszcz Wrześniowy
1.
I ten deszcz co zacina
Mokną chełmy, mundury
Nie mogłeś deszczu wcześniej?
Te suche drogi,
kolumny kurzu
Stukot tysięcy butów
Brzęk tysięcy menażek
Idzie Jan z Iwanem
Jeszcze diabeł
Z łańcucha
nie urwał
2.
Szumi deszczysko poczciwe
Zimno i pola już puste
Siedzi oener z pejsatym
Na jednej błotnej miedzy
Sanator – oficer
częstuje kolege endeka
Dobry tytoń
panie majorze
Jutro kapitulacja
Jesteśmy w kotle
Przebijac się
nie ma dokąd
3.
Warszawa padła
Pod Wawelem stukot
teutońskich podkutych butów
Warszawa padła
Wypalone kamienice
Sprzątają gruz w ulicach
4.
A Lwów?
Pod gwiazdą czerwoną
Może przegraliśmy już wtedy?
Gdysmy z Kijowa wracali
Panie Majorze
5.
Westerplatte już się nie broni
Hel lada dzień
skapituluje
Warszawa padła!
6.
Dziś w nocy rozkaz
Zamki z karabinów
w rzekę
Szable
Ddo bagna
Roztaborzyć konie
Siodła w ogień
Deszcz zimny
Ogień się przyda
7.
I dzień wstał
Już październikowy
Zaginiony pułk,
zaginionego Kraju
wstał do wymarszu
Mgła jesienna
włóczyłą się ścierniskiem
Klęska
8.
Lecz żagiew płonie
Z reki do reki
Podaj ją dalej
Na dalsze wieki
Napisane w sierpniu 2014 r. w Exeter.