Zaporoscy kapelani
Czemu zaś się jej boję to już pisałem w wielu tekstach. Jednak w skrócie ę raz jeszcze, że nie chodzi o strach, że za rok rosyjskie czołgi pojawią się pod Siedlcami i sam trafię do naszej własnej ATO. Chodzi o generowanie syfu wewnętrznego, uzależnienie gazowe, dogadywanie się ponad głowami oraz kompromitujące Polskę śledztwo w sprawie Smoleńska….
Nie mówiąc o tym o czym się dziś dowiedziałem czyli umowie pomiędzy Służbą Kontrwywiadu Wojskowego a Federalną Służbą Bezpieczeństwa w …. kwietniu 2010. Umowa wbrew prawu bo musi być zgoda premiera a Donek zatwierdził dopiero w grudniu 2011. Ta współpraca trwała jeszcze podczas walk w Donbasie. W jej ramach oficerowie FSB mogli wchodzić czasem do siedziby SKW bez przepustek i zarejestrowania się w księdze wejść i wyjść. Tak se mogli chodzić. Z GRU to chyba ludzie dawnej WSI nie potrzebują żadnych umów 🙂
Tym bardziej godne podziwu, że żołnierz nie jest w takiej sytuacji jak amerykański, brytyjski czy izraelski. Ma kurtkę z brytyjskiego demobilu zakupioną w polskim sklepie militarnym, spodnie z niemieckiego demobilu zakupione na bazarze, dziurawe buty trekingowe obwiązane szmatami. I hełm z lat 70-tych. Kamizelkę kuloodporną dostał dopiero, gdy straty w batalionie osiągnęły taką cyfrę, że gdyby na jego miejscu był wojak holenderski czy hiszpański to pewnie dawno by już nie walczył. Do tego zakupioną ze składek emerytów i dzieci szkolnych a przywiezioną przez organizacje społeczne na linię.
Jego pułkownik pracuje dla GRU wysyłając do akcji bez sensu , a krwawych. Jego generał pół roku był w konsternacji, bo w końcu walczy ze swoimi kolegami z dawnej Armii Radzieckiej. A jak już zaczął to poczuł się nowym Sahajdacznym i Napoleonem w jednym, co nie przekładało się na sukcesy bo od upadku ZSRR zajmował się głównie wygodnym życiem generała a nie szlifowaniem umiejętności. Zresztą jakie umiejętności można było ćwiczyć w będącej w stanie upadku i bidy armii ukraińskiej ?
Wspierają go koledzy z artylerii, ale nie szkoleni latami, albo szkoleni niedawno metodą „frontową” czyli krótko, często niechcący kładą ogień na własne pozycje. Wspierają go koledzy lotnicy w nieremontowanych od lat su-22 i mi-24. Niedoszkoleni, zmęczeni, w najgorętszej fazie wojny mocno trzebieni nowoczesną bronią przeciwlotniczą. Wspierają koledzy tankiści w czołgach podatnych mocno na ogień nowoczesnej broni przeciwpancernej takiej jak RPG – 30.
Walczy za państwo, które da mu absurdalnie marną opiekę socjalna, gdy urwie mu rękę, albo nogi. Gdy mu urwie nogi będą go mercedesami kłuli w oczy bogacze, którzy zrobili kokosy na machlojkach. I mimo wszystko ten żołnierz walczy ….
Oczywiście ten żołnierz to postać fikcyjna, ale jednocześnie prawdziwa, bo tak to w dużej mierze wygląda. Oczywiście w wojsku ukraińskim zachodzą zmiany i jest coraz lepiej, jednak zachodzą bardzo powoli co przekłada się na licznik poległych.
P.S.
http://memorybook.org.ua/index.htm
A to fotografie poległych
