W górach Afganu
http://www.defence24.pl/265505,kunduz-w-rekach-talibow-przyklad-afganskiej-rzeczywistosci
Na początek dwa linki o największym taktycznym zwycięstwie talibów – niedawnym zdobyciu Kunduzu. I o narastającej rywalizacji między Daesz -„Kalifatem” a „starą Al- Kaidą”.
A jak to właściwie jest z tym Afganistanem ? To opowiem bo miałem na to wenkę 🙂
Od królestwa po sowiecką okupację.
Przed najazdem Chanatu
Moskiewskiego Królestwo Afgańskie umiejętnie balansowało pomiędzy
Chanatem Moskiewskim ( wtedy nazywał się Związek Radziecki, ale to jeden fix Moskwa tylko zmienia kolory 😉 ) a Amerykanami. Niespecjalnie lubili się za to z
Pakistanem. Nie lubili, gdyż sztuczna granica, ustanowiona w XIX wieku przez Angoli,
dzieli terytoria Pasztunów. Pasztuni zaś to „rządząca” w Afganistanie
nacja. Żyło się biednie, ale szczęśliwie. Islam nie był za surowy skoro główny szlak hippiesów „do Katmandu” biegł przez ten kraj. Hippiesi byli zapewne zachwyceni afgańskim opium, marichuanina i haszem 🙂 Duże wpływy miały bractwa sufickie. Co jakiś czas wybuchały jakieś lokalne wojenki między klanami, ale generalnie w kraju panował pokój.
Jednak w 1973 kuzyn króla zmienił ustrój na
„republikański”. W 1978 on z kolei został obalony i władzę przejęli
komuniści. Tak rządzili, że już po kilku miesiącach wybuchło ludowe
powstanie przeciwko „władzy ludowej”. Do mudżahedinów ( czyli wojowników na ścieżce dżyhadu ) przyłączali się
dezerterzy z wojsk rządowych, podobnie jak jest teraz w Syrii.
W grudniu
1979 wkroczyły Sowiety. Błyskawicznie opanowali główne miasta. W błyskotliwej operacji specnaz zabił komunistycznego dyktatora i zastąpił go wygodnym przywiezionym w czołgu. Z opanowaniem gór był jednak problem. Armia Czerwona była szkolona do zmasowanego natarcia na państwa NATO a nie uganiania się za partyzantami po górach.
Podczas okrutnej dziesięcioletniej okupacji
zginęło milion, albo półtorej cywilów, a może i dwa miliony. Partyzantów poległo około stu tysięcy. A ze strony komunistycznej kilkadziesiąt tysięcy plus nieoficjalnie trzydzieści –
czterdzieści żołnierzy sowieckich. Amerykanie, Angole i Saudowie ( a
nawet Chińczycy ) wspierali mudżahedinów głównie za pośrednictwem
Pakistanu, a konkretnie wszechwładnego lokalnego GRU – wojskowego
wywiadu ISI. A ISI dawało chętnie tym komendantom, którzy byli im
usłużni. Takim jak „Lew Pandsziru” Ahmed Szach Masud dawali prawie nic
lub zgoła figę. Po nie byli pokorni.
Najcięższe walki toczyły się właśnie tam w okolicach doliny Pandszir. Pandszir to rzeka wypływająca przy granicy z Chinami i Tadżykistanem ( ówcześnie w ZSRR ). Wylot doliny jest niedaleko stolicy – Kabulu. Z Pandsziru bojownicy atakowali bazę w Bagram i tunel na przełęczy Salang. Tunel położony jest na wysokości kilometr wyższej niż nasza Świnica w Tatrach. Biegnie przez niego strategiczna droga od granicy po Kabul i dalej do Pakistanu. Droga tak ważna, że Ruscy nazywali ją „Droga Życia”. Armia Radziecka kilka razy próbowała zdobyć Pandszir, ale nigdy się nie udało.
Innym miejscem zaciekłych walk ( także podczas interwencji NATO ) było pogranicze afgańsko – pakistańskie. Sowieci usiłowali przerwać szlaki zaopatrzeniowe. Szła tamtędy broń, szły pieniądze, szli ludzie np John Rambo i Osama bin Laden 😉 Tak na wojnę zjechało się wielu młodych muslimów chcących bronić pobratymców. Później wojna i ideolodzy skrajnego islamu poryło im beret. Popatrzcie jak podobnie jest w Syrii teraz. Wielu z tych co tam jedzie po prostu bronić pobratymców przed Asadem. A wraca już z wypranym przez dżyhadystów mózgiem. Tak to właśnie działa. Gdy wojna się skończyła chłopaki nie mieli nic do roboty, a często nic innego nie umieli robić. Część rozjechała się więc po różnych dżyhadach – Bośnia, Czeczenia, Algieria itd. A cześć założyła sobie Al-Kaidę.
Od upadku komunistów po interwencję USA
Rząd komunistyczny pozbawiony pomocy Chanatu Moskiewskiego, ( który zamienił się z potężnego związku Radzieckiego w pogrążoną w ekonomicznym chaosie Federację Rosyjską ) broni się
do wiosny 1992. Nadżibullah, komunistyczny dyktator, ostrzega Amerykę, że jak upadnie to Afganistan będzie centrum terroryzmu i produkcji heroiny. Miał rację.Po jego obaleniu szybko wybucha wojna domowa między
nacjami afgańskimi. Mudżahedini podobnie jak teraz w Syrii strzelali już do siebie podczas walk z Moskwą. No i po ich wypędzeniu zabrano się solidnie za wojnę domową.
A podstawowe nacje są takie -Tadżycy – około 1/4. Mieszkają na północy przy granicy z Tadżykistanem i mówią w farsi czyli po persku. Są bowiem spokrewnieni z Irańczykami. Wyznają jednak islam sunnicki jak większość Afgańczyków.Uzbecy – mieszkają na północy przy granicy z Uzbekistanem. Są spokrewnieni z Kazachami, Tatarami, Turkmenami i Turkami. Są skośnoocy i znają się na koniach. Jest ich około 8 %. , Pasztunów najwięcej – 42 % i rządzą. Hazarzy mają zaś pochodzenie mongolskie. To potomkowie wojowników Czyngis Chana. Wyznają zaś islam szyicki. Byli i są więc wspierani przez Iran. I czasem się odwdzięczają np. w 2013 na prośbę Iranu ruszyli wesprzeć Asada w decydujących bitwach wojny w Syrii. Jest ich 8%. To są podstawowe grupy.
Kraj
podzielił się w latach 1992 – 94 na enklawy rządzone przez lokalnych fuhrerów i
mafiosów. W toku tych walk kraj rozsypuje się, a Kabul stolica zostaje
zrównany z ziemią po długotrwałym oblężeniu. Ludzie mają dość
mudżahedinów i chcą tylko pokoju. I pojawia się nagle , ktoś kto
przynosi ład…
W 1994 w Kandaharze, na południu
kraju pojawiają się Talibowie i rozprawiają się szybko z bandami
Warlordów. Oczywiście nie biorą się tak sobie. Byli trochę podobni do
„zielonych ludzików” Pakistanu jak i rodzącej się Al-Kaidy, która
potrzebuje bezpiecznej nomen omen bazy.Talibowie idą do ofensywy i w
1996 zdobywają Kabul. Ostatnim punktem oporu przeciw dżyhadystom jest
północna cześć kraju. W górach Hindkusz ( ponad 7000 metrów ), gdzie
bronią się Tadżycy z doliny Pandsziru pod wodzą Masuda i „Mały
Uzbekistan” gdzie walczą skośnoocy Uzbecy generała Dostuma. Dziwny
trochę sojusz – najskuteczniejszy generał powstańczy z wojny 1979 – 92 w
sojuszu z najlepszy generałem wojsk rządowych tamtej wojny. Masud bez
skrepowania bierze broń od Chanatu Moskiewskiego – teraz wrogiem jest w
Islamabadzie a nie w Moskwie. Teraz najeźdźcą był Pakistan. A Moskwa jako jedyna udzieliła realnej
pomocy bo dżyhadyści rozpełzli się już po Azji Środkowej, którą uważała
za swoją strefę wpływów.
We wrześniu 2001 Al-Kaida
rusza do swojej ofensywy decydującej. Pierwej dwóch zamachowców
udających dziennikarzy wysadza się podczas „wywiadu” z generałem
Masudem. Chodzi o sparaliżowanie Sojuszu Północnego dwa dni przed
uderzeniem na Waszyngton i Nowy Jork. Jednak Sojusz się nie złamał i
ofensywa wspierana przez amerykańskie lotnictwo i siły specjalne w kilka
miesięcy rozbija państwo Talibów. Co ciekawe jest to ostatnia znana mi
kampania, w której sporą rolę odegrała … jazda. Tak kawaleria jak sto lat temu 🙂 Ach ten Afganistan 😉
Pakistan się uspokoił bo Amerykanie dali mu ultimatum. Zresztą sam
zaczął mieć kłopoty z Talibami i Al-Kaidą u siebie. Jednak z czasem
wróciło do dawnego ISI wspiera Talibów. Talibowie wrócili bo Amerykanie i
Brytole byli zajęci wojną w Iraku, która okazała się nie taką mała
wojenką. Zamiast blitzkriegu i spijania politycznych ( przyjazny rząd ,
nawrócenie Arabów na demokrację ) i gospodarczych ( ropa i gaz )
korzyści dostali długotrwałą wojnę partyzancką. Nowy Wietnam nad
Tygrysem i Eufratem.
Talibowie się przegrupowali i
około 2006 wrócili na dobre. Kto nie walczył w Afganistanie ! Sowiecki
specnaz i sławne „WDW” , Sealsi i Zielone Berety, Delta i Rengersi,
jankescy i brytolscy marinsi, SAS i SBS, Legia Cudzoziemska i francuscy
spadochroniarze, Niemcy, Norwedzy, Holendrzy, Hiszpanie, Rumuni etc.
etc. Walczyło też Wojsko Polskie – GROM, Formoza, komandosi, kawaleria
powietrzna, Czerwone Berety, saperzy i artylerzyści, piechota
zmotoryzowana i nasi podkarpaccy Podhalańczycy. Wszyscy nie dawali sobie
rady z paskudną geografią Afganu i mistrzostwem w prowadzeniu wojny
podjazdowej jaką wykazują mieszkańcy tego kraju. A obcych oni nie lubią.
Ugościć owszem, ale nie słuchać. Cóż dla Afganistanu może i lepiej i
dla rządu i dla ludzi. To obdartusy i pastuchy, ale swój honor cenić
umieją. Suwerenność jest dla nich najważniejsza. Dlatego Pakistan
działając niejawnie więcej mógł ugrać. Ani Talibowie nie dali się jednak
kontrolować całkiem przez ISI czy Al-Kaidę , ani rząd Afgański przez
USA- NATO. Tutaj w Afganie talibowie walczą trochę dla Pakistanu, ale wspierają w tym samym czasie Talibów bijących się z rządem w Islamabadzie.
Ostatecznie wojska NATO wycofały się w 2014.
W Afganistanie zostali tylko komandosi i lotnictwo. Rząd w Kabulu
wcale nie jest marionetką Waszyngtonu. To są mity, że Kabul i Bagdad to
jakieś satelity USA. Kabul wrócił do polityki lawirowania – Moskwa (
uznanie aneksji Krymu ) , Waszyngton, Pekin, New Dheli, Teheran. Jest
gdzie lawirować. Toczą wojnę z Talibami. Jednocześnie trwają stałe
negocjacje. ISI wspiera partyzantkę. Afganistan to zysk z narkotyków –
podstawą rolnictwa jest mak, ważną rolę odgrywają też konopie indyjskie.
Ale też niedawno odkryte złoża cennych metali. A także podobnie (jak
Syria – Irak czy nasz region ) geopolityczny węzeł szlaków handlowych,
tras rurociągów, gazociągów, dróg czy kolei (których jeszcze w
Afganistanie nie ma, ale zawsze mogą być ). Talibowie wojują, a Pakistan usiłuje ich kontrolować. I tak to jest z tym Afganistanem.
Ale
cieszy wewnętrzna wojna miedzy dżyhadystami. Zjednoczenie Daeszu i
Al-Kaidy to najgorszy koszmar. Myślę jednak, że swoim górskim mateczniku
Al-Kaida będzie się trzymać twardo.
Nieoceniony Jagielski o genrale Masudzie i mentalności Afgańczyków. Oraz o Daesz – ISIS w Afganie.
O naszych podkarpackich Podhalańczykach w Afganie. Nasuwają się dwie
refleksje. Pierwsza – nadużywanie słowa terroryści. Co by o Talibach nie
powiedzieć to te opisane akcje, to typowa partyzantka. Strzelanie do wojskowych.
Druga – Virtuti dla tych co zasłużyli. Amerykanie przyznają swoim
żołnierzom za bohaterskie wyczyny Medal Honoru, Srebrne Gwiazdy itd.
Brytole Krzyż Wiktorii itd. Chanat Moskiewski za Gruzję i Czeczenię
„Gieroja Rosiji” i „Św Jerzego”, ale za Donbas już nie. Bo oficjalnie „żadnej wojny
nie ma”. I my zachowujemy się tak samo. Dajemy jakieś Krzyże za Odwagę
jak strażakom i policjantom. Z całym szacunkiem dla policji i straży, ale zdobywcom Um Kasr,
obrońcom ratusza w Karbalii, zwiadowcom i snajperom z ulic Falludży
czy bijącym się w górach Afganu, należą się Virtuti Militari i Krzyże
Walecznych.
No chyba, że oficjalnie przyznamy, że interwencja w
Iraku była durna. Tzn. my płaciliśmy za udział w NATO, ale na cholerę
Amerykanie tam szli. Największy wpływ miało zapewne lobby proizraelskie e u
neokonserwatystów.
I dobrze tak Izraelowi, że się teraz
dogaduje Waszyngton z Teheranem. Ten cały jankesko – perski konflikt był
równie absurdalny jak wyprawa nad Tygrys i Eufrat. Iran nie wadzi USA,
za to Izrael przymyka oko na dżyhadystów bo głównym wrogiem jest szyicki
Iran – Persja. Saddam byłby obalony razem z Kadafim i Asadem przez
rewolucyjną falę Arabskiej Wiosny, wspartą przez witane jak wyzwoliciele
wojska Zachodu. A tak generałowie Saddama rządzą 1/3 Iraku i polową
Syrii. Asad siedzi sobie zadowolony w Damaszku. A choć Kadaffi zginął
marnie przez rozerwanie odbytu rurą ( zgwałcił w swoim życiu setki
kobiet i mężczyzn – jakie życie taki zgon ) to Libia jest jeszcze
gorszym krajem niż była a w dodatku teraz groźnym i dla Nas. Dżihad ma
najbliżej stamtąd do Europy. I tą ponurą refleksją kończę ten artykuł.