24 VI. 1812 – przejście przez Niemen a Sprawa Polska
Totalna mobilizacja Wojska Polskiego
Przy czym Niemen przekroczyło około 450 – 500 tysięcy, a Polaków większość. Szli na Wschód , na ostateczne starcie „Zjednoczonej Europy” z „Azją”. Cóż kiedyś Francja jednoczyła Europę tylko dlatego, że , no wiadomo nieśli wolność i oświecenie. Dziś Niemcy całkowicie bezinteresownie niosą narodom Europy tęczę i tolerancję 🙂 Przy czem należy zauważyć dwie sprawy. Raz eurokraci z Brukseli różnią się nieco od napoleońskich generałów 🙂 Dwa – i wtedy i teraz lepiej Nam być w Unii Europejskiej. Większość Europy nienawidzi Napoleona i cóż z tego. Nam się opłacało przy nim być. przynajmniej do owego 1812 roku.
„O roku ów….”
Za ptastwem i lud ruszył do naszego kraju,
Pędzony niepojętą, instynktową mocą.
Konie, ludzie, armaty, orły dniem i nocą
Płyną; na niebie górą tu i ówdzie łuny,
Ziemia drży, słychać, biją stronami pioruny. – (…)”
Sugerowano Napoleonowi by dołączył do swojej Armii pospolite ruszenie Litwinów. Cesarz miał jednak i tak dość kłopotu z zaopatrzeniem swoich gigantycznych jak na te czasy wojsk. Dość powiedzieć , że była to największa armia w całej dotychczasowej historii Europy. Wolał więc mieć z Litwy kilkanaście tysięcy solidnego regularnego wojska. Kazał demobilizować oddziały powstańcze. Tymczasem wbrew woli Cesarza po przekroczeniu Niemna rozpętało sie piekło wojennej anarchii. Opisy z „Pana Tadeusza” hmmmm Mickiewicz to co ciemne wpycha w jedna wypowiedź , eksponuje zaś entuzjazm wyzwolenia.
Rok szarańczy i apokaliptycznych jeźdźców
Często wydaje się, że armia napoleońska zaczęła się rozsypywać podczas powrotu z Moskwy. Tak naprawdę zaczęła się sypać jeszcze zanim przekroczyła granicę Księstwa Warszawskiego i Imperium Rosyjskiego. Mimo niezwykle skurpulatnych przygotowań aprowizacja zaczęła szwankować już wiosną, podczas koncentracji sił. Po prostu nigdy wcześniej w Europie ( a przynajmniej od Wędrówki Ludów ) nie zgromadzono takich sił. Żołnierz od początku nie dojadał i chorował. Dalej już podczas marszu na wschód ludzie padali ze zmęczenia. Dziennie maszerowano 20 – 40 kilometrów. Nie wydaje się to jakoś dużo dla zdrowych mężczyzn. Jednak trzeba tutaj zważyć na kilka ważnych niuansów. Takie wielotysięczne kolumny to nie mały oddział partyzancki, czy górska wycieczka. Kolumna musi iść równo. Nie ma mowy by rozberać się do pasa. Trzeba iść w pełnym umundurowaniu, z tornistrem na plecach, z karabinem. Buty też były wtedy inne, nie było wygodnych gumowych podeszew. Słońce prażyło do wysokich czak. Zapytacie pewnie, po co takie wysokie czapki ? Dla ochrony przed szablą. Chroniły przed szablą, ale w głowę grzało. A z nieba lał się do deszcz ulewny, to grad, to niemiłosierny skwar. Maszerowano w błocie, lub tumanach kurzu. Jeśli do buta wpadł kamień zostawało się w tyle. Nastroje też były złe.
Napoleon nie chciał tej wojny, nakręcał się tylko wizją blitzkriegu. Jednak już od samego początku szło nie tak jak trzeba. Zaraz po przekroczeniu Niemna na Wielką Armię spadło załamanie pogody. Gwałtowne burze i niezwykły spadek temperatury ( poniżej 10 stopni C w nocy ) spowodował masowe przeziębienia wojaków i epidemię wśród koni. Armia carska wymknęła się z pułapki i w najlepszym porządku cofała na wschód. Paląc wszystko na swojej drodze. Kolei nie było i napoleońskie wojska musiały żywić się w spustoszonym kraju. Zresztą już wcześniej władze Moskiewskie bezlitośnie eksploatowały Litwę. Podatki, rekwizycje, pobór do armii i do robót, aresztowania i zsyłki. Był to celowy zabieg – Napoleon miał trafić na wyniszczoną krainę. Która już wcześniej była zbyt biedna i zbyt słabo zaludniona by utrzymać takie masy żołnierzy. Żołnierze napoleona szli niechętnie. Francuzi byli już zmęczeni 20 letnią wojną ze wszystkimi. Sojusznicy ( poza Polakami ) szli na Moskwę pod przymusem. Nastroje były fatalistyczne, dochodziło do plagi samobójstw. Ludzie chyba czuli, ze idą na śmierć. Dziesiątki tysięcy zdezerterowało.
Rozpleniły się bandy maruderów. Bandy liczące nieraz setki bandytów złożone były z uciekinierów z armii carskiej i napoleońskiej pomieszanymi z zbójami z litewskich puszcz. Dewastowały zaplecze Wielkiej Armii. Bandy te nie tylko rabowały, ale i paliły, gwałciły, mordowały. Tradycyjnie w takich sytuacjach chłopi posopołu ze szlachtą uciekali z dobytkiem w puszczę. Napoleon i jego dowódcy starali sie zwalczać maruderstwo ( które zniszczyło armię nie gorzej niż później Generał Mróz i Generał Błoto ). Żandarmi wraz z lokalnymi samoobronami tropili i rozbijali bandy. Właśnie do tego celu Bonaparte używał Gwardii Narodowej czyli ówczesnej Obrony Terytorialnej. Sądy doraźne pracowały nieustanie wydając taśmowo wyroki śmierci. Jednak na nic to się zdało. A sami dezerterzy – bandyci szli na śmierć z całkowitą obojętnością.
Mieszkańców nękali nie tylko dezerterzy. Ogromne masy „szrańczy” wyjadającej owoce litewskich pół także studziły jednak wojenny entuzjazm szlachty czy mieszczan. Rekwizycje i grabieże pustoszyły kraj i tak już wyeksploatowany i spustoszony. Rosjanie przygotowywali się do wprowadzenia w życie „spalonej ziemi” dużo wcześniej. Co nie spaliła ani nie wywiozła armia Aleksandra I to wyjadły wojska Napoleona. Przy tym nie obywało się bez gwałtów i molestowań ( pół miliona mężczyzn ! powiedziała by Magdalena Środa ) , pobić, zabójstw, przypadkowych pożarów jak i palenie „opornych” wsi. „(…) Można było sądzić, ze powtarzało się grasowanie Szwedów (…)” pisał świadek wydarzeń. Przy czym faktycznie najbardziej rabowała rasa nordycka – żołnierze niemieccy. W sumie nic dziwnego, oni szli na tę morderczą wojnę pod batem francuskim. Jednak i Francuzi grabili. Wielu Żan-Pierrów nie rozumiało różnic między Litwą, a Moskwą. Dla nich to jedna wielka Rosja. Przybyli tu ją podbić. Dowódcy różnie patrzyli na grabieże. Jedni tolerowali bo nie mieli jak ich powstrzymać inni sami potrafili okradać szlachtę po ucztach na swoją własną cześć 🙂 Tylko V Korpus i niektóre jednostki zachowały dyscyplinę choć i tak „elastyczną”. Zresztą czasem dowódcy musieli patrzeć przez palce na rekwizycje – grabieże bo system aprowizacji załamał się. Nie było wtedy kolei więc siła rzeczy
Do tego jak słusznie zauważył Maciej „Rózeczka” Dobrzyński – „(..)Cesarz idzie do Moskwy ! daleka to droga, jeśli Cesarz Jegomość wybrał się bez Boga (..)„. W Wielkiej Armii nie było kapelanów. Pobożne szlachetki musiały mieć wątpliwości czy takowa ekspedycya się uda. Grabiono kościoły, cerkwie i synagogi. Przy tem dochodziło do różnego rodzaju profanacji. Chociaż Napoleon podpisał konkordat to wpływ rewolucji na umysły francuskiego żołnierza był nadal duży.
Najgorszy był jednak głód i epidemie – tyfus, czerwonka, grypa ( zawleczona zimą przez baszkirską jazdę, wtedy mikrob mało znany europejskim organizmom więc zabójczy ) , syflis ( gwałty ). Głód wywołany zniszczeniami nękał Litwę jeszcze lata po wojnie.
W listopadzie i grudniu 1812 znów przetoczyła się wojna przez Wielkie
Księstwo. Represje różnego rodzaju trwały do listopada 1813.
Tworzenie odrodzonej Litwy utrudniało palenie archiwów przez wycofujących się Rosjan. Także niejasne były plany Małego Kaprala co do przyszłości kraju nad Niemnem, Prypecią, Dźwiną i Berezyną. Ostatecznie zanim wyłoniła się porządna administracja litewska Napoleon wracał już ze swojej „wycieczki”.
Jednak społeczeństwo dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego wykazało (
przynajmniej z początku ) wielką niechęć do Chanatu Moskiewskiego jak i
chęć ofiarnej walki z nim. Symbolem był młody kniaź Dominik Radziwiłł.
Do 1810 zajmował się głównie budowaniem pałaców dla swoich koni i tym
podobnym zajęciami. Jednak w 1810 rzucił swój ogromny majątek na pastwę
Rosjan i uciekł do Księstwa Warszawskiego. Poległ w listopadzie 1813 w
bitwie na terenie Niemiec. Wyobraźmy sobie dzisiaj, że syn
Kołomojskiego, Achemtowa czy innego ukraińskiego magnata rzuca wszystko i
rusza bić się w Donbasie 🙂
Litwa jednak walczyła mimo tego , że sielski obraz z ostatniej księgi „Pana Tadeusza” to mitologia w
stanie czystym. Mickiewicz zapamiętał ( jak to często bywa ) głównie
pozytywy. Prawda była dużo bardziej skomplikowana.
Mykoła Ostapowycz a Cysorz Napoleon
Wejście Wielkiej Armii wielu chłopów zinterpretowało jednak wprost jako koniec pańszczyzny. Wybuchały chłopskie bunty, powstawały bandy chłopskie sprzymierzające się z bandami dezerterów. Inni tworzyli samoobrony przed maruderami. Im dalej na wschód tym bardziej stawały się rosyjską partyzantką „Wojny Ojczyźnianej”.
Polacy po drugiej stronie frontu
Polacy, jak zwykle z nimi bywa, pojawiali się po drugiej stronie. Najbardziej charakterystyczne postacie to książę Czartoryski i generał Czaplic.
Adam Jerzy kniaź Czartoryski walczył w wojnie 1792 za którą otrzymał świeżo ustanowiony krzyż VM. Po rzezi Pragi wysłany razem z bratem jako swego rodzaju zakładnik. W Petersburgu został przyjacielem Aleksandra I ( i kochankiem jego żony, ale takie czasy 😉 ) członkiem kierownictwa Moskwy i przez pewien czas szefem rosyjskiego MSZ. Tusk jakby się ne starał nigdy Ławrowa nie zastąpi. Pozostaje być Krulem Europy. Wróćmy do księcia Czartoryskiego. Planował przeciągnąć Księstwo Warszawskie na stronę rosyjską. Zapytał księcia Poniatowskiego co by było, gdyby…. gdyby zdradzić Bonapartego i odbudować Rzeczpospolitą w oparciu o Rosję. Trzeba przy tym wiedzieć, że Księstwo Warszawskie powstało z ziem wydartych Prusom i Austrii podczas wojen 1806 – 07 i 1809. Kolejne ważne info jest takie, że chyba najbardziej brutalny i antypolski był …. zabór austriacki. Nam Galicjanom może się wydawać to nieco dziwne, ale tak właśnie było. Potem był rok 1812, potem walki 1813 – 1814. Napoleon przegrał, ale …. w 1815 powstało autonomiczne Królestwo Polskie ( Kongresówka ) pod berłem Aleksandra I. Jednak średnio wyszła nam ta współpraca skoro książę Czartoryski trafił do Paryża w jednym płaszczu… Z zaocznym wyrokiem odrąbania głowy toporem, z woli brata Aleksandra – Mikołaja. Do rozwagi zwolennikom „porozumienia z Rosją”…
Generał Eufemiusz Czaplic służył w armii rosyjskiej od 1783. Bił swoich i w 1792 i w 1794 i w 1812. Zdrajca ? A może odezwały się euroazjatyckie geny, bo Czaplice wywodzili się od Tatarów ? Aleksander Dugin na pewno odkrył by tu jakieś kosmiczne powiązania 😉 Oczywiście nie każdy Czaplic walczył po stronie rosyjskiej i podejrzewam, że w V Korpusie Wielkiej Armii też byli. Jednak żaden nie był generałem, a Eufemiusz tak.
Straty Nasze
Ogólnie straty w tej kampanii były przerażające. Spotkałem się z różnymi danymi. Piszą, że 60 tysięcy żołnierzy Napoleona poległo a 120 tysięcy wyginęło, a kolejne 150 – 200 tysięcy poszło w niewolę. W niewoli traktowano ich różnie. Jeśli trafiali w rękę chłopskich partyzantów często kończyli na palu, jeśli w ręce wojsk regularnych traktowano ich dobrze. Marli jednak z nędzy i od epidemii. Nie wiadomo ilu jeńców zmarło , a ilu po prostu zostało, pożeniło się z Rosjankami. Wiadomo,że wielu nauczycieli francuskiego w powojennej Moskwie było eksoficerami Napoleona. Grubo poand sto tysięcy zdezerterowało. Straty rosyjskie szacuje się na 300 tysięcy. Z czego połowa to ofiary mrozów, epidemii i głodu. Straty cywilne sięgały setek tysięcy od Niemna po Moskwę.
Ciekawostka
Ciekawostka chutornicza – zamek, który widać z chutoru i widnieje na wielu zdjęciach na blogu należał kiedyś do pewnego pana. Ów pan otrzymał VM za Smoleńsk, a nad Berezyną omal nie został zepchnięty wraz ze swym rumakiem w lodowatą otchłań. Potem romantycy tak go dręczyli, że pisał kilkanaście lat nie inaczej jak tylko do szuflady. Bowiem nie chciał pisać o szubienicach i sybirach, a jak już pisał o miłości to o szczęśliwej. I w ogóle bardzo wesołym hrabią był, co nie pasowało do romantyzmu 🙂