Generał vs Antifa


       Przez ostatnie tygodnie dochodziły do mnie jednak echa różnych wydarzeń. Na przykład odgłos  zamieszek w Charlottesville w USA. Antifa starła się tam z „Konfederatami” a wszystkich rozdzielała policja i Gwardia Narodowa. Padli zabici. Wprowadzono stan wyjątkowy. Zapalnikiem była próba usunięcia pomnika generała Roberta Edwarda Lee. Lee jest uznawany przez „Antifę”  i innych „postępowców” za faszystę.
 
      Jak to  było z generałem Lee naprawdę? Gdy w 1861 r. wybuchła wojna domowa w USA stanął po stronie Konfederacji. Nie chciał walczyć przeciwko swojemu rodzinnemu stanowi – Virginii. Co ciekawe prezydent Lincoln oferował mu dowództwo nad całą armią Unii!  Generał stanął po stronie Ameryki zdecentralizowanej, Ameryki skonfederowanych stanów przeciwko Ameryce – federacji. Co ma wspólnego decentralizacja z faszyzmem? Nie wiem, ale lewacy widocznie wiedzą.  Robert Edward Lee stanął po stronie Południa  także dlatego ponieważ silna protekcja celna była korzystna dla przemysłu z Północy, ale dobijała nastawione na eksport Południe. Bronił Swoich. Czy to jest faszyzm? 
 
                                       
                                         
 
 
 W pewnym sensie powodem wojny było też niewolnictwo, ale tylko w pewnym. Dalekim od wizji „antyniewolniczej krucjaty”. Chodziło więcej kwestie polityczne i ekonomiczne niż moralne. Pytaniem zasadniczym było „czy niewolnictwo ma być legalne na nowo przyłączonych terytoriach?„. Dla mieszkańców Północy niewolnicy byli tymi, którzy zaniżają stawki wolnego  robotnika. Nie chcieli tego na nowo utworzonych terytoriach (tak nazywano obszary, które później stawały się stanami). Eskpansja terytorialna była przecież swoistym „wentylem bezpieczeństwa” dzięki któremu „dla każdego znajdzie się tu miejsce na godne życie„. Z kolei Południowcy rzecz jasna nie mieli nic przeciwko by ich Mudżyni pracowali dla nich  także na nowo przyłączonych ziemiach. Po za tym w wyższej izbie amerykańskiego parlamentu stany Północy i Południa miały względnie wyrównaną reprezentację. Każdy stan ma bowiem prawo do posiadania takiej samej liczby senatorów. Bez względu na to jak liczna jest jego ludność. Gdyby na nowo utworzonych terytoriach zakazano niewolnictwa to… To nagle okazało by się, że Zachód i Północ to jedno i to samo ,a  niewolnicze Południe nie ma nic do gadania. Oczywiście ważne były też kwestie moralne, Lincoln i wielu innych polityków uważali niewolnictwo za zło, które można tolerować tam gdzie istnieje, ale nigdzie więcej. Bardziej radykalni byli abolicjoniści, którzy domagali się uwolnienia niewolnych Afroamerykanów. Niewolnicy byli jednak potężnym… kapitałem. Nawet jeśli plantator miał moralne rozterki to jednak ciężko by mu było rozstawać się z pracą niewolników. Nagłe uwolnienie Mudżynów przyniosło by mu ruinę. I nie tylko jemu. Także  jego sąsiadom nie posiadającym „specyficznej formy majątku„.  Dodać należy, że większość obywateli Południa nie miała ani jednego niewolnika. Bogactwo tej części USA było jednak oparte na tej „szczególnej instytucji„. Wybór Lincolna na stanowisko prezydenta było detonatorem wojny domowej. Był on bowiem uważany dość powszechnie i za centralistę i za ukrytego zwolennika radykalnego wyzwolenia Mudżynów. Oliwy do ognia dolewali ludzie tacy jak John Brown znany w Polsce z wiersza autorstwa Norwida. W rzeczywistości był groźnym terrorystą dążącym do wzniecenia powstania czarnych na Południu. Wcześniej, wraz ze swoimi synami, osobiście mordował białą bronią właścicieli niewolników.  Mieszkańcy Dixielandu bali się, że zostaną wyrżnięci. Przykładów nie trzeba daleko szukać, pamiętacie po co Napoleon wysłał polskich legionistów na Santo Domingo? Słusznie czy nie, ale uczucie strachu było. Jak widzicie niewolnictwo było jedną z przyczyn wojny, ale nie jedyną i w o wiele bardziej skomplikowany sposób niż w stereotypowych wyobrażeniach. Co stało by się z „szczególną instytucją„, gdyby Południe wygrało?  Niewolnictwo zostało by i tak zniesione. Tak przecież stało się w Brazylii dwie dekady po zakończeniu wojny domowej w Ameryce.  Nagłe zniesienie niewolnictwa było by katastrofą dla Południa, w tym też dla Mudżynów. Czarnoskórzy Amerykanie z Dixielandu (Południa) zostali „uwolnieni z kajdan wraz z  uwolnieniem od butów”.
 
     A co o niewolnictwie myślał Generał? Wyzwolił swoich niewolników na wiele lat przed wybuchem wojny domowej. Pracowali na plantacji jako wolni pracownicy… 
 
                                   
                                            
 
 
Wojna domowa w USA wybuchła, była długa i krwawa. Południe broniło się heroicznie – dość powiedzieć, że zmobilizowano prawie 80 % białych mężczyzn, a straty męskiej populacji były porównywalne ze stratami ZSRR w „Wojnie Ojczyźnianej”. Geniusz militarny  Generała omal nie doprowadził do zwycięstwa Skonfederowanych Stanów Ameryki. Uwielbiany przez swoich żołnierzy, szanowany przez wrogów, został pokonany przez Unię nie tyle na polu bitwy co poprzez  przewagę liczebną jej wojsk  i większy potencjał przemysłowy  Północy.  To , że Konfederacja broniła się tak długo było jednym z największych osiągnięć amerykańskiej jaki i światowej  sztuki wojennej. Czy bronili słusznej sprawy? To skomplikowane. Na pewno jednak nie byli nazistami.
 
 
                                         
 
 
 
 
 
 
Tak było z generałem Robertem Edwardem Lee – jednak „antyfaszyście” tego nie przetłumaczysz tak samo jak nie pomalujesz amelinium 🙂
 
 
 
 
 

Źródło obrazków we wpisie – Wikipedia.   Foto 1 – Generał Lee Foto 2 – bitwa wojny secesynej Foto 3 – poległy żołnierz konfederacki. W wojnie zginęło 620-850 tysięcy żołnierzy i masa cywilów. Foto 4 –    Pieczęć Skonfederowanych Stanów Ameryki. Jerzy Waszyngton był uznawany za bohatera przez obie walczące strony.

Nowy Rzepnik. Hrabstwo Devon. 27. VIII. 2017 r.   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *