Rok od szturmu Mosulu
Mniej więcej rok temu siły koalicyjne rozpoczęły odbijanie Mosulu z rąk Państwa Islamskiego – https://chutornik.pl/2016/11/przeom-mosul-i-inne-bitwy/ . Mimo wsparcia Iranu i USA walki trwały, aż do lipca. 9 długich miesięcy! https://chutornik.pl/2017/07/to-nie-koniec/ . Zginęły tysiące ludzi, miasto zostało zrujnowane. To chyba największa bitwa w Iraku od czasów „Pustynnej Burzy” i bojów wojny iracko-irańskiej (1980-1988). Tymczasem szturm ISIS na Mosul w czerwcu 2014 trwał tylko 6 dni. Około 1500 wojowników, w typie lekkiej piechoty poruszającej się na pick-upach, zdobyło dwumilionowe miasto. Oddziały rządowe broniąceMosulu liczyły 30 000 żołnierzy wyposażonych m.in w śmigłowce, czołgi typu Abrams, transportery itd. Do tego w mieście i jego okolicach przebywało 30 000 policjantów. Policjantów czyli w warunkach irackich de facto lekkiej piechoty. ISIS jednak zdobyło miasto w niecały tydzień. Maszerowali przez płaską jak stół, bezleśną równinę… „Cudów nie ma” mawiał Stalin i chyba (co do polityki i wojny) miał rację w tej kwestii. Na Bliskim Wschodzie rozgrywają mocarstwa lokalne (Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty, Katar, Egipt, Iran, Izrael i Turcja) oraz USA, Rosja i Chiny. To dzięki tym rozgrywkom ISIS mogło urosnąć w potęgę. Łupy z Mosulu m.in 3000 pojazdów wojskowych, oraz masa gotówki, kruszców, majątku ruchomego. Umożliwiły one dżihadystom stworzenie „Państwa Islamskiego„. Państwa co prawda nie uznawanego chyba przez nikogo, ale posiadającego regularną armię, sprawny wywiad i skuteczną administrację. Jeśli dodamy do tych łupów zyski z nielegalnego handlu ropą, zrabowanymi dziełami sztuki, dotacje od mocarstw, łupy i haracze to mamy przepis na długą wojnę. Ar-Rakkę siły koalicyjne zdobyły dopiero w październiku 2017 r. A swoje filie ISIS ma od Nigerii po Filipiny. Gdy zostanie rozbita w Syrii i Iraku odrodzi się w innym miejscu. Al-Kaida i Taliban też nadal istnieją. Ba, w 2017 Talibowie przeprowadzili tak fenomenalne ataki jak uderzenie na bazę w Mazar-I-Szarif : https://chutornik.pl/2017/04/rajd-na-mazar-i-szarif/ . Wojna trwa.
Na Bliskim Wschodzie zawsze jest jakaś wojna …
Obecnie Iran próbuje „przebić” się do Morza Śródziemnego. Przypomina trochę ten kocioł sytuację z początku VII wieku. Wtedy też Iran, zwany wówczas Persją, próbował takiego przebicia. Toczył wojnę na śmierć i życie z Bizancjum. W pewnym momencie Iran wraz z z awarsko-słowiańskimi sojusznikami obległ nawet stolicę imperium. I wtedy jak diabeł z pudełka, jak czarny charakter w dobrym serialu, pojawili się koczownicy z pustyni. Napędzani nową wiarą – islamem podbili Persję i omal nie zdobyli Konstantynopola. Kto dziś gra tę rolę? Wydaje się, że Rosja. Najmniejszym kosztem zyskuje w tej wojnie najwięcej. Zdobycie Aleppo (https://chutornik.pl/2016/12/o-nieszczesnej-syrii/) było wielkim tryumfem Putina.
Bliski Wschód znów jest pustoszony jak podczas nawał mongolsko-tatarskich w XIII-XV w.
P.S.
Światem wstrząsnęła masakra dokonana przez dżihadystów w Egipcie. Zginęły setki wyznawców sufickiej wersji islamu. Stereotypowo są to ci „pokojowi muzułmanie”. Prawda jest bardziej skomplikowana, kiedyś wam opowiem o sufizmie. Na dziś w skrócie – sufi to ci „nasi” na chwilę obecną. Radykalny, wahabicki islam to wróg całej ludzkości także innych wyznawców islamu.
