Jak przejść Beskidy?
Zanim udam się na przerwę techniczną wrzucę jeszcze coś fajnego. Poradnik dla prawdziwych turystycznych twardzieli i twardych bab. Takich którym nie starczają jednodniowe wycieczki takie jak moja wczorajsza.
Łukasz Supergan to prawdziwy mistrz trekingu. Mało kto w Polsce zna się tak dobrze jak on na wielotygodniowych marszach przez góry. Dwukrotnie przeszedł cały Łuk Karpat, a także Pireneje i góry Zagros w Iranie. Dokonał też zimowych przejścia Karpat na Słowacji i na Ukrainie oraz całej Islandii od wybrzeża wschodniego do zachodniego. Dlatego, gdybyście kiedyś mieli kiedyś ochotę przejść z Beskidu Śląskiego, aż po bieszczadzkie połoniny to warto zaglądnąć na te stronkę:
Podróżnik opisuje tam wszystko co potrzeba do odbycia tej podróży. Czy warto? Wojtek Kurtyka poradził kiedyś fanom gór i „hardkoru” którym zaświta pomysł pojechania na komercyjną wyprawę na Ewerest by zamiast tego dokonali czegoś „mniejszego”, ale samodzielnego. Na przykład wejścia na Babią Górę. Zimą na krechę. I coś w tym jest. Na pewno przejście polskich Karpat, ze wschodu na zachód, lub na odwrót będzie niezapomnianym przeżyciem. Bez pomocy Szerpów czy innych Apaczów. Satysfakcja 100% a do tego nieporównanie mniejsze koszty.

Oczywiście Beskidy nie kończą się w okolicach Wołosatego tylko na pograniczu ukraińsko-rumuńskim. O wędrówce przez Wschodnie Beskidy możecie poczytać tutaj: http://sianki-stoh.blogspot.com/ Blog jest nieco chaotyczny, ale mimo wszystko ciekawy.
Na fotkach: nr 1 – dolina górnego Wisłoka koło Moszczańca (VI 2013), nr 2 – widok na Bieszczady Wschodnie i Połoninę Równą z Tarnicy (XI 2013).
P.S.
A właśnie dwoje naszych rodaków kończy pierwsze zimowe przejście Karpat. Trzymajcie kciuki: