Nigdy z królami nie będziem w aliansach…
29 lutego minęło 250 lat od zawiązania w Barze (na wschodnim Podolu) sławnej Konfederacji. Często odsądza się Konfederatów od czci i wiary. Pisze się, że bronili pańszczyzny i anarchii. Jest w tym sporo prawdy, ale czy mieszczanie np. Krosna i Biecza nie popierali tej „ruchawki”? Popierali skoro wojska moskiewskie dokonały pacyfikacji tych miast. Widocznie bezczelne zachowania Rosjan w Rzeczpospolitej dały się we znaki nie tylko szlachcie.

Krzyż nad potokiem Badoń w miejscu bitwy Konfederatów z Rosjanami (foto mojego autorstwa). Na fotce wyróżniającej – sztandar Konfederatów. Źródło – Wikipedia.
Konfederacja Barska była przede wszystkim aktem sprzeciwu przeciwko dominacji Moskali. To, że większość jej uczestników walczyło „by było tak jak było, i żeby Moskale się nie wtrącali”, nie zmienia faktu, że pragnienie „żeby Moskale się nie wtrącali” było dla większości powstańców najważniejsze. Walczyli długo i zaciekle. Walki trwały dwukrotnie dłużej niż podczas powstania styczniowego i czterokrotnie dłużej niż podczas powstania listopadowego. Rajdy kawaleryjskie konfederatów docierały nawet pod Smoleńsk. Miło wspominać jakim ciężkim orzechem do zgryzienia byliśmy dla Imperium. Inna rzecz, że Rosja była wtedy zaangażowana w wojnę z Turcją co odciągało większość sił od tłumienia powstania. To prawda, że ich walka przyczyniła się do decyzji ościennych mocarstw o I rozbiorze. I bardzo dobrze! Po pierwsze rozbiór był ozdrowieńczym szokiem. Bez niego nie było by Konstytucji 3 maja. Po drugie Rosja zrozumiała, że co prawda da rade zeżreć Rzeczpospolitą, ale strawić jej nie zdoła. Petersburg musiał się więc podzielić polskim ciastem z Berlinem i Wiedniem. Dzięki temu, moi przodkowie mogli żyć później w liberalnej CK Monarchii. Suma sumarum lepszy rozbiór niż zabór całego terytorium przez Imperium Rosyjskie. W każdym razie do Konfederacji możemy mieć krytyczny stosunek, jednak pamiętajmy, że obok walki Wyklętych było to najdłuższe polskie powstanie.
