Stary człowiek i może…
W gimnazjum miałem kolegę o ksywie Brutal. Brutal był bardzo sprawny fizycznie, przystojny, ale czytanie szło mu bardzo opornie. Właściwie był półanalfabetą. Nie przeczytał żadnej lektury poza jedną. Nowelą Hemingwaya „Stary człowiek i morze”. Książka go zachwyciła. Bo faktycznie to arcydzieło. A czy takie historie zdarzają się w rzeczywistości? Pewnie, że tak. W 2010 r. Aleksander Doba przepłynął kajakiem Atlantyk. 2913 mil morskich z Senegalu do Brazylii. Było to pierwszy taki rejs odbyty samotnie, bez wsparcia żagla i z kontynentu na kontynent (a nie od wyspy do wysp np. Irlandia – Nowa Fundlandia). Rejs trwał 99 dni. Doba miał wtedy…64 lata. Z kolei w 2012 r. dwóch brytyjskich alpinistów, Rick Allen i Sandy Allen, sforsowało sławną grań Mazeno w masywie Nanga Parbat. Nikomu wcześniej nie udało się tego dokonać. 13 kilometrową grań pokonywali wiele dni. Ostatnie pięć dni nie mieli w ustach kropli wody, a ostatnie 3 dni nic nie jedli. Serio – da się tak. Rick Sandy może nie byli „dziadkami”, dobiegali dopiero 60-tki. No, ale młodzieniaszkami nazwać ich nie można. Starsi panowie potrafią też chwytać za broń. W 2014 do walk w Donbasie, po obu stronach frontu, stanęło wielu weteranów sowieckiej interwencji w Afganie. Wielu miało ponad 60 lat, a niektórzy ponad 70… Ja widzicie stary człowiek i może!