Sorry Sam I’am Nazi
Kiedyś, gdy mieszkałem w Krakowie poznałem Żyda z Nowego Jorku. Nazywał się, dajmy na to, Samuel. Fajny gość, wesoły. Mieszkał koło tygodnia u naszych wspólnych przyjaciół. Zabawa była przednia jak to w czerwcu przed sesją zwykle bywa. Sam bawił się w krakoskich imprezowniach, z osławionym „Wielopolem” na czele. Poznał nowe słowa takie jak „na zdrowie”, „domówka” czy „libacja”. Trochę romansował z piękną licealistką, podróżował po spożyciu LSD. Włóczył się po Kazimierzu. Kraków i Polska bardzo mu się podobały. Później Sam pojechał do swojej drugiej Ojczyzny. Pracował dla dobra Erec Israel jako prosty rolnik w kibucu. Potem wrócił do New Yorku i się ożenił. Ma jakąś firmę, zdaje się montują jakieś maszyny. W wolnych chwilach robi kolejne dzieci i chodzi do synagogi. W sumie spoko chłopina. To jedyny nowojorski Żyd jakiego znam. I co mogę mu napisać w kontekście przepychanej przez amerykański Senat ustawie nr. 447? No tylko tyle: „Zawsze chciałem dobrych relacji Polski z Izraelem, szanuje to państwo, byłem też przeciw uchwalaniu „obozowej” ustawy przez polski parlament. Teraz jednak muszę Ci Sam powiedzieć zostałem nazistą. Krwiożerczym polskim nazistą z widłami i pochodnią w ręku, z siekierą za pasem. Być może Iran, któregoś dnia będzie chciał wrzucić Żydów z Izraela do Morza Śródziemnego i to uczyni. Wtedy będzie mi to tak obojętne jak obojętny był w 1942 r. los Żydów z krakowskiego Kazimierza Żydom z Nowego Jorku. Naprawdę to ciągłe, zachłanne domaganie się pieniędzy strasznie mnie …. Sami wiecie jakie słowo padło.
P.S.
A jak już (odpukać) odbije się na naszych portfelach owa ustawa to warto pamiętać, że to prosty rachunek za „małą armię zawodowych profesjonalistów” i „do woja idzie tylko frajer”. Dzięki temu jesteśmy CAŁKOWICIE zależni od Waszyngtonu. No a za zależność trzeba zapłacić. A Rosja blisko i groźna. patrzcie załatwiają w biały dzień ludzi w sercu UK. Gdzieś na Syberii płonie centrum handlowe. Ginie sto, a może trzysta osób. Rosja się nie zmienia. A skoro się nie zmienia to z chęcią najedzie Polskę, gdy tylko nadarzy się okazja. I dlatego potrzebujemy parasola amerykańskiego. Oby tylko skóra była warta wyprawki…