A kim był ów Tamerlan?


W wczorajszym wpisie pojawiła się postać Tamerlana. Niezwykły był to drapieżnik.  Wśród średniowiecznych zdobywców jedynie Czyngiz go przewyższył w podbojach. Zaczynał jako herszt bandy rabującej owce, kozy i krowy. Gdy umierał w 1405 roku, podczas przygotowań do inwazji na Chiny, jego imperium wyglądało tak:

 

 

 

 

  Naprawdę nazywał się Timur Lenk czyli Timur Kulawiec. Zaczął utykać w młodości, gdy podczas kradzieży owiec pasterz broniący stada trafił go strzałą z łuku. Tamerlan to zniekształcone przez europejskich kronikarzy „Timur Lenk”.Kulawiec obok wojen miał tez inne pasje. Był wielkim miłośnikiem sztuki. W miastach branych szturmem kazał oszczędzać artystów, uczonych i rzemieslników. Kochał literaturę i architekturę. Intersował się szachami i historią. Stolicę swego państwa Samarkandę zamienił w odpowiednik dziejszego Dubaju. Co więcej Samarkanda stała się szybko sławna nie tylko z wspaniałych budowli, ale i z nauki m.in matematyki i astronomi. Czego akurat o Dubaju powiedzieć nie można, bo kojarzony jest raczej z galeriami handlowymi niż uniwersytetami. Nade wszystko jednak wódz cenił architektów. Sam czasem prjektował budowle. Dość osobliwe budowle.  Największą  pasją  architektoniczną bohatera tego wpisu było wznoszenie kopców z obciętych głów i burzenie niepokornych miast. W swojej karierze zdobywcy takie kopce wzniósł obok Tbilisi, Delhi, Aleppo, Bagdadu, Tikritu, Damaszku, Isfahanu i w wielu wielu innych miejscach. Szacuje się, że w prowadzonych przez niego kampaniach zginęło kilkanaście milionów ludzi.  Miał osobliwe poczucie humoru. Pewnego razu obiecał załodze osmańskiej twierdzy, że po kapitulacji nie przeleje ich krwi. I słowa dotrzymał… trzy tysiące jeńców kazał zakopywać żywcem i topić w studniach. Zwykle był jednak łaskawy dla tych, którzy poddawali się bez walki choć za darowanie życia trzeba było dobrze zapłacić. Potrafił też czasami rycersko potraktować pokonanego wroga jeśli go szanował. Tak było z sułtanem Turków Osmańskich, także wybitnym wodzem Bajazydem I „Błyskawicą”. Choć w legednach stoi, że Tamerlan zamknął go w klatce i zmuszał do patrzenia jak kryje jego żonę. Niewątpliwie był wybitnym wodzem i sprawnym administratorem. Jego armia byłą zorganizowana na wzór mongolski. Niekiedy jednak obok jazdy pojawiała sie też piechota rekrutowana z wolnych chłopów. Wsadzano ją chętnie na konia, działali jak późniejsi dragoni. Sformowano też oddziały słoni bojowych.  Podobnie jak Czyngis Chan posiadał sprawny wywiad i dobrze wyszkolonych saperów i artylerzystów uzbrojonych w różne machiny. Do forsowania murów i siania paniki używano prochu strzelniczego.  Wielki wódz kazał  też sformować oddziały górskie i takie, które służyły zadań specjalnego przeznaczenia. Działał jak wataha wilcza- wolał atakować słabsze ofiary. Wiekszość jego ofiar to państwa mniejsze, toczone kryzysami wewnętrznymi i/lub mniej wojownicze. Równorzędnym przeciwnikiem była tylko Osmańska Turcja. Jako gospodarz dbał o to żeby serce jego państwa było dobrze zagospodarowane. Koczownicy mieli pod dostatkiem pastwisk, a ludność osiadła do infrastruktury nawadniającej. Na te tereny przesiedlał przymusowo buntowniczą ludność by zwiększyć populację a tym samym PKB. Dbał o rozwój rzemiosła, handlu i nauki. ustanowił też ciekawe prawo antykorupcyjne. Urzędnik miał prawo w ciagu roku wziąść łapówki w wysokości swych rocznych, legalnych dochodów. Jeśli przekroczył limit ponosił kary finansowe. Jeśli wartość łapówek przekroczyłaby trzy razy ustalony limit takiemu urzednikowi scinano głowę. Oj biedni byli by politycy PO w państwie Kulawca… Timur dbał o serce swego kraju. Nic dziwnego, że Uzbekistanie uznawany jest za bohatera narodowego. Z resztą imperium bywało różnie. O  jedne obszary  dbał inne służyły do wyciskania grosza. Najgorszy był los tych, którzy podnieśli sztandar buntu. Rebeliantów, o ile nie zginęli z bronią w ręku, czekała w najlepszym wypadku niewola. W najgorszym nabicie na pal, obdzieranie ze skóry, gotowanie, wędzenie, pieczenie czy zamurowanie żywcem.

Co ciekawe nigdy nie ogłosił się  chanem. Przyjął tytuł emir (wódz) i kurgen czyli… zięć. Ożenił się bowiem z kobietą z rodu Czagataja syna Czyngis Chana. Także swoich synów wżenił w czagatajowy ród i rządził jako jakby regent. Sam był z pochodzenia Mongołem z jednego z sturkizowanych plemion. Mongołowie i ludy tureckie są sobie zresztą pokrewne kulturowo. 

 

 

Często organizował wyprawy pod zielonymi sztandarami dżihadu.  Wiarę traktował jednak dość instrumentalnie.  Choć był muzułmaninem lubiał upijać się winem i anyżową wódką. Wymordował też wielu muzułmanów, którzy stawili mu opór. Dla odkupienia win organizował krwawe wyprawy na niepokornych chrześcijan (szczególnie upodobał sobie napadac na Ormian i Gruzinów) szyitów-heretyków czy pogan- hinduistów. Chyba sam wierzył, że w ten sposób odpokutuje grzechy zabijania współwyznawców, pijaństwa i palenia haszyszu. Na terenach podbitych i pokornych tolerował wszelkie wiary byle ich wyznawcy płacili podatki.  Jego wojownicy byli przeważnie świeżo zislamizowani i mentalnie tkwili bardziej w świecie Wielkiego Stepu niż w islamskiej Ummie. Wielu z nich uważało Timura za Boga Wojny, swoistą inkarnację Czyngiza. Jego imperium było ogromne lecz niestabilne jak większość takich państw żyjących z łupów wojennych. Testosteron i stepowa chytrość nie zastąpi stabilnego rozwoju. Takie państwo-wojsko musi szukać ciągle nowych ofiar innaczej zabraknie głównej siły spajającej. Państwo spajane głównei autorytetem wodza  nie przetrwało próby czasu. Rozpadło się jeszcze szybciej niż państwo Czyngiza.  Choć niewątpliwie Timur bogiem wojny  nie był  to jednak po trudach wypraw  bawił się naprawdę bosko…Zostały po Kulawcu  wspaniałe zabytki i sława okrutnego zdobywcy.

 

Na koniec ciekawostka. Timur rzucił klątwę, na tego kto naruszy spokój jego pochówku. Na bezczelnego miała spać „plaga gorsza niż on sam” w innej wersj jaką znam „wybuchnie wojna jakiej nie widzał jeszcze świat”. Dziwnym trafem sarkofag Tamerlana został otwarty przez sowieckich archeologów 21 czerwca 1941 r. …

Tutaj PDF z książką, którą czytam na inspcjencie: https://bon.edu.pl/media/book/pdf/Tamerlan_i_jego_czasy-MM.pdf

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *