Nad rzeką Raksą cz. 2
Miesiąc temu opowiadałem Wam o pewnym październikowym dniu Roku Pańskiego 955. Dniu w którym wielka armia cesarza Ottona I została osaczona na bagniskach nad rzeką Rakownicą: https://chutornik.pl/2018/03/nadrzekaraksacz-1/Dziś opowiem Wam jak doszło do tej bitwy.
Dwa żywioły
Niemcy, czy raczej ich przodkowie, dążyli do ekspansji na wschód. W 843 r. państwo, które zbudował Karol Wielki rozdzieliło się na trzy części w wyniku traktatu w Verdun (to samo Verdun o które toczono w 1916 r. krwawe walki). Ze wschodniej części wyewoluowały współczesne Niemcy. W epoce o której opowiadam rządziła tam dynastia Saska, której założycielem był Henryk I Ptasznik (przydomek pochodził od zamiłowania do polowań z sokołami) ojciec Ottona. Był księciem Sasów, niemieckiego plemienia, które długo stawiało opór Karolowi Wielkiemu. Innymi komponentami tzw. Państwa wschodniofrankijskiego były ziemie plemion germańskich m.in Franków, Szwabów, Bawarów. Król ówczesnych Niemiec nie był władcą absolutnym. Musiał liczyć się z elitami plemiennymi, które powoli przybierały szaty hrabiów, margrabiów i biskupów. Spiski, bunty i wojny domowe były typowe dla tych czasów.
Natomiast ziemie na wschód od Łaby zajmowali Słowianie Połabscy. Nie była to jednolita grupa. W okolicach dzisiejszej granicy duńsko-niemieckiej mieli swoje siedziby Obodrzyce. Ich państwo było federacją mniejszych plemiennych państewek. Naczelnicy plemienni podlegali władzy Wielkiego Księcia. Jego władza była ograniczona przez wiec czyli zgromadzenie wolnych ludzi – wojowników oraz wpływy kapłanów. Na wschód od Obodrzyców, żyli Wieleci Północni. Ich państwo było luźną konfederacją plemion, z których najsłynniejsi i najmocniejsi byli Redarowie. Na ziemiach Redarów leżała sławna Radogosz – gród boga Swarożyca-Radegasta. Tak oto opisuje ją niemiecki kronikarz:
| „ |
Jest w kraju Redarów pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz, który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona. Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora. W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń – jak można zauważyć, patrząc z bliska – w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem. Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary (stanice), których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy. Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów. |
” |
Wieleci Północni byli znani z wojowniczości. Sami zwali się „Wilzi” – co to znaczy łatwo się domyślicie. Nienawidzili ustroju monarchicznego . Panowała u nich demokracja wojenna. Przy czym tak naprawdę wiecem zręcznie manipulowali kapłani Swarożyca. Nienawidzili też „niemieckiego boga Jezu Chrysta”. Walkę z Niemcami traktowali jak wojnę bogów. Nasz Swarożyc vs. niemiecki Jezu Kryst. W okolicach (mniej więcej) dzisiejszego Berlina żyły plemiona Wieletów Południowych, z których najwiekszym i najsilniejszym byli Stodoranie. Na wyspie Rugii żyło plemię sławnych piratów – Ranów. Ich łodzie bojowe były mniejsze od wikińskich drakkarów, ale za to szybkie i zwrotne. Żagle barwili na czarno, a na dziobie umieszczali końskie czaszki. Rugia słynęła z piratów, ale i miejsc kultu pogańskiego. Na przylądku Arkona istniała słynna świątynia Świętowita (mylnie zwie się go Światowidem). Na Wolinie żyli Wolinianie, kontrolujący tę strategiczną wyspę i port w Winecie. Obok Winety położona była sławna forteca wikingów Jomsborg. Nad rzeką Wkrą wpadającą do Zalewu Szczecińskiego leżały grody Wkrzan. Wszystkie te ludy to połabska gałąź plemion lechickich. Najbliżsi ich krewniacy to plemiona pomorskie (czyli dzisiejsi Kaszubi) i polskie (czyli My). Na południu, mniej więcej pomiędzy Nysą Łużycką a Łabą, żyli Serbowie, Głomacze Łużyczanie i Milczanie. Serbowie i Chorwaci wg. najbardziej prawdopodobnej z teorii ruszyli w VI lub VII wieku ze swych siedzib nad Dnieprem na zachód. Dotarli na terytoria dzisiejszej południowej Polski. Po czym cześć udała się na Bałkany (i od nich wywodzą się dzisiejsi Serbowie i Chorwaci), a cześć osiadła na terenie Czech i Połabia. Serbowie Połabscy tworzyli bardzo luźny związek wielu plemion. Podobne słabe struktury państwowe wytworzyli inne ludy słowiańskie z południowego Połabia.
Konfrontacja pomiędzy żywiołami germańskim i słowiańskim trwała już od dłuższego czasu.
Ułatwiało to ekspansję niemiecką. Brutalną i często podstępną. Na przykład w 939 r. margrabia saski Gero zaprosił wodzów z południowego Polabia po czym wszystkich wymordował. Nie oznacza to, że Słowianie Połabscy byli biednymi, pokojowo nastawionymi rolnikami, którzy tylko się bronili. Napadali na Niemców równie chętnie jak Niemcy na nich. Choćby w latach 839-842, gdy Obodrzyce razem z duńskimi wikingami pustoszyli grody położone w ujściu Łaby m.in spalili Hamburg. Wsławił się tam wódz słowiański o imieniu dobrze oddającym jego podejście do życia – Boruta 😉 Do tego Słowianie czasem zawierali sojusz, ale najczęściej tłukli się między sobą przy każdej okazji. Jak pisze znawca tematu Artur Szrejter: „(…) Sąsiad zza rzeki był obcy, bo choć gadał „prawie po naszemu”, to jednak zamiast „krowa” mówił „karwa”,a zamiast „słup” -„stołp” A , ze jeszcze miał innego wodza i jego dom leżał czterysta metrów od „naszego” brzegu rzeki , musiał być wrogiem(…)”.

Wojownicy ze stepów
Arpad ze swoim sztabem zatrzymali się na szczycie wzgórza. Wódz Madziarów z uśmiechem patrzył jak niekończący się sznur wozów, koni i stad spływał z przełęczy w dół. Zjednoczone przez niego plemiona węgierskie przekraczały właśnie Karpaty by podbić nową ojczyznę – Panonię. Zwiadowcy donosili, że jest to kraina sławna wspaniałymi stepami urozmaiconymi miejscami przez lasy i nadrzeczne mokradła. Do tego klimat był łagodniejszy niż na Wielkim Stepie. Kotlina znajdująca się pomiędzy Karpatami, Alpami i górami Bałkanów była idealnym terenem dla koczowników. Wcześniej jej walory docenili Hunowie i Awarowie.
Czemu Węgrzy musieli szukać nowych terenów? Ponieważ musieli uciekać z stepów położonych na terenach dzisiejszej południowej Ukrainy. Popełnili błąd sprzymierzając się z Bizancjum przeciw Bułgarom. Bułgarzy nie tylko odparli najazd madziarski, ale i sami uderzyli na ich siedziby. Ich car Symeon Wielki zawarł pokój z Konstantynopolem. Do udziału w kontrofensywie nakłonił też wojowniczych Pieczyngów. Porzuceni przez sojusznika i pokonani zabrali więc swe kobiety, dzieci i stada i ruszyli by podbić sobie nowe ziemie. Cel był o tyle łatwy, że Państwo Wielkomorawskie, które zajmowało te tereny było pogrążone w wojnie domowej. W przeciągu dekady wojska Arpada podbiły ziemie nad środkowym Dunajem. Co się stało z miejscowymi Słowianami? Patrząc na badania genetyczne Węgrzy nie gardzili Słowiankami… Słowiańska ludność w dużej części zasymilowała się. Choć na niektórych terenach przetrwała w zwartych grupach np. na Górnych Węgrzech czyli na Słowacji.

Drapieżny lud stepowy szybko odkrył, że ludy położone na zachód od ich nowych siedzib są wdzięcznym obiektem łupieżczych wypraw. Szybko stali się kolejną plagą nękającą chrześcijańską Europę. A czasy były burzliwe i bez tego. Nieustanne najazdy pogańskich Wikingów i Słowian oraz muzułmańskich Arabów czyniły ówczesną Europę wielkim polem bitwy. Poruszający się na małych stepowych koniach ruszali na wspaniałe rajdy, Docierali pod mury Konstantynopola. Przekroczyli Alpy i plądrowali Italię. Przekroczyli Pireneje docierając do Atlantyku. Mobilni, potrafiący nieoczekiwanie rozdzielać swoje siły by nieoczekiwanie pojawić się skoncentrowanym ugrupowaniem w zupełnie nieoczekiwanym miejscu byli nie do rozbicia przez europejskie rycerstwo. Ulubionym terenem do napadania były ziemie niemieckie. Latem 955 r. ruszyła kolejna wyprawa węgierska na ziemie . Co prawda w 933 r. pod Marseburgiem królowi Henrykowi I Ptasznikowi udało się pokonać Madziarów. Na dwie dekady skupili się na napadaniu na inne ludy. Jednak w lipcu 955 r. obrali sobie za cel Bawarię i Szwabię. Ruszyli w lipcu i 10 sierpnia zmierzyli się z głównymi siłami niemieckimi wspieranymi przez oddziały czeskie. Walka została stoczona nad rzeką o mało germańskiej nazwie – Lech. Bitwa miała przebieg pełen zwrotów akcji. Finalnie jednak wieczorem rozpoczął się pościg za uciekającymi resztkami wojsk węgierskich. Rozbite hordy były tępione także przez chłopskie oddziały – ówczesną OT. Myśliwi stali się zwierzyną łowną. Chłopi z zamiłowaniem mordowali pojmanych lub obcinali im nos i uszy. Do niewoli dostało się wielu wodzów madziarskich. Otton kazał ich powiesić. Spowodowało to szok u tego wojowniczego ludu. Według ich wierzeń wisielcy stali się po śmierci niewolnikami Ottona. Mimo, że większość wojowników wróciła do Panonii szok był na tyle potężny, że Węgrzy zaprzestali najazdów. W 974 książę Gejza, potomek Arpada,przyjął chrzest wraz ze swym ludem. Sam Otton został na pobojowisku obwołany przez swoich rycerzy cesarzem.
Front Północny
Nie był to jednak koniec wojny. Słowianie otworzyli bowiem drugi front na północnym wschodzie. Wieleci i Obodryci uspokoili nieco swą wojowniczość, gdy we wrześniu 929 r. pod Łęczynem Henryk Ptasznik rozgromił ich wojska. Napięcie pomiędzy Niemcami a ludami północnego Połabia zaczęło znów rosnąć, gdy w 954 r. Geron krwawo stłumił powstanie Wkrzan. Na wieść o tym 'Wilcy” i Obodrzyce zawarli taktyczny sojusz. Rządzący Obodrytami bracia Nakon i Stojgniew dali azyl wrogom Ottona uciekających z Niemiec. Gdy tylko Połabianie dowiedzieli się, że Węgrzy szykują najazd na Bawarię już wiosną 955 r. zaatakowali ziemie saskie. Jednak klęską Madziarów nad rzeką Lech zlikwidowała południowy front. Otton ruszył więc na ziemie słowiańskie. Poruszali się powoli, szarpani przez stosujących taktykę partyzancką wojska obodrzycko-wieleckie. Bez litości pacyfikowali napotkane miejscowości paląc je i mordując tych mieszkańców, którzy nie zdołali ujść w puszczę. wojska inwazyjne posuwały się coraz głębiej w terytoria obodrzyckie. W końcu jednak dowodzący Połabianami Stojgniew wciągnął Niemców w zasadzkę nad rzeką Raksą. Wojska niemieckie liczyły ok. siedem tysięcy jazdy i ok. tysiąca piechoty. Słowiańskie ok. ośmiu tysięcy pieszych i tysiąc jazdy. Ja wiecie z pierwszego odcinka tej opowieści Otton znalazł się w pułapce bez wyjścia. Czy uda mu się z niej wydostać? O tym w ostatnim, trzecim odcinku.
Fotka wyróżniająca – miniatura z średniowiecznej kroniki przedstawiająca bitwę na Lechowym Polu 10. VIII. 955 r. Foto 2 – rekonstrukcja grodu nazywanego przez Niemców Gross Raden. Foto 3 – obraz przedstawiający wkroczenie Węgrów do Panonii.
C.D.N.
P.S.
http://foxmulder2.blogspot.com/2018/03/jak-jezus-wyzuckerbergowa-zydow.html
Foxmulder alias Hubert Kozioł w dobrej formie 🙂
P. S. 2
Za niedługo ostatnia cześć opowieści o bitwie nad Rakownicą, a później… Może wrócimy do XXI wieku? Pisałem wam kiedyś o niezwykłym systemie tam zbudowanym w I dekadzie naszego stulecia na Islandii: https://chutornik.pl/2017/01/karahnjukar-aral-kum-borneo/ Myślę, żeby rozwinąć tę opowieść. A będzie tym ciekawiej, że historię budowy opowie Wam mój stryjek, który kilka lat spędził na islandzkich pustkowiach.
Jak już jesteśmy przy najnowszej historii to warto pamiętać o dwóch datach mocno związanych z XXI wieczną historią Polski. To jest 10.04.2010 r. i 6.04.2014 r. : https://chutornik.pl/2017/04/krakow-w-iv-2010/ https://chutornik.pl/2017/04/3-rok-ato/