Gaza, Iran i Syria
A cóż tu pisać? Rzadko ostatnio śledzę „niusy”. Kiedyś każdego dnia wchodziłem na „Aborczą” i „Zależną”. Przeglądałem „WPotylicę” i „Łonet”, „Wirtualną”, „Interię”, „Wprost”. Czytywałem także czasem różne „KryPy” i „Nowe Konfederacje”. Regularnie kupowałem „Do Rzeczy”. Przeglądałem także portale tematyczne. Różne „Defence24”, „Nową Strategię”, „Kresy” i „Kresy24”. Etc. Etc. Etc. Jakoś tak, od tej zimy, czuję, że liczba informacji, która atakuje nas każdego dnia jest za duża. Przynajmniej jak na mozliwości przerobowe moich procesorów w głowie. Trudno jednak było nie zauważyć największych od 2014 r. starć pomiędzy Palestyńczykami ze Strefy Gazy, a IDF. Nad Strefą Gazy znów czarne dymy. Zrewoltowane tłumy, podburzone przez władze enklawy (Hamas), próbują przerwać zasieki na granicy z Izraelem. 60 zabitych, tysiące rannych. Słowa potępienia z całego świata na żydowskie władze. A ja się Żydom nie dziwię. Atak tłumu cywilów na granice, nadal jest atakiem. Takim samym jak ostrzał z improwizowanych wyrzutni rakietowych czy moździerzy. Nie można takich zachowań tolerować jeśli państwo ma być uznawane za byt niepodległy i suwerenny. Tłumów uzbrojonych w drągi i koktejle mołotowa nie da się „zatrzymać, przesłuchać i odesłać”. Do takich zrewoltowanych tłumów strzela się z armatek wodnych i gumowymi kulami. Gdy te środki nie podziałają można użyć i ostrej amunicji. Inna rzecz, że Hamas nie podjudził by Palestyńczyków z Gazy do zamieszek, gdyby nie decyzja Trumpa o przeniesieniu ambasady USA z Tel Avivu do Jerozolimy. Wymówienie przez USA „układu atomowego” z Iranem to kolejny przykład skuteczności lobby żydowskiego. Bo innego wytłumaczenia tych wydarzeń, niż zakulisowe działania żydowskie, nie umiem podać

Czy Persowie zagrażają USA lub ich sojusznikom z NATO? Owszem dobrze żyją z Rosją i Chinami. Lecz przecież Turcy są w NATO, a z Moskalami dogadują się całkiem nieźle. Zresztą i sami Żydzi nie są jakoś specjalnie wrogo nastawieni do Putina. Polska planuje współpracę z Chińczykami przy projekcie „Jedwabnego Szlaku 2.0”. Czemu więc Iran nie mógłby, choćby nieoficjalnie, dobrze żyć z Ameryką? Arabia Saudyjska jest nieoficjalnym sojusznikiem Izraela, choć w tamtejszej oficjalnej propagandzie Żyd to wróg. Armie USA i Iranu współpracowały już na poziomie taktycznym podczas walk z Państwem Islamskim w Iraku. Czemu nie miała by zaistnieć współpraca gospodarcza? Ktoś może powiedzieć, że Iran wspiera Hezbollah i Hamas. No tak. Tylko ile zamachów na terenie państw NATO, w ostatnich latach, przeprowadziły te organizacje, a ile Państwo Islamskie? Podpowiem, że Hezbollah i Hamas ani razu nie zaatakowały na terenie „strefy natowskiej”. Tak więc wrogość na linii Waszyngton-Teheran jest, jak mi się wydaje, powodowana głównie wpływami lobby izraelskiego. Polaków w USA też jest dość sporo. Powinniśmy się od Izraelitów uczyć…

Sześćdziesiat ofiar… To sześćdziesiat ludzkich żyć. Znajmy jednak proporcje. W sąsiadującej z Izraelem Syrii same siły rządowe straciły ok. 53 000 żołnierzy, funkcjonariuszy i bojowników. A to są dane z 2014. Teraz mamy 2018 i wojna nadal trwa. Nie jest to teraz wielka wojna, ale ciagle trwają potyczki, ciagle spadają bomby i ciągle trwają egzekucje. Po za tym życie np. cukrzyków niewatpliwie skróciło się w tych stronach w ostatnich latach. Z pewnością całościowa liczba ofiar tej wojny może sięgac pół miliona. To jest prawdziwa rzeź. To więcej niż łączna liczba ofiar wszystkich wojen izraelsko-arabskich.
Fotka nr 1 – płaskorzeźba przedstawiająca szahinszaha Dariusza I, władcę starozytnego Iranu.
Fotka 2 – pożar fabryki w izraelu podpalonej przez rakiety Hamasu. Lato 2014 r.
Fotka 3 – młodzi milicjanci prorządowi podczas walk w Damaszku w 2014 r. Bardzo młodzi…
P.S.
W „telewizji śniadaniowej” mówiono dziś o pilarzu, który gdy odkłada piłę motorową komponuje muzykę inspirowaną Vivaldim i Moricone’m. Serdecznie tego Pana pozdrawiam 😉