Czego można nauczyć się od Rumunów?
Po pierwsze dystansu do Unii. Przpisy unijne, dyrektywy, nakazy i ukazy, rozporządzenia i uchwały jedno. Życie codzienne drugie. Druga rzecz sprytu, chytrości. Gdy zbrojny opór nie dawał rezultatów hospodarowie Wołoszczyzny i Mołdawii uznali zwierzchnictwo Stambułu. Jednak starali się utrzymać autonomię. Gdy Turcja w XIX wieku osłabła wykorzystali ten moment i zrzucili ostatecznie jarzmo. Po trzecie. Rumunii nie mają oporów w odwoływaniu się do bardzo dawnych dziejów. Wywodzą się, wedle swej narodowej mitologii zarówno od Daków jak i ich śmiertelnych wrogów Rzymian. U nas sarmatyzm wyśmiano w dobie oświecenia. Nauka współczesna przyniosła nowe narzędzia służące badaniu historii. Jak wynika z najnowszych odkryć genetyki Słowianie żyjący pomiędzy Odrą a Dnieprem mają wiele wspólnegi i z Wenetami i z Sarmatmi. Ba! Ariowie (ci Ariowie właśnie!) mają bardzo bliskie pokrewieństwo z Polakami, Białorusinami czy Ukraińcami. Tak więc nic śmiesznego w sarmatyzmie nie ma. A uznanie za początek Polski roku 966 jest tylko częścią prawdy.
Na obrazku – rumuński bohater narodowy Vlad Draculea