Jestem ze Wschodu. Wolę dłuższe wąsy.


Bo wolę koncepcje Piłsudskiego niż Dmowskiego. Piłsudski, gdy tylko Stary Porządek zaczął się rozsypywać stworzył koncepcję federacyjną. No, właściwie stworzyli ją jego współpracownicy. Dobór dobrych podwładnych to podstawa w rządzeniu. Federacja czy Konfederacja narodów Wschodniej Europy miała by szansę obronić się przed Rosją (czy Biała czy Czerwoną). Miała szansę bronić się przed Niemcami, o których wiadome było, że Traktat Wersalski uznają za tymczasową porażkę. Samotna II RP szanse miała, ale tylko w walce na jednym froncie i z pomocą sojuszników. Sojuszników którzy jak wiadomo zawiedli. 

   Plan utworzenia Federacji się nie udał trzeba było pogodzić się z granicami, które utrwaliły się w 1921 r. Trzeba było coś zrobić, jakoś żyć z mniejszościami narodowymi.  Ukraińcami, Żydami, Niemcami itd. Całe międzywojnie ścierały się dwie koncepcje zasymilowania miejscowej ludności ukraińskiej i białoruskiej. Jedna to koncepcja asymilacji państwowej, a druga narodowej. Pierwsza polegała, z grubsza rzecz ujmując, na tym, że  Ukraińcy i Białorusini pozostaną Ukraińcami i Białorusinami. Przy tym jednak będą lojalnymi obywatelami a nawet patriotami.  Druga miała polegać na tym, że Ukraińców i Białorusinów się spolonizuje. Obie koncepcje ścierały się przez całe 20-lecie. Ostatecznie jednak górą była przeważnie polonizacja forsowana przez endecję. W końcu sama sanacja zaczęła myśleć w sposób endecki. „Lud ruski” miał się stać Polakami etnicznymi. W przypadku Białorusinów teoretycznie było to możliwe. Jeśli chodzi o Ukraińców, szczególnie tych z Galicji Wschodniej, nie mam pojęcia jak oni sobie to wyobrażali? Ukraińcy z Galicji stoczyli z Polską w latach 1918-1919. To nie ważne kto miał rację. Ważne, że Ukraińcy z Galicji zaciekle się bronili. Przez ich armię przewinęła się masa ludzi. Mieli poczucie klęski. Czesi i Słowacy, Polacy, Litwini, Łotysze, Finowie czy Estończycy wyszli z zamętu lat 1914-1921 z własnymi państwami. Ukraińcy nie. Teraz według endeckich koncepcji mieli zapomnieć o swoich poległych sprzed kilku lat. Zapomnieć o Kozakach i Kniaziach. Czytając „Ogniem i Mieczem” mieli gardzić Bohunem a kochać Skrzetuskiego. Oczywiście to były mrzonki. To był absurd. Można było to zrealizować, gdyby zaczynać gdzieś w połowie XIX wieku. Mogło by się udać, gdybyśmy prowadzili politykę terroru i ludobójstwa. Umiarkowane represje, szykany w stylu zaborców były tylko pożywką dla ukraińskiego nacjonalizmu. Nacjonalizmu, który najpierw czerpał wzory z Dmowskiego, a potem niestety z Hitlera. Tak własnie się wykuwała nienawiść, która wybuchła w 1943 roku na Wołyniu, a w 1944 w Galicji Wschodniej. Nie usprawiedliwiam tutaj rizunów z UPA. Chcę tylko Wam pokazać, że zapłaciliśmy za swoją głupotę. Endecja w sprawach wschodnich była zwyczajnie głupia. Tak właśnie sądzę.

Na fotce 1  –  Huculi.  Na fotce 2 – tzw. Lina Dmowskiego. Pierwotna koncepcja ziem „do spolonizowania”. Ja mam wizję alternatywną. Tereny Federacji w wersji minimum. Oczywiście, gdyby Litwini (w sensie dzisiejszego narodu) się zgodzili. A nawet bez nich… autonomia dla  Ukraińców-Rusinów i Litwinów-Polaków/Białorusinów. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *