Kaszubska epopeja


Siostra wyciągnęła mnie do kina na „Kamerdynera” Bajona. Jakoś nie byłem przekonany. Nawet nie słyszałem wcześniej o tym filmie. Dobrze, że posłuchałem siostry. Film absolutnie wspaniały. Historia Kaszub pomiędzy 1900 a 1945 rokiem. Stosunków pomiędzy Kaszubami a pomorskimi Niemcami. Bez zbędnego patosu tak modnego ostatnio w Polsce. I bez relatywizowania tak ostatnio modnego w Europie. Sceny masakry w Lasach Piaśnickich to jedno z najmocniejszych oskarżeń wobec Niemców w historii polskiego kina. Oczywiście w filmie nie tylko wojny, masakry, plebiscyty, ale i panorama obyczajowa Pomorza Gdańskiego tamtych czasów. Jest też wątek romansowy. I nie psuje filmu, a w filmach historycznych to rzadkość. Bardzo dobra gra aktorska, zdjęcia, muzyka. Fenomenalna rola Woronowicza jako pruskiego junkra. Musicie iść koniecznie.  Co ciekawe powstawaniu filmu patronował  sejmik wojewódzkiego. Bardzo mi się podoba takie dbanie o pamięć lokalną. Lepsze niż odsłonięcie 123 tablicy pamiątkowej, czy 87 „uroczystości patriotyczne z udziałem biskupa, wojska i harcerzy”. Naprawdę warto inwestować w takie rzeczy. 

P.S.

Jestem ciekaw czy scena z kołatkami, to sny/fantazje jednego z bohaterów czy nawiązanie do działalności „Gryfa Pomorskiego”/AK. Szczegółów nie podam.

1 thought on “Kaszubska epopeja”

  1. A taka jeszcze uwaga. „Kler”, jak już pisałem, jest filmem przerysowanym, ale nie kłamliwym. Owszem, prawda taka, że wielu duchownych jest przekonanych o swojej wyższości. Wielu innych uważa, że nie musi walczyć ze swoimi słabościami. Są jednak i inny księża. I nie przypadkowo już jesienią 1939 r. na takich terenach jak Wielkopolska, Kujawy czy Pomorze rozpoczęło się polowanie na polskich księży i zakonników. Traktowano ich a priori jako wrogów to wytępienia, wrogów bardzo groźnych. A druga myśl po filmie. Nigdy nie byłem w Lasach Warzyckich, polach pod Trzebuską, ani na Górze Śmierci pod Pustkowem. Trzeba się kiedyś wybrać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *