Przezorność


Mając wenę do pisania o Europie Wschodniej napiszę  dziś o zjawisku  na które nie zwracałem uwagi. Sprawa mało zauważalna, a ważka. Pokutuje  mit, że obywatele Ukrainy emigrujący do Polski to ludzie od „czarnych robót”. Ciche panie sprzątające,  budowlańcy o zmęczonych twarzach. Ewentualnie pracownicy różnych biznescentrów siedzący całymi dniami „w Exelu i drobni przedsiębiorcy chcący prowadzić swój biznes w normalnym kraju. Jest to  część prawdy tylko. Z wielką falą ludzi zza Sanu i Buga przybywają też ludzie mający naprawdę wielkie pieniądze. Walizki dolarów, worki funtów i euro, skrzynie złota i papierów wartościowych. Kupujący nieruchomości „na pniu”. Czy My  czasem nie importujemy sobie ukraińskich gangów? Oczywiście nie twierdzę, że każdy bogaty obywatel Ukrainy zdobył swój majątek za pomocą defraudacji, haraczów czy kontrabandy. Nie jest jednak tajemnicą, że Ukraina nadal jest państwem, gdzie „głębokie państwo” ma bardzo wiele do powiedzenia. Państwem mocno infiltrowanym przez różne mafie i rosyjski wywiad. O właśnie – rosyjski wywiad. W Polsce „zielone ludziki” nie muszą wyglądać jaki ci panowie na fotografii na górze. Nie mówiąc już o tym, że nawet zwykłe lokowanie kapitału i pranie pieniezy przez ukraińską mafię nie jest dobre dla Polski. 

Polska się zmienia  stając się krajem atrakcyjnym. Obywatele Ukrainy mają w tym duży udział (tak jak Polacy w rozwój np. Wielkiej Brytanii). Zmiana etnicznej struktury kraju to jednak wyzwanie. Rumunii mają prościej. Na miejsce tych, którzy wyjechali na Zachód przyjeżdżają Mołdawianie. Naród tak pokrewny Rumunom jak Czarnogórcy Serbom. Natomiast Polska miała kiedyś z kilku milionową  mniejszością Ukraińską spory kłopot. Za 20 lat Ukraińcy mogą stanowić znów ok.  10% ludności Polski. Nie mówię czy to dobrze, czy źle. Tylko – to jedno z większych wyzwań dla naszego Kraju na następne ćwierć wieku. Pozostaje też pytanie co z Ukrainą z której ucieka kto może. Fajnie, że Ukraińcy pomagają powiększać nasze PKB. Nie fajnie mieć państwo – widmo 100 kilometrów od Lublina i Rzeszowa. 

Na foto – Specnaz w Donabsie. przedwiośnie 2014 r. Dziwna wojna trwa nadal. Czy jednak na pewno wiemy kto walczy z kim i o co?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *