Samorząd, ale jaki?


Wybaczcie, mam ostatnio humor odwrotnie proporcjonalny do urody tej cudownej wczesnej jesieni. Będzie cynicznie. Marzyłem kiedyś o Polsce zdecentralizowanej. Rzeczpospolitej jako federacji województw. O jak najszerszym samorządzie. Jak wiele złudzeń i te się rozwiały. Teraz samorządowiec kojarzy mi się w najlepszym wypadku z Ferencem – „Gospodarzem” co prawda skorumpowanym, ale dobrze rządzącym. Są i gorsze przypadki. Te wszystkie… „Budyń” z „Amber Gold” , warszawska „Bufetowa” i „reprywatyzacja”, „Profesor” i krakowskie  machlojki czy „Margrabia”  i  regermanizacja miasta Breslau. Niżej , po mniejszych ośrodkach , powiatach i gminach, też nie jakoś lepiej. Głupota, lenistwo umysłowe, partyjniactwo, pozorne działania, demagogia, korupcja i nepotyzm. Owszem większość ludzi to mieszanina dobrego i złego, a samorządowcy to jak najbardziej ludzie. Jednak bez silnej władzy centralnej… Już nie wierzę w głęboką decentralizację. Na tym etapie rozwoju społecznego na jakim jesteśmy trzeba trzymać za pysk. „Pilnować co by nie rozkradli”.

Co do samych wyborów zapewne w Krośnie wygrają Ci sami ludzie co zawsze. Tacy na plus trzy. Jak nasz rząd. Co do miast, o których mówią w telewizjach. Cóż… Jaki jest jaki jest. Lepszy od koleżki „Bufetowej”. Nie emocjonuje się nim zbytnio. Osobiście widzę w nim przerost ambicji nad treścią, choć to oczywiście subiektywne wrażenie. Może, będąc Warszawiakiem, zagłosował bym na Śpiewaka. Tyle, że za dużo u niego lewactwa. Miastu nie mogą dyktować warunków deweloperzy i magnaci biznesu. Prawda. Jednakowoż miasto nie jest też własnością rowerzystów, gejów i  artystów. Co do Krakowa to fajnie by było, gdyby pani Wasserman pogoniła „Profesora” znanego też pod przydomkiem „Kulwa mać!”. Sytuacji wyborczej  w innych miastach nie znam. Więc się nie wypowiem.

P.S.

https://aszdziennik.pl/124177,cud-w-krosnie-mieszkancy-wymodlili-by-zamiast-kosciola-budowac-mieszkania 

Bardzo podoba mi się ta decyzja. Kościół w takich regionach jak Podkarpacie ma podejście tryumfalistyczne. Szkoda, że księża zamiast szukać możliwości kupowania nowych działek by budować nowe kościoły i „dzieła” nie zaczęli dbać by w tych kościołach które już stoją nie ubywało wiernych na niedzielnej Mszy Św.

4 thoughts on “Samorząd, ale jaki?”

  1. Przesadzasz z oceną. Władze Krosna 4 lub 4.5. pomieszkaj chwilę w Chrzanowie albo w Jaśle to dasz naszym 5.0. Co do Majchrowskiego, to też go lubię jak tak jak i Ty, ale mogę się z Tobą założyć, że jak pojedziemy odwiedzić wnuki na studiach Krakowa to będzie pewnie ulica i przynajmniej jeden pomnik „kulwa mać”. Dietla podobno też nie lubili…

    1. Ano ocena pod humor 😉 Faktycznie na tle innych samorządów… wyrastają ponad przeciętną. Niech będzie 4. Co do Profesora. Cóż jeśli wygra kolejny raz to najwidoczniej Kraków na niego zasługuje 🙂 I tak na tle „Bufetowej” czy „Budynia” wydaje się uczciwym politykiem 🙂

      1. Tak mi przyszło do głowy przed snem. Centralizm ma tą wadę, że centralna władza zapomina o prowincji. To druga strona medalu. PiS co prawda myśli o prowincji (inna sprawa, że chodzi o głosy też), ale nadal wystarczy porządnie zbombardować Warszawę by wyłączyć całe państwo. Lub też zaatakować w bardziej nowoczesny sposób. Byłbym za dużo większą decentralizacją władzy, gdybym był pewien, że działają mechanizmy kontrolne. Takie, które nie pozwolą na tworzenie sobie udzielnych księstw dzielnicowych. Z pewnością warto, o czym nie raz pisano (choćby na łamach tej stronki) bardziej ufać zwykłemu obywatelowi. Moja idee fixe to decentralizacja produkcji energii. Wiadomo, że Polsce trzeba elektrowni atomowej, wiadomo, że potrzebne są elektrownie węglowe. Co jednak w sytuacji, gdy owa elektrownie zostaną wyłączone z użycia w ten czy inny sposób? Rakietą, bombą, wirusem komputerowym. I tu właśnie przydadzą się wiatraki czy inna geotermia. I tak właściwie czemu taki opór stawia się temu, by obywatele byli samowystarczalni jeśli chodzi o energię elektryczną? Zdaje się obecnie jeśli masz koło domu włąsnoręcznie skonstruowaną prądnicę wiatrową musisz „sprzedawać prąd energetyce”. A właściwie czemu?

  2. I jeszcze taka jedna myśl. W wyborach samorządowych chodzi o samorządność. Wchodzę na „Zależną” a tam „Nowa Bitwa Warszawska”…. W „Wybiórczej” podobny ton. Nie można oddać Warszawy Jakiemuś przybłędzie. A tak naprawdę w wyborach na prezydenta Warszawy nie chodzi o to by pognębić jakąś partię tylko by Warszawa miała najlepszego prezydenta z możliwych. I dotyczy to każdego miasta, każdej gminy, województwa i powiatu. Może pomysłem na odpartyjnienie było by wybieranie senatorów jako przedstawicieli województw a nie partii? Z poszerzeniem kompetencji Senatu i mandatem wiązanym. Oczywiście nie należy się łudzić, że byli by to ludzie bez powiązań z czołowymi partiami. A jednak jakaś zmiana by to była.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *