„Neobanderowskie zagrożenie”


Ostatnio pojawiła się w Polsce kolejna „banderowska histeria„. Na Ukrainie miała powstać „lista śmierci„. Stworzyć ją mieli ukraińscy nacjonaliści. Zagrożony zamachem ma być m.in Wojciech Smarzowski,  poseł Paweł Kukiz czy pisarz Stanisław Srokowski. Cóż powiedzieć… Po pierwsze „listy agentów rosyjskich” pojawiają się na Ukrainie regularnie od kilku lat. To wyraz bezsilności ukraińskich patriotów wobec rosyjskiej infiltracji. Rzecz jasna Smarzowski, Srokowski czy Kukiz żadnym agentami Kremla nie są. Jednak Ukraińcy nie umieją i/lub nie chcą szukać agentury tam gdzie powinni. Mają też tendencję do obwiniana wszystkich poza sobą. Kolejna „lista” nie była by żadną rewelacją, gdyby nie puszczona w internety informacja, że zabito już dwie osoby, które były umieszczone na owym spisie. Autorem tych newsów jest jakiś austriacki dziennikarz. Z tego co wiem, miło goszczony na Krymie. To obniża jego wiarygodność bardzo mocno. Gdzie ciała tych zamordowanych dziennikarzy? Gdzie jakieś szersze wiadomości? Nic, nie ma. Tylko odbija się echo w internecie – „zabili już dwóch„. Użyto tutaj techniki zwanej „pudłem rezonansowym„. Rzuca się jakąś informację, a ona potem kraży i kraży. Nikogo nie obchodzi czy to prawda czy nie. Są zabici, jest lista proskrypcyjna, będzie rzeź.

Nie można bagatelizować ukraińskiego nacjonalizmu. Tak, może dojść w Polsce (lub wobec Polaków na Ukrainie) do aktów przemocy, ataków terrorystycznych motywowanych (z inispiracj rosyjskich agentów lub bez niej) ukraińskim nacjonalizmem. Nie zmienia to faktu, że poziom niechęci do Ukraińców w Polsce jest bardzo wysoki. Co można poczytać o nich w internetach? Ukrainki podbierają facetów, a Ukraińcy kobiety. Zabieraja prace, stanowiska, zaniżają stawki. Nie chcą „bronić Ojczyzny„. To dzikusy i pijacy. Debile i „Szoszony”. Ich państwo to „gówno” a ich naród „nie jest historyczny„. To „Ukry„, mordercy, rezuni, tchórze. Przy tym przeciętny „patriota” zainteresowany tematem myli przedwojenne południowo-wschodnie województwa II RP (ok. 85 000 km2) z Ukrainą (przed 2014 – ponad 600 000 km 2). Nie ma żadnej wiedzy o Ukrainie („naszych mordowali, 200 000, noże święcili!” – nie jest wiedzą) i ogólnie jest kompletnym ignorantem jeśli chodzi o historię. W dodatku jest przekonany, że jest na odwrót – zna historię, bo coś tam czytał na internetach. I jeszcze wiśienka na torcie – sam często pracował/pracuje za granicą. Oczywiście nie jest tam żadnym „Polaczkiem” tylko „Dumnym potomkiem husarii” 🙂 Czasem próbuję z tym walczyć na internetach, ale nie ma sensu.  Z idiotą nigdy nie wygrasz.

Na fotce – kijowski hotel „Salut”.

P.S.

Pewien mem dał mi dużo do myślenia. Zauważyliście, że nowy wiceminister cyfryzacji jest podobny z twarzy do Stepana Bandery 😀 ? 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *