Z archiwum :)
Ostatnio miałem nieodparte wrażenie, że taką samą mgłę i taki sam śnieg widziałem w styczniu 2003 r. Siwe opary podobnie zawijały się na konarach czarnych drzew. Śnieg miał taką samą konsystencję. Takie deja vu . Później znalazłem przypadkiem swoje wiersze, które pisałem właśnie wtedy. Miło poczytać. Zrobiłem mały tiuning i straciły rys grafomani. Nawet można rzucić parę na stronkę.
Pierwszy emocjonalny. Szkoda, że w prawdziwej polityce trzeba brać pod uwagę geopolitykę, ekonomię, siłę militarną itp.
Czemu milczysz?
„(…) A gniew twój bezsilny niech będzie jak morze (…)”
Ach czemu milczysz podły draniu?
Czyż nie pamiętasz słów Periera?
Czyż nie pamiętasz kucia kos?
Długiego pik ostrzenia?
****
Czyż nie pamiętasz długich kolumn
idących do niewoli
Sześćdziesiąt trzy wolności dni
choć tak straszliwe krwawe
Pancerny rój
jak dziś w Dżoharze
toczył się ulicami
Samotny bój
jak dziś Czeczenia
toczyliśmy z Niemcami
****
Jamalski gaz
Jamalski gaz
Zagłuszył dziś sumienie
****
Czeczeński lud
waleczny lud
O pomoc dzisiaj woła
Lecz dzisiaj ty
Lecz dzisiaj ty
odwracasz swoją głowę
****
Samotny wilk
Kaukaski wilk
Samotnie dzisiaj kona
Styczeń 2003 r.
Na szczęście polską polityką zagraniczną kierował wtedy stary lis Miller, a nie ja 🙂 A jeśli chodzi o Czeczenię – obiecana recenzja: https://chutornik.pl/2019/01/ciekawie-o-czeczenii/
Nastolatek musi przeżywać też miłość. Wypada też nastoletniemu poecie pisać wiersze dla ukochanej. Ładna była dziewczyna. Niebieskooka, wysoka blondynka. Okulary, długie nogi, wcięcie w tali głęboki, spory biust. I lubiła poezję 😉
Śniła się jesień
„(…) Szliśmy razem przez park
liście chrzęściły pod butami
policzek na policzku
dmucha słonecznie
wiatr od południa (…)
Twe oczy jak niebo nasze
Jak morze polskie
Lazurytowe i bure
Głębokie jak studnia
Na tafli świecą gwiazdy (…)
Kocham twe włosy pachnące
sianem świeżo skoszonym
parną nocą czerwcową
księżyca srebrna smuga
na twoich złotych włosach (…)
Koniec lipca 2003 r.
Moja miłość do Basi okazała się zupełnie platoniczną (jeśli nie liczyć erotycznych fantazji). Pisałem wiersze, słuchałem piosenek Maanamu i wzdychałem. Jako wesołek i jednocześnie abstynent chyba byłem na straconej pozycji od samego początku. Preferowała, jeśli dobrze pamiętam, fanów heavy metalu. A ja nie miałem prawka na motor, nie piłem jaboli, nie kurzyłem marihuany. Nie miałem piór, bródki, miny ponurego wojownika. Nie miałem chyba nawet skórzanej kurtki 🙂
C.D.N.
