Po co łgać?


Oglądam sobie film dokumentalny o anarchizmie. Nakręcony z perspektywy anarchistów. „Historyk” tłumaczy, że owszem w Hiszpanii, w 1936 było trochę przemocy z „lewej strony”. No, ale sam Bakunin mówił, że musi się trochę krwi polać, morderstwa były spontaniczne, ale to był własnie gniew ludu, rewolucje takie są. Mi się ta „wolność” nie podoba. Co to za wolność oparta na terrorze? Anarchiści hiszpańscy owszem byli prześladowani przez stalinowców, ale… Sam Stalin mówił, że przesadzają z terrorem (sic!), że sieją chaos a na „zniszczenie reakcji” przyjdzie czas po zwycięstwie. Wolność hiszpańskich anarchistów to była wolność palenia zabytkowych kościołów i klasztornych bibliotek. Wolność dokonywania ludobójstwa na katolickich duchownych. Wolność torturowania jeńców i „wrogów ludu”. Wolność odbierania rodakom podstawowej wolności – wolności wyznania. Serdecznie dziękuję za taką „wolność”. Choć dla różnych antyfaszystów hiszpański anarchizm to historia rycerzy bez skazy. Cóż… znałem paru „bojowników” antify. Jedni byli drobnymi rzezimieszkami inni silnymi a bezmózgimi brutalami. Takimi, których można poważać za męstwo okazywane w ulicznych bójkach, ale z intelektem wyżartym przez stymulanty. Niektórzy siłowali się na bycie „bojownikami -inteligentami”. Ich wywody na tematy polityczno-historyczne czy ekonomiczno-społeczne były jednak mętne i pełne ignorancji. Jeśli coś czytali to najczęściej tego nie rozumieli. Czegóż by się spodziewać po lewakach?

Z drugiej strony też leci kłamstwo. Czytałem ostatnio artykuł o wojnie domowej w Hiszpanii, który ukazał się na katolickim portalu. Autor podaje, że ofiarą „czerwonego terroru” padło w Hiszpanii 300 000 ludzi. Mógł dodać jedno zero, było by 3 miliony. Bzdura to. Wszelkie poważne szacunki mówią, że „republikanie” zabili 38 000 – 100 000 swoich prawdziwych i urojonych przeciwników. Czy 38 000, lub 55 000 to mało? Zabili by więcej, gdyby Hiszpania stała się sowiecką kolonią. Na innym katolickim portalu czytam o Komunie Paryskiej. Autor przedstawia katalog zbrodni Komunardów. W ogóle zaś nie wspomina co zrobiły wojska rządowe po zdobyciu zbuntowanego Paryża. Otóż rozstrzelały tysiące jeńców. Może 15 000, może 20 000. Trupy leżały na stosach, a spływająca krew zatykała studzienki kanalizacyjne. „Czerwoni” zamordowali podczas tej rewolucji może 100 zakładników. „Biali” dokonali rzezi godnej SS w Warszawie. Czy ten „incydent” nie jest godny wspomnienia w artykule traktującym o tych wydarzeniach? Dla autora nie, bo od prawdy ważniejsza jest propaganda. Tylko po co katolikowi kłamać, ukrywać fakty, manipulować? Prawda się sama obroni. „Prawda was wyzwoli” jak powiedział pewien starożytny żydowski filozof.

Na fotce – walki na froncie podczas wojny domowej w Hiszpanii. Także jeśli chodzi o liczbę poległych i zmarłych żołnierzy szacunki są mocno niepewne. Wiadomo, że poległo między 125 000 a ok. 300 000.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *