Przedwiośnie pod Karpatami cz.4 Weekend w Kotlinie Krośnieńskiej
I drugi wpis na dziś. Tym razem o czymś miłym. Na fotce głównej – postój w lasach przed Węglówką. Cisza, spokój, godzina 23. Potem na przełęcz i w dół. Koło zamku Kamieniec alias Odrzykońsko-Korczyńskiego. Za zamkiem na drogę wskoczył koziołek. Był to bardzo młody saren, bał się biedny. Po chwili dezorientacji wpadł na dobry pomysł. Czmychnął w zarośla na skraju drogi. Po zjechaniu z serpentyn pozostało jeszcze pokonanie Gancarskiej Góry (https://chutornik.pl/2016/03/gancarska-gora/) czyli wzgórza na granicy Krosna. Dalej już po ulicach Krosna. W końcu zatrzymałem auto, powiedziałem Tygrysowi dobranoc i mogłem się przywitać z inną bestią.

Spacer do Bajkowego Lasu. Pogoda fatalna. Wichury i deszcze. 
Na Suchą i Królewską nie wejdę.

Pospacerować jednak można. 

Wieczór…

Kot-Przypominak. 
Na urodziny kuzyna do Domu Ludowego.

Powalone olbrzymy. 

Przebiśniegi już przekwitają. 
Wyrasta za to czosnek niedźwiedzi.

Selfie z Malinową. 

Na Bobrzym Bagnie. 

Niebo odbija się w mokradle. Na niebie ptaki. Te mniejsze, leśne i polne. Śpiewają wiośnie. Wyżej klucze żurawi. Słychać ich piękny klangor. Jeszcze wyżej orzeł. Niemal stoi w miejscu na ogromnej wysokości. Jest pięknie.

Góra jak góra, ale geologicznie to cześć Karpat 😉

Złota godzina. 

Pełnia, wiatr, drzewa.


„Gorzkie żale przybywajcie! (…)”.

Turaszówka. Wieczór. 

Chłodno jeszcze nocami. 
I już Odrzykoń.

Zamek. Dalej Przełęcz. Po drodze spotkałem lisa i oczywiście, jak to w marcu, wędrujące koty. Dalej via Krasna i Lutcza w gęsto zaludnioną cześć Pogórza. Wioska za wioską na północ. W kierunku wskazywanym przez Gwiazdę Polarną.






