Dzień z życia brukarza

Auto się zepsuło… 
…i trzeba autobusem.

I praca. Jest w tej robocie trochę siłówki. 
I trochę myślenia, oraz precyzji.

Pospał by człowiek jak kot, lub 
wtopił się w tło jak żaba 🙂

Robić jednak trzeba. „Robota! Robota!”. 
Za kwadrans fajrant.

I kangurem do zajezdni.

Powrót autobusem ma swoje plusy 😉 
Pod blokiem.

Generalnie polecam lubiącym piasek, wodę, słońce i ćwiczenie muskulatury.