Wybory na Ukrainie cz.1 – „prochownicy”, „świniarze” i „zdradofile”.


Ostatnia walka turnieju

Tak naprawdę w wyborczym MMA na Ukrainie liczyli się tylko dwaj zawodnicy i jedna zawodniczka. Zawodniczka odpadła, czekamy na finałowy pojedynek. Oto i „Wielka Trójka” tych wyborów.

Obecny prezydent  Petro Poroszenko alias „Cukiernik” alias „Pietia”. Dla zwolenników jest „Prochem – którego Kraj potrzebuje”. W sensie strzelniczym. Takim jaki dawniej stosowano jako paliwo do rakiet. Przeciwnicy szydzą, że to raczej proch do miny, która wysadzi Ukrainę.

Julia Tymoszenko. Piękna  (piszę to bez ironii)  pani polityk  pożegnała się z marzeniami. Posarkała, że „te wybory i tak są nieuczciwe” i oddała ring dla dwóch zawodników. „Chłopak z Telewizora”. Inaczej „Ze”. Wołdymyr Zelenskyj. O ile Cukiernik to raczej wagi ciężkiej, przypominający czołg. Ma za sobą wojsko, MSW, administrację. Za  to „Ze” jest innego rodzaju zawodnikiem. Szczupły, ale szybki i zwinny. Niczym zawodnik „bojowego hopoka” – takiej „kozackiej capoeiry”.

„Po prikołu”

O ile Poroszenko i Tymoszenko są politykami „starej gwardii”, to  konkurent „Procha” jest klasycznym „czarnym koniem” tych wyborów, a „właścicielem tego rumaka” jest, jak się powszechnie uważa oligarcha Igor Kołomojski. Zawód wyuczony „Ze” to prawnik. Zawód wykonywany – aktor komediowy. I to bardzo dobry. Od lat prowadzi satyryczny program telewizyjny „95 Kwartał”. Szydzi w nim z ukraińskiego establishmentu.  Ogłosił swój start w wyścigu do fotela prezydenckiego podczas sylwestrowego wydania swojego show. Wielu (w tym analitycy i dziennikarze) uznało jego deklarację za element gry z widzem, zgrywę satyryka. Pora deklaracji też wydawała się nieszczególnie poważna. „Porochoboci” (tj. poplecznicy „Porocha”) rzucili hasło „głosuj nie po prikołu”, czyli nie „dla jaj”.  Jednak, że Ze jak najbardziej poważny. Z biegu osiągnął najwyższe miejsce w sondażowym rankingu.

Choć tak właściwie…

Ze już jest prezydentem… Od 2016 roku. W grudniu tego roku Ukraińcy mogli zobaczyć w swoich telewizorach pierwszy odcinek serialu „Sługa Ludu”, w którym Ze gra rolę nauczyciela historii, który dziwnym trafem zostaje głową państwa. Mało tego zaczyna je skutecznie reformować. Serial można także zobaczyć w Polsce. Od listopada zeszłego roku emituje go związana z imperium barci Karnowskich internetowa stacja „Telewizja wPolsce.pl”.

„Marionetka Kołomojskiego” i „komik” wściekają się „porochoboci”. Satyryk-polityk ripostuje śmiało Poroszence – „pan jest marionetką Świnarczuka, czy samym Świnarczukiem?”

Świnarczuk to jak się pewnie domyślacie nie znaczy nic miłego. Brzmi jak obelga, ale jest to prawdziwa postać! Takie nazwisko miał do 2014 r. Pierwszy Zastępca Sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, a jednocześnie główny „bohater” skandalu korupcyjnego związanego z rozkradaniem broni sprzetu wojskowego. Pod hasłami „Het’ świnarczuków” odbyły się protest przeciwko korupcji. Szczególnie tej najpaskudniejszej – okradaniu własnych żołnierzy podczas (nie skończyła się, tylko przygasła) wojny.

Za Zełenskim głosują nie tylko „zdradofile” (czyli majdanowcy, którzy oskarżają Poroszenkę o „zdradzenie rewolucji” Majdanu), a także zwykli Ukraińcy. Obywatele tego kraju są zmęczeni wiecznymi wymówkami władzy, która o wszystkie niedogodności, klęski i nieszczęścia tłumaczy „wojną z agresorem” i rosyjskim spiskami. Po I turze wydaje się, że Poroszenko może się już pakować. Ma jednak w zanadrzu naprawdę silny cios, mocną kartę…

Na fotce głównej – „kandydatura dla jaj”?

C.D.N.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *