Słowo na niedzielę – Wzgórze 776
Niektórzy analitycy lekceważą siłę Rosji. Mówią, że Rosja ma słabe PKB, słabą gospodarkę. Owszem ma. Tylko w tej sytuacji „wojuje taniej”. Tam, gdzie samolot brytyjski zrzuca jedną „naprowadzaną” bombę tam rosyjski zrzuca kilka bomb „głupich”. Dzięki nowym celownikom taka bomba nie jest taka „głupia”. A straty cywilne? Rosjanie się nimi nie przejmują. Wojna to wojna. Europejczycy przejmują. Tyle, że… nie prowadzili od dekad większych wojen. A przynajmniej większość z nich. Owszem Moskovia nie jest zdolna do długotrwałej wojny z NATO. Gospodarczo nie wytrzymała by (zakładamy konfrontację bez użycia strategicznej broni jądrowej). Z drugiej strony czy NATO jest zdolne do długotrwałej wojny? Jeśli chodzi o siłę militarną, naukową, ekonomiczną owszem. Psychologicznie raczej nie. Wyobrażacie sobie, że np. holenderska armia toczy takie boje jak ukraińskie siły pod Iłowajskiem? Tysiąc zabitych w dwa tygodnie? Ja nie. Nie wyobrażam sobie tego. Ja nawet sobie słabo wyobrażam, że holenderska armia toczy taki bój jaki toczyli Amerykanie w Al-Falludży w listopadzie 2004 r. Oczywiście trzonem NATO są Amerykanie, ale Sojusz to nie tylko oni. Mówi się, że łańcuch jest tak silny jak silne jest jego najsłabsze ogniwo. Może to i racja?

I tu dochodzimy do wartości o której często się zapomina, a jest najważniejsza na wojnie. To po prostu męstwo. Najważniejsza wojskowa cnota. Rosjanie potrafią bić się mężnie. Na przykład w dniach 29 II – 1 III 2000 roku rota (kompania) spadochroniarzy Putina starła się z siłami czeczeńskimi liczącymi co najmniej 700 bojowników. Prawdopodobnie zaś 2-3 razy większymi. Do tego wspieranymi przez moździerze. „Desantników” było zaledwie 90. Bronili pozycji na szczycie Wzgórza 776 górującego nad rzeką Argun, niedaleko wioski Ułus-Kert. Bronili się długo. Był to pierwotny bój. We mgle, wśród bukowej puszczy pokrytej jeszcze częściowo śniegiem. Po wyczerpaniu amunicji obrońcy walczyli wręcz. Walczyli o swoje okopy nożem, kolbą i saperką. Ostatni żyjący komendant 6 Roty wezwał ogień artylerii „na siebie”. Przeżyło walkę tylko 6 spadochroniarzy. Czy, na przykład belgijscy spadochroniarze, są zdolni do takich poświęceń? Nie wiem, ale wiem, że belgijscy piloci protestowali, gdy musieli wykonywać „męczące” 12 godzinne loty przeciw Państwu Islamskiemu. Nie chodziło o ryzyko. ISIS było groźne na lądzie, ale skutecznej broni przeciwlotniczej nie miało. Pilotom z Belgii chodziło o to, że loty „były męczące”. W Europie jest tendencja by zawód ten traktować „jak każdy inny, może nieco bardziej niebezpieczny”. I tu leży przewaga Rosjan. Warto pomyśleć o Wzgórzu 776, gdy będziecie słyszeć, że rosyjska armia nie jest groźną. W drugą stronę. Zdeterminowany, myślący i patriotyczny żołnierz OT czy ochotniczej samoobrony może być lepszym wojownikiem niż żołnierz zawodowy dla którego „wojo to robota jak robota”. Przykładów jest, aż nadto. Także współczesnych – Vukovar, Grozne, Kobane, Wąwóz Arguński, dolina Pandższir, Sarajewo. Byle tylko taki partyzant miał skuteczną broń…
Na obrazku głównym – mapa bitwy. Źródło – Wikipedia.
P.S.
WOT to dobry pomysł. Natomiast uzbrajanie WOT-u w lepszą broń niż wojska liniowe wydaje się lekkim absurdem. Sporo skarg słyszałem od kolegów-zawodowych wojaków. I mają rację. Skoro oni są w desancie i w wojskach zmechanizowanych to stanowią trzon obrony państwa. WOT jest potrzebnym wsparciem, dodatkowym zabezpieczeniem. Tylko i aż.
P.S. 2
Niedługo ostatni wpis z serii „Wybory na Ukrainie”.
Rzeszów – Spiechowicza.