Do Nieba!
Patrząc na tabliczkę z rozkładem jazdy poczułem rosnące zniechęcenie. A więc to tak… 19.26, potem 22.11. Usiadłem na ławeczce naprzeciwko Matki Boskiej Częstochowskiej. Matka Boska była łaskawa. Autostop do miasta złapałem niemal od razu. Za kółkiem terenowego auta siedział pan z wąsem. Lat około sześćdziesięciu.
–Wsiadaj Pan!
-A pan do Rzeszowa?
–A gdzie mam jechać? Ten kierunek, wsiadaj pan tylko pasy zapnij. Do Kwiatkowskiego.
-Pasuje, dziękuję bardzo.
–Z roboty?
-Tak.
–Jak ja, ludzie się bawią, grillują, a człowiek musi zapierdalać żeby co mieć.
Zapadło zwykłe w takich chwilach milczenie. Pasowało być pierwszym, który podejmie dialog.
-Rzeszów się rozrasta.
–Tak, ja stąd nie jestem, ale syn się tu buduje. Tu studia skończył, ma żonę, dzieci i pracę. Synowi trzeba pomagać.
-Dom to studnia bez dna.
–A pewnie panie – kierowca zaczął mówić żywo – panie metr szpachli teraz piętnaście złoty. I to bez materiału. Za mnie to nawet Ukrainiec nie chce robić. Syn informatyk, ale to ludzie se myślą, że bogacz. To tak nie jest, zapierdala od rana do nocy żeby co mieć.
-A skąd pan jest?
–Z Bieszczad panie.
-O, znam dobrze, a konkretnie?
–Brzegi, prawie to Ustrzyki Dolne są. Tam koło szpitala.
-W nim się urodziłem.
-Ooo!! To pan krajan.
–No, długo tam nie mieszkałem.
Kierowca zapalił się do rozmowy jeszcze bardziej.
–Bieszczady panie, ludzie młodzi powyjeżdżali. Trochę turystyki jest, trochę rolnictwa. Prąd najdroższy w Polsce, jedzenie panie najdroższe. Przyjeżdżają z Warszawy i pytają co u nas tak drogo, to ja im mówię, że u nas niema Ołszana, nie ma promocji. Zima za to pół roku i grzać trzeba.
-No zagranicą można dorobić, lata do Anglii jeździłem.
–O to pan wie jak jest. Kiedyś robiłem w takim gospodarstwie w Niemczech. Człowiek na kolanach ze zmęczenia chodził, ale co zarobił to zarobił tych dojczemarków. Ukraińcy chcą jechać do Niemiec niech jada. Zobaczą jaka robota u Niemca.
Później gadaliśmy o tym, o czym zwykle gadają ludzie wracający z roboty. O rybach z Sanu, awariach samochodów i kondycji polskiej piłki nożnej. W końcu wjechaliśmy w okolice akademików przy tamie.
–Juwenalia panie, pacz pan jakie niunie. Wiosnę czują, pszczoły miodu szukają. Kierowca zaczął kręcić głową i ruszać siwym wąsem.
-Tamta ma ładne nogi, długie – zwróciłem kierowcy uwagę na wyjątkowo ładną dziewczynę.
–O panie takie nogi! Do Nieba !!! Do Nieba !!!
–

