Deszcze niespokojne cz.2

Lało, lało… Fotka zrobiona pod zamkiem Kamieniec, w drodze z Turaszówki do Potoków Tyczyńskich. Od ok. 350 m.n.p.m. mgła i siąpiący deszcz. Wypogodziło się w okolicy Lutczy

I wylało… to była chyba największa powódź od 2010 r. Koledzy członkowie WOT i OSP wiele worków z piaskiem przenieśli. Wisłok na Kolanie, Bajkowy Las.

Bywały też dni bardziej słoneczne. Tu widok na zalane pola koło Strzyżowa. Na horyzoncie Pasmo Jazowej w Górach Dzika. Trochę jak w Indochinach – „pola ryżowe” i porośnięte „dżunglą” wzgórza.

Niedziela, suma. Krosno, kościół franciszkanów. 
Baranówka pod chmurką. Z tej wełny niebieskiej zaraz spadnie deszcz. Rudziełko i sroki już się pochowały.

O i grill tenterski. Narada przed wyprawą.

Jeden z tygrysów z Mrowli. Małe kotki a już łowcy pierwsza klasa. Ptaki, myszy, jaszczurki. jednego nawet schwytałem wabiąc pasztetem. Gdy jednak robiłem z nim selfie wyrwał Mrowla była ostatnią robotą z chłopakami z Skajbbruku.

Sołonka skąd widać było Bieszczady i Tatry. Herbata na świeżym śniegu na Lubelskiej. Piesek z Władysława IV. Fajnie było, ale funt to funt. Teraz już Anglia. Again.